Uważaj o czym marzysz czyli ostrożnie z marzeniami

 

Zdradzę, że od dawna marzyłam o kilku rzeczach. Mianowicie o ciszy, spokoju, stabilizacji, stagnacji, wręcz o rutynie i zatrzymaniu się tego szaleńczego tempa.

I co?? No i stało się. Teraz aż boję się marzyć o innych rzeczach…Bo to o ciszy  i spokoju akurat spełniło się w bardzo krótkim czasie. Na skutek pandemii wszystko zatrzymało się i spowolniło na długi czas. Zaczynam się bać sama siebie i muszę zacząć uważać czego chcę. Myślisz, mówisz, masz. Do marca moje życie przypominało rollercoaster. A dopełnieniem był powrót do pracy. Czyli kolejne godziny poza domem.Ostatnie lata dały mi nieźle po końcówkach nerwowych. Ale zaczęłam wypływać na powierzchnię. Marzyłam tylko o chwili wydechu, odpoczynku, żeby choć na chwilę wysiąść z tej zwariowanej kolejki górskiej. W naszym domu od zawsze panuje ruch jak na Centralnym. Często miałam wrażenie, że muszę stać pośrodku naszego przedpokoju, żeby kierować ruchem odwiedzających. Wchodzili, wychodzili, przychodzili, przylatywali, odlatywali, odwiedzali i ciągle byli. Nie, wcale nie skarżę się, stwierdzam fakt. Lubię ludzi i swoich bliskich, przyjaciół, . Ale gdzieś tam w środku marzyłam o kilku tygodniach oddechu. Aż tu nagle – KaBuum!! Epidemia. Pandemia. Wirus. Świrus. I ruch wstrzymany. Co zrobiłam? A no, siadłam se  na tyłku i znalazłam czas na wszystko. Na przeglądnięcie części garderoby, które w niewyjaśnionych okolicznościach stały się za małe, na posegregowanie pamiątek po rodzicach, na przeglądniecie starych zdjęć, na spokojne przeżycie żałoby.

Nie po drodze mi przez ostatnie tygodnie ze słowem pisanym. Pomimo braku większych problemów oraz braku hurtowych odwiedzin znajomych i spowinowaconych jakoś odrzuciło mnie od życia w sieci.  I co się okazało?? Że istnieje świat, owszem, ale z internetem. A ja dryfuję obecnie gdzieś  poza nim… Poza światem.  Zresztą moje przemyślenia nie napawają optymizmem. Doszłam do wniosku, że chcę mieszkać na zadupiu. Nie na peryferiach miasta tylko daleko od miasta. Daleko od sąsiadów. Gdzieś, gdzie do ludzi będzie za daleko, żeby im się chciało zaglądać jakie pranie suszę w niedzielę i gdzie nie dosięgnie mnie smród palonych w piecach opon i plastików. Gdzie nie będę patrzeć na wyzłośliwianie się i wzajemne szczucie. Ogrom jadu, złości i nienawiści przelewanego w każdym miejscu naszego kraju, przeraża chyba już nie tylko mnie. No i zaczynam tęsknić za wyjazdami na lotnisko nawet dwa razy dziennie i szumem i ruchem w domu.

Normalność – wróć proszę.

P.S. podjęłam decyzję – szukam domu na wsi z dala od ludzi

38 odpowiedzi do “Uważaj o czym marzysz czyli ostrożnie z marzeniami”

  1. ‘Uważaj o czym marzysz bo może się spełnić’ czy jakoś tak… I wtedy klops, ból głowy i armagiedon;-D Ale to takie ‘strachy na lachy’ więc życzę Ci spełnienia marzeń bo po to są. Żeby je spełniać. Powrotu do normalności zatem:-)

  2. Coś w tym jest. A co do mieszkania na wsi ma swoje zalety i wady. Mieszkam na małej wsi, która jest specyficzna. Ale cieszę się że mam duże podwórko, dom i spokój. Od sąsiadów można się ogrodzić np tujami 🙂

    1. Mamy małą działkę ale nie to mi przeszkadza – przeszkadza mi ludzka zawiść, złośliwość, arogancja i smród z kominów. Mamy betonowy płot a z drugiej strony tuje. Ale pragnę czegość więcej

  3. Co jakiś czas w życiu kończy się pewien etap, wtedy zaczynamy czuć rosnący dyskomfort i z tego dyskomfortu biorą się potem marzenia.
    Życzę Ci znalezienia takiego zadupia i takiego domu na nim, żeby psy dupami szczekały, bynajmniej nie o Twoim praniu, i szpaki zawracały. A dostęp mieli tylko ludzie, z którymi naprawdę chcesz dzielić swój świat. I wtedy, kiedy chcesz. Jeśli nie posiadasz małego narybku to wszystko jest przecież możliwe.
    Powodzenia
    IW

  4. :))) no tak – ogród – marzenie z mojego zdjęcia, to ogród Franciszkanów w Dusznikach, gdzie od niedawna mamy swoja bazę noclegową. Wiesz , ja po 40 latach mieszkania w mieście – też osiadłam w mojej przystani – wiejskiej sielskiej i anielskiej, ale jednak wszędzie są ludzie i ludziska – tego nie da się uniknąć, ale ja już nauczyłam się wypraszać upierdliwych współtowarzyszy podróży życia. Niech tam zza firanki sobie oglądają – moje życie, skoro ich własne jest bardzo nudne – ale z daleka ode mnie 🙂

  5. Zwariujesz tam.
    A w ogóle masz szczęście, że wróciłaś. W sensie tutaj. Bo martwiłam się o ciebie i już właściwie ubierałam buty, aby, nie bacząc na dzielące nas sześć pierdyliardów kilosów, udać się do ciebie z pretensjami lub/i zapytaniem uprzejmym, co się do cholery dzieje. O.

    1. Wariować to ja zaczynam tu , w tłumie sąsiadów, dziwadeł i innych okazów. Chcę ciszy, spokoju i przestrzeni z dala od zgiełku miasta i smrodu palonych opon – dosłownie i w przenośni.

  6. O, nie wiedziałam, że wracasz do pracy, ciężka decyzja po przerwie…tak myślę.
    Mieszkanie na wsi ma swoje dobre strony, ale ma też minusy, przynajmniej na cywilizowanej wsi. Bywamy, rozmawiamy z mieszkańcami i okazuje się, że nie jest tak sielsko, jak sobie wyobrażamy…
    Mnie pandemia przeszkadzała , gdy zakazano wychodzenia, bo mieszkam w bloku, ale niektóre obostrzenia mogłyby zostać, np. dystans miejscach publicznych, spowolnienie życia itd.
    Na domek gdzieś tam nie mam szans, nie stać mnie na zamianę mieszkania, a co dopiero…
    Paradoksalnie w okresie pandemii wiele osób mówi o znudzeniu blogowaniem, ciekawe .

  7. Trzeba coś robić, działać, marzyć tylko malutko tzn nie bujać w obłokach. Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość to powinno się stworzyć swój mały świąt działania, znajomych…..

  8. No to uważaj, skoro Twoje marzenia tak pięknie się spełniają wkrótce będziesz pielęgnować kwiatki w swoim ogrodzie.
    Marzenie cudne i podziwiam odwagę w podjęciu decyzji. Oby jej starczyło na realizację. Powodzenia na nowej drodze życia:)

  9. Bo to jest tak, że wszystko w nadmiarze szkodzi… nawet nadmiar spełnionych marzeń 🙂 Ciszy i spokoju chciało się na chwilkę, a nie na aż tak długo, na troszkę, a nie na pół roku (prawie) 🙂

  10. To marzenia się jednak spełniają, ot tak. Nieźle! Mieszkam na wsi blisko lasu. Polecam. ;D Tylko samochód trzeba mieć i co za tym idzie prawo jazdy, bo najbliższe miasto 20 km dalej.

  11. Oj skąd jak to znam. Te spełniające się marzenia, które ni z gruszki ni z pietruszki nie wiadomo jak przyłożyć do życia. Z marzeniami rzeczywiście trzeba ostrożnie.

  12. Nie wiem, czy byś szybko nie zatęskniła za zgiełkiem miasta i tłumami ludzi, którzy przewalają się przez Twój dom 😉
    Domek na wsi, powiadasz? Ja mam, co prawda na obrzeżach miasta, ale z nieodłącznym dodatkiem palonego plastiku. Niestety.

    1. Nie lubię miasta od kilkunastu lat mimi, że właśnie pochodzę z miasta i to z dziada pradziada 🙂 ale nie da się za tym tęsknić. A te tłumy przewalające się przez nasz dom będą widziały różnicy czy przewalają się przez dom na peryferiach czy na głębowiej wsi 🙂 Za palenie plastikami i oponami wrzucałabym do kotła jeszcze za życia

  13. O, tak masz z narxeniami, zupełnie, jak ja.

    Sezonowo mam cisze ,spokoj, b3zruch, to jak wyjeżdzam do pracy. Po tym wszystkim tesknie za zgielkiem. Jadę na urlop i tadam..
    Obecnie nastąpiło dziwne przesilenie zgiełku
    Za 2 tyg eracsm nq wieś
    Spełnienia marzeń , ale tylko tych realnych życzę ❤❤

  14. P(L)andemia mnie utuczyła.
    Nie mam siły już ganiać
    i chyba też dorosłam do tego,
    aby marzyć o chacie za wsią.

    Pozdrawiam serdecznie!

  15. Uwazaj, o czym marzysz – jak ja to znam! Kiedys ktos ledwie poznany odprowadzal mnie do domu, a ja w pewnej chwili pomyslalam, ze moglabym sluchac jego glosu przez cale zycie… no i slucham – juz ponad 30 lat ;)) Dobrze wtedy pomyslalam!

  16. No nie wiem-zamarzyłam o normalności i…..wyjechałam. Ale pewnego rodzaju normalność mam. Mieszkać na zadupiu- nie, bo nie ma idealnego zadupia. Rzecz głównie nie w tym odosobnieniu, bo i na niemal odludziu zawsze się trafi ktoś co nam życie uprzykrzy. Znam taką, która zamarzyła o zadupiu, ale po roku dowożenia bachorów do szkoły, robieniu zakupów 30 km od domu, niemozności wyjechania zima z domu bo zasypało drogę 35 kolejności odśnieżania powróciła jednak do miasta, ale zakupiła domek,na peryferiach miasta, który wciąż spłaca. I czaszkuje gdzie by się teraz wyprowadzić.

  17. z marzeniami o ciszy faktycznie trzeba uważać, bo Wishmaster może sprawić, że klient po prostu ogłuchnie 😆
    zresztą ze spokojem, stabilizacją i stagnacją też może być w tym guście, zwłaszcza ten spokój, to już wręcz można załatwić od ręki, najprościej i klient przestaje marzyć w ogóle…
    p.jzns 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *