106 sposobów na to jak przetrwać święta i nie zwariować…

Teoretycznie powinien być to czas relaksu i czasu dla najbliższych. Powinno być miło, ciepło, rodzinnie, ze śniegiem, pierwszą gwiazdką i pysznymi uszkami wigilijnymi. Teoretycznie.

A praktycznie opinia publiczna wymusza na nas dostosowanie się do ogólnospołecznego obłędu czyli przygotowania czas zacząć.  Śniegu nie ma i nie będzie. To już wiadomo, że w naszym kraju białego puchu można się prędzej spodziewać przed Wielkanocą niż Bożym Narodzeniem. Nie wiem dlaczego wszyscy przed świętami dostają jakiegoś amoku, biegają z obłędem w oczach po galeriach, zadłużając się na kolejny rok,  w sklepach spożywczych wyładowują wózki po same kokardy jak by zgrzewki coca-coli i chipsów miały uratować ducha świąt Bożego Narodzenia. Wczoraj wieczór poszłam do znajomych i moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Cała rodzina, pomimo godziny 20.00 tkwiła przy parapetach okiennych w szalikach, kurtkach i w pozostałych gadżetach odzieży zimowej nie wykluczając rękawiczek.  Nie byłoby w tym nic dziwnego, skoro postanowili jak na komendę otworzyć 5 okien na raz, a na zewnątrz zaledwie 2 stopnie w plusie i wiał wiatr przy którym można puszczać latawce z żelbetonu. Dziwne było to, że każde z nich w ręku odzianym w rękawiczkę dzierżyło butelkę ze spryskiwaczem i zwitek ręczników papierowych i każde z nich zamaszyście czyściło okno… No cóż, okien nie myje się dla siebie. Myje się na Święta. No to ja pewnie poczekam na Święto Konstytucji lub Zielone Świątki. Póki co zakupiłam naklejki z folii samoprzylepnej, obowiązkowo z motywem świątecznym. Nakleję. I problem okien mam z głowy. Poza tym wszystkie stacje radiowe od 2 listopada prześcigają się w konkurencji SKATUJMY SŁUCHACZY PIOSENKAMI ŚWIĄTECZNYMI  oraz JAK NIE ZWARIOWAĆ SŁYSZĄC CZTERDZIESTY DZIEWIĄTY RAZ MARIAH CAREY. To wszystko jest do przeżycia. Pod warunkiem, że siostry Godlewskie nie przebiją się do ogólnodostępnych stacji radiowych a jeszcze gorzej jak zaczną się pokazywać w TV. Trudno zachować zimną krew po widoku tych piękności wyglądających jak glonojady na szybie mojego akwarium, tylko po botoksie lub kwasie hialuronowym. Co się raz usłyszy nie da się odsłyszeć, co się zobaczy nie da się odzobaczyć. Kolędy w ich wykonaniu są bardzo specyficzne. Brzmią jak kotka w rui którą przytrzasnęli przypadkowo drzwiami.  Ktoś tego musi słuchać, no chyba, że śpiewają tylko ku swojej radości i uciesze. Na kuchenny maraton jest jeszcze trochę czasu. Choinka w tym roku nie wchodzi w rachubę, bo mam dwa młode koty i młodego psa. No i to zgrane trio zdewastuje wszystko co się rusza mieni i błyszczy. A że większość ozdób choinkowych mam ręcznego wykonawstwa mamy, siostry czy mojego i nie zniosłabym aktów wandalizmu na moich oczach. Zainteresowanym i wścibskim będę odpowiadać, że dbam o środowisko stąd decyzja o braku plastiku w domu lub wycinaniu żywych drzewek. Przecież nie powiem, że już do reszty postradałam zmysły i pod swój dach przyjęłam kolejne futrzaste czworonogi, które za grosz nie doceniają mojego wielkiego serca i w zamian za dobroć dewastują dom.

Zostały jeszcze zakupy. I to jak najszybciej a nie w chwili kiedy całe miasto i okolice zdecydują się na ten sam krok. A z pozostałą częścią egzorcyzmów jakoś to będzie. Więc jak widać święta nie takie straszne jak się o nich mówi.

45 odpowiedzi do “106 sposobów na to jak przetrwać święta i nie zwariować…”

  1. Chujanki nie mam, odkad w domu nastala Bulka, po zakupy wysylam slubnego, gotowaniem podzielilysmy sie z corkami, a prezenty kupilam chyba w pazdzierniku. Luzik. W pierwsze swieto idziemy do restauracji, w drugie odpoczywamy sami w domu. Jaki stres? Okna? Jeszcze przez nie widac, a jak przestanie, to umyje. Moze na wiosne, moze wczesniej albo pozniej. Moge z politowaniem poprzygladac sie wariactwu, ja sama jestem cool.

    1. No i super, nasza choinka tego sezonu nie ujrzy światła dziennego – zastanawiam się gdzie inne ozdoby zainstalować bez kuszenia futrzaków

  2. Siostry Godlewskiego puszczają w ramach kary za grzechy. Od wielu lat nie nie czuję tzw. “presji świąt”, czyli nie ulegam szaleństwu zakupów, rygorowi co mam w te święta jeść i pić i jak spędzać czas. Trzeba pamiętać po prostu, że to my sami, ulegając jakimś wydumanym nakazom lub zakazom robimy sobie kuku. I że z okazji tego, że są dwa dni dodatkowo wolne od pracy nie musimy nagle dostawać amoku sprzątania, nażerania się aż do ataku wątroby i słuchania kolęd lub oglądania po raz setny “kultowego filmu”.
    U mnie wczoraj było +11 stopni i bardzo mi to odpowiadało. I nawet wiatru nie było. Odpowiada mi taka zima!!!
    Miłego świętowania Jagusiu!

    1. Siostry są poza wszelkimi regułami , od jakiegoś czasu ja też już nic nie muszę. “Presja świąt” to brzmi jak sucha woda 🙂

  3. To faktycznie trudny czas bo nie jest łatwo nie poddać się zwyczajom, modzie i komercji.
    Ale dla chcącego nie ma nic trudnego, więc i w tym roku dam radę.
    Pozdrawiam

      1. Udało mi się nie zwariować, chociaż lekko nie było.
        Zapraszam Cię na mój blog do przeczytania tekstu o Twoim mieście…
        Pozdrawiam serdecznie

  4. Nigdy nie zwariowałam z powodu świąt, wręcz odwrotnie, spotkania z moja stukniętą rodzinką leją mi miód na serce i nigdy nie traktuję tego w kategoriach przetrwania. To od codzienności można zwariować, żeby nie powiedzieć dwóch wyrazów na “o”…

  5. Już od kilku lat nie katuję siebie i bliskich na święta, wręcz przeciwnie, zrobiliśmy ze świętowania nową, naszą tradycję i bardzo mi to odpowiada.
    Wigilia zrzutkowa, spacery po poznańskiej starówce i wstąpienie na grzańca, odwiedziny u rodziny pod Poznaniem, jest wesoło, lajtowo i wracamy do domu by odpocząć w ciszy:-)

  6. Ha, mam najlepszy sposób na święta. On dla mnie nie istnieją w żadnym wymiarze. Trwa to już od kilkunastu lat, więc nikt mnie już nawet nie usiłuje namawiać czy zapraszać, nie muszę się też już nikomu tłumaczyć. Doszło do tego, że to ja ze zdumieniem obserwuję tą przedświąteczną gorączkę.

      1. Nic podobnego, ja świętuje każdego dnia roku, choć bez wyszukanej symboliki, gorączki świątecznych zakupów czy słuchania sióstr Godlewskich (podobno się pokłóciły) 😉

  7. Tia…okna umylam od srodka, bo pogoda byla srednia i wypralam firanki bo mam ladny plyn do plukania. Dzis jest pieknie, ale przeciez nie bede dnia marnowac na mycie okien . Prezenty lubie robic, ale wszystkie przez internety albo wlasnej roboty. Chujanki tey nie bedzie z uwagi na kota ale mam ladna duza bombke, wystarczy
    HO HO HO

  8. Nie czuję, żebym miała zwariować 🙂 wcale a wcale. Cieszę się na te piękne spokojne dni – powoli spływają do mnie paczuszki od przyjaciół , które z radością odbieram od listonosza i kurierów. Układam pod ubraną już choinką, by potem w Wigilię cieszyć się tym że tyle osób o mnie pamięta i obdarowało mnie kawałkiem swojego serca. Okna umyłam – to fakt, ponieważ tak pięknie i świeżo prezentuje się choinka w otoczeniu czystych firanek. Zrobiłam to z wielką przyjemnością. A do świątecznej muzyki , aż mi nogi same podskakują rytmicznie. Przyznam, był w moim życiu czas, gdy na wspomnienie zbliżających się Świąt – dostawałam białej gorączki, ale to juz za mną. teraz nic nie muszę – a mogę i chcę i to jest ta różnica :)))

  9. to już nie te czasy…teraz wiekszosc raczej luzik,młodzi na naty lub pod palmy:) zmieniły się zwyczaje.I dobrze:)ale oczywiście zdarzają się nieszczęśliwi,samotni,bezdzietni ,starzy…jak wszędzie na świecie.
    pozdrawiam i życzę udanych Świąt.mimo wszystko..

  10. Święta, święta i po świętach. Prawdziwe odprężenie przychodzi dopiero po tym po…Czekając na po, życzę Ci szczęścia przed, w trakcie i po świętach!

  11. Lubię się zmęczyć przed świętami. A okna to już musowo błyszczeć muszą i już. Nie potępiam tych co nie lubią. Niech każdy żyje tak jak chce:-)

    1. Odkryłam kiedyś niesamowitą rzecz – mianowicie, że święta są fajniejsze bez przeziębienia złapanego podczas mycia okien w grudniu 🙂

  12. Nosa. Nosa nie wychyliłam za drzwi. W galerii, to ja, pani kochana, byłam chyba w zeszłym roku. Wszystko przez sieć.
    I może dlatego jeszcze czuję tego Ducha Świąt. Nie ma śniegu. Jest moc.

  13. nie oglądam i nie słucham więc i tych dziwadeł nie mam szansy usłyszeć, świat oszalał …
    owszem okna umyję, obsrane mam po lecie więc nie mam wyjścia ale u nas ciepło i dostałam specjalne ustrojstwo od sąsiadki, które pomoże. trzy dni mam aktualnie, zeby sobie za radocha dekorowac chałupe i obejście i bożebroń do zadnych sklepów się nie wybieram.
    Tylko dzis służbowo ale to jakoś przetrwam.

    1. Niewiele straciłaś – poza tym że szarpią nerwy ludziom to nie prezentują sobą nic , a nie ,,,sory bardzo – reklamują implanty cycków i bielizny erotycznej śpiewając kolędy

  14. Ech, bidoki z tych ludzi 😉 Chociaż wiesz, że też myślałam o myciu okien? Ale tylko dlatego, że są strasznie brudne, a nawet wczoraj było ciepło. To znaczy w miarę niezimno, szczególnie jak na grudzień. Ale nie chciało mi się.

    U nas plany takie, że zostaję w domu z bydlętami, a chłop jedzie do mamusi. Żadnego panicznego sprzątania, lepienia uszek czy pieczenia czegokolwiek. Pełen relaks i wypoczynek. Już się nie mogę doczekać! 🙂

  15. To prawda, ale to jeszcze nic! Naprawdę. Dziś w samochodowym radio usłyszałam reklamę (O, zgrozo!) będącą profanacją !!! jakiejkolwiek kultury BN. Otóż w reklamie “wyśpiewano” na nutę popularnej kolędy ” Przybieżeli do Betlejem” , zalety popularnego specyfiku na gazy, wzdęcia i niestrawność! Nosz, Qrka! Tego jeszcze nie było! Niewiele rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć, ale to mnie powaliło! Jesteśmy juz blisko rynsztoka, jeśli nie w nim. Bye!

  16. Pierwszy raz w życiu myłam okna w grudniu. Ale było +12 i piękne słońce! U nas stół się ugina, bo wszystko w 2 wersjach – wegetariańskiej i normalnej. Za to jak pojedziemy do męża to mam luz bo tylko alkohol bez mięsa więc się nie przejadam 😀 Czego i Tobie Kochana życzę 😀

  17. Kurna, nie mam pojęcia co to za zjawisko siostry Godlewskie, muszę sobie wygooglać, bo się poczułam zacofana… Mój sposób na okna to firanki, od środka brudu na szybach nie widać, a co na zewnątrz to mi wisi. Znaczy się firanki mam tylko w salonie, a w kuchni na przykład mycie i tak się nie sprawdza, bo tam koty siadają na zewnętrznym parapecie i pacają łapkami, że chcą wejść, więc i tak ciągle tam upaćkane. Choinka, pomimo dwóch małych sprytnych kotków i dwóch dużych, jest od podłogi po sufit, ale ustrojona bombkami od połowy w górę. Wigilię przetrwała w całości, kotki na razie są nią tak oszołomione, że tylko się przyglądają i obwąchują :).

    1. mam jakieś wadliwe egzemplarze kotów w ADHD i spręzynami w łapach . Wszędzie wlezą bo są młode. A stare głupieją przy nich i 15 letnia kocica potrafi biegać za kulką papieru jak młode kocie więc strach pomyśleć jak zaczną im towarzyszyć w demolce choinki

  18. A u nas spokojnie i bez szału…Porządki dla siebie…Zakupy bez szału…Wystrój z przyjemnością…Boże Narodzenie “pełną gębą”…;o)

  19. Kochana!!! Ja tak na szybko (jak mi się to zdarza ostatnio 😂)
    Wspaniałego, cudownego balu w dniu dzisiejszym!!! Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie w nowym roku 2020!
    Zapraszam Cię na insta ja już Cię pstryknęłam “@wiklinowekoszyki”.
    Kochajmy życie bo jest cudowne 💖

    Pozdrawiam z całego serducha
    Cesarzowa

  20. Przepraszam, że się nie wyrobiłam z życzeniami Świątecznymi, tylko to co zostawiłam u siebie, ale jakoś ostatnio ciągle jestem do tyłu z innymi blogami, chyba kochana idzie starość wielkimi krokami, czyli robię to samo, ale 10 razy wolniej hahaha.
    Zatem wszystkiego dobrego w Nowym Roku, mało spotkań z psycholami, bo tego się nie uniknie tak do końca, oby zdrowie dopisało i humor.Wielu sytuacji do radości i jak najmniej smutków.

    Okna myłam jesienią, wtedy kiedy były te ostatnie ciepłe dni, tak dla siebie, bo po prostu były brudne. teraz “na Święta” opyliłam 2 w kuchni, gdyż używając miksera część zawartości miski znalazła się na szybach, a że często przez to okno wyglądam (narożne, przy zlewie) to lubię jak jest niezachwiana rzeczywistość.
    All I want for Christmas nie aż tak mi przeszkadza jak np. w Empiku kolędy w listopadzie, co uważam za przegięcie. 1.5 miesiąca przed a tu Lulajże Jezuniu, no weź….
    Nasze Święta nie są magiczne, są zwyczajne, ale na pewno to fajny czas, żeby pobyć razem. Prezenty kupuję, lubię to, ale większość załatwiam przez internet, albo kupuję od listopada jak coś mi wpadnie w ręce. Kompletnie nie kupuję tego całego szykowania na pokaz, gdzie de facto to tylko 2 dni …
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego!

  21. Hej z tymi szybami to jest rewelacyjny patent.
    Kradnę na przyszły rok 🙂
    Nie narabiam się przed Świętami od lat. Może to z powodu, że wystarczająco ciężko pracuję w ciągu roku
    Śpiewania kolęd za to sobie nie odmawiam, bo lubię i basta 🙂

  22. U nas Święta w tym roku były dość wylajtowane: prezenty kupione duzo wczesniej przez internet, mniej jedzenia, czyli mniej obżarstwa (A i tak się obżarliśmy), mniej biegania, mniej sprzatania… trochę mniej nerwów 🙂

Pozostaw odpowiedź Stokrotka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *