Drewniany beton

 

Mówią, że śmiech przydłuża życie. Mi jeszcze pogrubia. Dzięki śmiesznej pensji miałam zapewnioną nieśmiertelność? Wiem, że niejeden, który czyta moje bzdury ma ochotę wysłać SMS-a o treści „POMAGAM.”

Ale ja nauczyłam się śmiać sama z siebie – będę mieć pewnie ubaw do końca życia.

Sezon na palenie w kominku jeszcze trwa. Drzewo kominkowe sukcesywnie przynoszone jest na taras, skąd jest zaledwie kilka kroków do kominka. Ale, jak ktoś jest tak leniwym człowiekiem jak ja, to usiłuje sobie życie uprościć. Mam zwyczaj przynosić do domu cały kosz drzewa, żeby po każdy kawałek nie wystawiać ręki za drzwi. Kto ma kominek to wie, że w pokoju jest mini-kotłownia. Jakoś mi to nie sprawia kłopotu, bo ciepłota w pomieszczeniu w którym przebywam jest dla mnie najważniejsza. Tak też drzewo zalegało w wielkim wiklinowym koszu, czekając na swoją kolej. Dziecek, którego dotknęły skutki kwarantanny narodowej przebywa razem z nami w domu. Zaglądną do kuchni ciekaw roznoszących się zapachów. Wymownie spojrzał na podłogę. Mój ciekawski wzrok podążył za jego ślepakami. Hmmm,,,przez środek jasnej podłogi paradował duży, ciemny robal i to rasy nieznanej. Podjęliśmy akcję i obserwację robaczyska. Raczej nie wyglądał na gatunek owada z rzędu karaczanów i rodziny karaczonowatych. Po dłuższym milczeniu spowodowanym wnikliwą obserwacją i analizą stwierdziłam, że to coś musiało się żywić martwym drzewem. Spokojnie, posługując się skrótem myślowym stwierdziłam:

– to robal z drzewa – facet spojrzał na mnie jak na kosmitę

– hmmm….fajnie, to przy obowiązkowym siedzeniu w domu mamy już drewniane robaki?

 

Robiłam w domu kipisz… Przerzucałam zimowe rzeczy w głębsze zakamarki garderoby. Garderoba ciasna więc rozwlekłam się z pracami porządkowymi na całe piętro domu. (A swoją drogą po cholerę nam tyle ciuchów?) Ale w tak zwanym międzyczasie doszłam do wniosku, że żal siedzieć w domu i zmieniłam lokalizację. Piękna pogoda zachęciła na ogarnięcia ogródka. Miało być chwilkę ale zeszło pół dnia. Wróciłam zmęczona tyraniem na hektarach. Stwierdziłam, że i tak nigdzie nie wychodzę i nikt się do nas nie wybiera, więc mogę porządki w garderobie przełożyć na dzień kolejny. Dorosły Dziecek wypełzał  ze swojej jamy gdzie pracował zdanie i przerażonym wzrokiem omiótł nasze włości. Zanim wytłumaczyłam co tu  się wyprawia rzekł:

– W sumie to dobrze, że mamy tu taki bajzej.

– Hyyy? – zapytałam bardzo elokwentnie

– Mówię, że w sumie to dobrze, że mamy tu taki syf, bo ostrzegają teraz przed złodziejami i oszustami… nawet jak ktoś się do nas włamie to uzna, że jego koledzy po fachu już tu byli i się po cichu wycofa, bo przecież to niemożliwe, żeby w normalnym, niesplądrowanym przez złodzieja domu, tak wyglądało…

 

59 odpowiedzi do “Drewniany beton”

    1. Palenie szmatami w kominku jest nieekologiczne i śmierdzące 🙂 a może jeszcze schudnę i niektóe ciuchy się przydadzą ??

  1. Dziecka bywaja nadmiernie prawdomowne. Ja swoich sie pozbylam i teraz przezywaja kwarantanny kazda w swoim domostwie, a ja moge robic we wlasnej chalupie, co mi przyjdzie do glowy, bez zagrozenia, ze uslysze jakies kasliwe uwagi o wlamywaczach. :)))

  2. Niedługo przed narodową kwarantanną zrobiłem przegląd przepastnej szafy, gdzie w cudowny sposób odnalazły się m.in. moje studenckie dżinsy, które nawet optymistycznie włożyć próbowałem. Nawet się zapiąłem, ale natychmiast musiałem się rozpiąć, bo przecież oddychanie jest absolutnie niezbędne. Wraz z wieloma innymi nienoszonymi rzeczami wylądowały w kontenerze pck

  3. Robiłam to przed remontem, wywaliłam kilka toreb różnych niepotrzebnych rzeczy, nawet nie wiem skąd się w mieszkaniu wzięły…ale ja to robię bez żalu i chętnie, a weź zmuś męża do pozbycia się przydasi…
    My mamy siatki na robale w oknach, a i tak jakiś partyzant się przemknie 😉

  4. Wiele osób robi teraz porządki w szafach i róźnych domowych zakamarkach. Po wirusie urośnie nam góra śmieci bo dochodzą do tego jeszcze jednorazowe rękawiczki, maseczki i kombinezony itp. A jeszcze niedawno propagowali śmierć styl “zero śmieci”. Tak to rzeczywistość zmienia priorytety.

    1. Nie chce uciekać – dzika baba albo coś to w domu może być tylko jedna, więc norma wyczerpana. Karmi się już sam – w końcu 3 krzyzyk na karku więc potrafi 🙂

  5. O też to właśnie dzisiaj robiłam – przerzucałam grubsze ubrania dalej w szafę, ale ja mam ich niewiele 🙂

  6. No cóż… znam ten ból z robalami z drewna, z tym, że do mnie przychodzą pająki ;))
    A co do porządków w garderobie… musi być chwilowy nieład, inaczej się nie da :))) Ale syn ma rację, co do tego, że to dobra zmyłka ;))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

  7. A ja popełniłam kiedyś potworny błąd 🙂 Wyrzuciłam wiele fajnych ciuchów sądząc, że nigdy nie uda mi się wrócić do wcześniejszej wagi ( miałam epizod wagi ciężkiej) a udało się! Ciuchów żałuję do dziś… 🙂 Zdrowych Świąt!

  8. no proszę u mnie identycznie, tylko na odwrót… mam aktualnie Matkęjadwigę na chacie więc kąśliwe komentarze nie robią na mnie wrażenia.

  9. Dziecię ma wysoce rozwinięty zmysł praktyczny !! A robol pewnie przyszedł do kuchni po przepitkę, bo na sucho ćpał to drzewo…;o)

  10. To już rozumiem, dlaczego mój mąż robi nieustannie wokół siebie taki chaos – żeby zmylić potencjalnych rabusiów! Zamiast pomstować na bałaganiarstwo – powinnam go pochwalić!?

  11. Tez mialam ten piekny plan posprzatania ciuchow… skonczylo sie identycznie 😀 a potem i tak wiekszosc spakuje i wcisne tam, gdzie byla, zeby polezaly sobie jeszcze kilka miesiecy, bo przeciez jutro tez jest dzien ;p

    Pytanie brzmi, czy robal byl sam, czy zostawil w koszu rodzine? Moze beda martwic, bo wyszedl i nie wrocil? Mlody Czlowiek ostatnio przyniosl nam troche zycia w szyszkach przytarganych ze spaceru. Malutkie takie okruszki. Ale jak sie okruszki zaczely rozlazic, to sie juz zaniepokoilam ;p

    1. 🙂 jakoś nie pomyślałam o rodzinie robaczka – patrz jaka egoistka ze mnie,,,, pewnie ich spaliłam razem z drzewem w kominku :(((

  12. Duża ilość ubrań, których się nie używa wszyscy mają…. przynajmniej ja tak. Nigdy nie wiem co z tym zrobić wyrzucić, oddać……. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    1. Moje poczucie humoru w ostatnich miesiącach przechodziło poważny kryzys…. A i teraz nie jest rewelacyjnie ale powoli powoli.. . .

  13. Nowy zwierzaczek domowy i obcowanie z przyrodą pomimo zakazu wchodzenia do parków i lasów. 😉
    Nie ma to, jak dobre uzasadnienie! Zawsze punktowane.

  14. :D:D:D
    A kapusta rzecze smutnie:
    “Moi drodzy, po co kłótnie?
    Po co ciuszki, nowe gacie?
    Wszak i tak siedzimy w chacie!”

    Powinnaś zablokować mi możliwość komentowania. To już ten moment.

  15. jak to leci? wiosennych ciuchów już nie warto kupować, i tak siedzimy w domu, a na letnie za wcześnie, bo nie wiadomo jeszcze jaki rozmiar…. 😀
    jako, że nie jestem jeszcze skazana na siedzenie w domu (wciąż chodzę do pracy), to jeszcze nie czuje potrzeby wynajdowania sobie zajęć, a już na pewno nie związanych z przeglądem szafy… po co sobie psuć humor?…. 😀

    1. Przez ostatnie miesiące moje poczucie humoru było wystawiona na wielką próbę i nie zawsze udawało się mu wyjść zwycięsko

  16. Wcale bym się nie zdziwiła, zastawszy kiedyś na klamce warsztatu (niestety, wciąż jeszcze wchodzi się do mojej piwnicznej izby przez warsztat – królestwo małżonka) kopertę ze stówką w środku i dopiskiem od złodzieja: “Błagam, posprzątajcie!!!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *