Śpiąca czy kpiąca królewna

Nie tak dawno i nie tak daleko…żyła sobie ona i żył on. Pokręcony, wredny los postanowił połączyć ich drogi a oni postanowili połączyć swoje losy.

Mimo, że wszyscy szeptali „pomyślcie” „zastanówcie się” oni krzyczeli, że są dla siebie stworzeni. Więc zaczęli życie we dwoje. W normalnych bajkach powinno być zakończenie „żyli długo i szczęśliwie”, ale życie to nie jest bajka, zakończyła się sielanka, zaczęła się szara rzeczywistość. Ale wydawało się, że im nic nie przeszkadza, ani szara rzeczywistość ani brak pracy, ani środków do życia czy chęci do ich zdobycia. Bo od czego wokół dobre dusze nie mogące patrzeć na to, jak oni w głodzie i chłodzie…tym bardziej, że książęcej parze zachciało się przydłużać książęcy ród. Pojawili się potomkowie. Czas płyną a książęca para nie zamierzała niczego zmieniać, bo tak było wygodnie. Księżniczka nie dociekała skąd książę brał dobra doczesne, w końcu od tego byli wszyscy wokół. Zresztą ona była zajęta wychowywaniem i edukacją królewiątek oraz inwestowaniem w swój duchowy rozwój. Kto by się przejmował odłączeniem prądu czy komornikiem u wrót. W końcu był jeszcze król i królowa, którzy nie wiedząc czemu, czuli się odpowiedzialni za zaistniałą sytuację. Po cichu, by nie drażnić księżniczki, podtykali księciu zapłacone rachunki, całe torby wiktuałów różnych, alby księżniczce głód do zadka nie zaglądał czy kolejne zakupione pomoce naukowe dla królewiątek. A ten nie uznawał za stosowne informować o pomocy króla i królowej. Zresztą po co kłopotać było piękną główkę księżniczki i tak bardzo zajętej czytaniem kolejnego romansidła…Nieraz, ktoś z należących do królewskiego rodu, nieśmiało próbował oponować i buntować królewską parę, ale próżny trud, daremne żale. Król i królowa byli nieprzejednani i nie pozwalali denerwować księżniczki. Bo przecież księżniczka życia łatwego nie ma, bo matka księżniczki wyrzekła się jej wydziedziczając i wyrzucając niemalże na bruk ze swojego rodzinnego królestwa. Więc nikt nie śmiał psuć nastroju księżniczki. I tak miło mijał czas. Aż pojawiła się zła wiedźma, trąciła swoim paluchem i namieszała w kociołku niczym cyganka w tobołku. Okazało się, że bajka się skończyła niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Księżniczka się obudziła. Nagle się okazało, że nie wiedziała nic o realiach życia i świata. No bo skąd. Przecież spała. Nagle się okazało, że księżniczce zaczął przeszkadzać brak stabilności. Nagle księżniczkę zaczęło wszystko denerwować. Nagle księżniczka z dobrze wychowanej, słodkiej, uroczej i miłej dziewczyny zmieniła się w kapiącą jadem i nienawiścią do całego świata, babę winiącą za zaistniały stan królową, że ta nie zapisała jej wcześniej połowy królestwa w dowód wdzięczności za trud i poświęcenie się w roli jej synowej. Z księżniczki pozbawionej zaszczytnego miana, wylazło zgorzkniałe, wredne babsko, potrafiące kląć lepiej niż nadworny szewc i odgrażającej się całemu plebsowi, co ona im to nie narobi i czego to oni nie pożałują i gdzie ona to nie wyjedzie wlokąc swoje książątka ze sobą. Nagle z księżniczki śpiącej na ziarnku grochu wylazło gruboskórne, wulgarne, odrażające i chamowate stworzenie niszczące i miażdżące uczucia wszystkich wokół. Jakoś nagle za nic miała tyluletnie poświęcenie króla i królowej roszcząc sobie prawa, nie do połowy królestwa, ale do całości. Na nic zdały się wojny wypowiedziane przez królową ościennym ludom w obronie czci i honoru księżniczki. Bo księżniczka się obudziła niczym niedźwiedź ze snu zimowego, tylko ona w swoim stanie trwała na tyle długo, że królewiątka niebawem uzyskają pełnoletność, król i królowa stracili zdrowie i majątek a z czasem i życie…Księżniczka obudzona ze snu kilkunastoletniego zachowuje się jak by cały świat był winien, że jej stan trwał tak długo.

Morał z tej bajki? Takim to dobrze. Bo jeśli masz w dupie cały świat i pół Ameryki przez długie lata a żyjesz na cudzy koszt udając, że tego nie widzisz, bo tak ci jest wygodnie, po przebudzeniu nie dziw się, że świat nie spał razem z tobą.

 

Wiem, że nie tak dawno tą nie-bajkę wrzucałam na bloga, ale moja złość do księżniczki nie zniknęła. Wręcz przeciwnie – urosła szybciej i więcej niż mój tyłek. A księżniczka zrobiła się jeszcze bardziej roszczeniowa, bardziej arogancka i  pozostał nie tylko żal ale wściekłość, że królowa tyle lat poświęcała swój czas i swoje zdrowie, żeby książęca para miała lepiej, wygodniej…. I po co to było?

 

110 odpowiedzi do “Śpiąca czy kpiąca królewna”

  1. Aaa… To takie buty! W tej bajce księstwo udzielne – w mojej bajce po prostu pasożyty i to o podobnym stopniu pokrewieństwa z plebsem, tylko że z tej drugiej strony. Niestety, pasożytom z mojej bajki udało się wyciulać plebs na perłowo, podczas gdy księstwu z Twojej bajki zafundowano przebudzenie. Które zakończenie lepsze? Ano, jak dla kogo…

  2. Swiat jest pelen takich snietych ksiezniczek nieprzygotowanych ani troche do zycia, zerujacych na innych i z pretensjami do calego swiata za wlasne nieudacznictwo.

  3. Czy to Ty wystąpiłaś w roli Wiedźmy?
    Księżniczkami i ich gadaniem można się przejmować, walczyć z nimi, dochodzić swoich racji. A można też puszczać ich gadki mimo uszu, zapomnieć o nich, odpuścić. Wybrałam tę drugą opcję (chociaż u mnie wcale nie o księżniczkę chodziło). Nie mam majątku, ale mam spokój. I świadomość, że to ja byłam w porządku.

    1. Zły los i parszywe życie tu w roli wiedźmy, przebudzenie nastąpiło bo grozi eksmisja a że zima idzie to pewnie nie na bruk. Majątek to synonim. Emerytura królowej się skończyła….

  4. Tak, tylko czasami przebudzenie nie następuje. Takie księżniczki śpią przez całe życie, a żadna wiedźma się nie pojawia… Niektórzy wyspecjalizowali się w życiu na cudzy koszt.

  5. Nie pękaj !! Ja już trzeci tom tej "bajki" piszę…
    Zmarli Teściowie – była "jazda"…Zmarli moi Rodzice – była "jazda"…My jeszcze żyjemy, a i tak mamy "jazdę"…
    Ta "gangrena" szybko się po Świecie roznosi…;o)

  6. Oj, powiem Ci, że tez parę takich księżniczek znalazłabym tu i tam. Właśnie nie wiem, skąd się takie biorą, ale w końcu w romansach wszystko jest proste i kończy się szczęśliwie, więc czemu ją obudzono?
    W zasadzie wszyscy ją w tym utwierdzali, że jest pięknie, że może sobie czytać te swoje romanse, że życie się toczy bez napinki…do kogo więc reklamacje?

  7. majestat z urodzenia… cudownie…
    chyba wypada gratulować wytrwałości – takie spanie mieć w sobie, to rekord świata chyba

  8. Lubię sobie pospać (rzadko mam okazję), ale żeby aż tak?! Nie przepadam za księżniczkami – takie paskudy, wyżej głowy niż podkowy i takie tam.. Niestety – czasami trzeba się dogadać z takim człowiekiem, a wtedy to dopiero muszę nerwy trzymać na wodzy. 😀
    Pozdrawiam, M.

  9. Ja myślę, że cięgi należą się nadopiekuńczej Królewskiej Parze. To oni zgotowali ukochanej córce taki szok po przebudzeniu. Życie pod kloszem jest szkodliwe dla zdrowia?

    1. i tu Cię zaskoczę – to synowa nie córeczka – rodzona mamusia kopnęła w dupę już dawno temu – widocznie szybciej się poznała

  10. Ja bym nie chciała, aby moje życie wyglądało jak bajka. Bajki są okrutne…
    Ta też zawiera w pewnym stopniu okrucieństwo. Okrucieństwo własnego lenistwa.

  11. bo, życie, psze pani, to nie je bajka….. inna rzecz, że wiele takich par książęcych żyje na nasz, podatników, koszt, biorą przeróżne zasiłki, pracą swych arystokratycznych rąk nie hańbiąc….

  12. Byłam, przeczytałam, właściwie wszystko zostało powiedziane wyżej. Lubię bajki ale do czytania w zyciu unikam.
    Z innej beczki, ciekawa jestem jak do mnie trafiłaś.

  13. Ktoś taką 'księżniczkę" wyhodował … celowo używam tu określenia wyhodował bo z wychowaniem to nie miało nic wspólnego. To po pierwsze . Po drugie inni/mąż ,teściowa , teść itp/ to akceptowali. Wspierając , wyręczając , pomagając …utrwalali księżniczkę w jej życiowych postawach. Nic dziwnego , że gdy z jakichś tam powodów poddani przestali zaspokajać potrzeby księżniczki to ona wpadła w furię . 🙂 Trudno się jej dziwić wszak przez całe życie przywykła , ba – nawet strasznie się przywiązała do swojego dobrostanu i co ? I teraz ma się ot tak pogodzić z utratą wszelkich przywilejów i zakasać rękawy i zacząć ciężko harować na chleb powszedni ? 🙂 Never !!! Dlatego się piekli i długo będzie się tak pieklić … bo nic więcej w tym momencie nie potrafi. Nikt jej nie dał innego wzorca na życie … 🙂
    Powiem więcej … obawiam się , że dzieci księżniczki mogą także powielić wzorzec mamusi . 🙂

    1. Księżniczka tak była chowana w domu. Hodowla łączy się z zainteresowaniem i zaangażowaniem a w proces chowu na wolnym wybiegu nikt się nie angażował – co teraz widać

  14. Poczytałam dzisiaj Twoje dwa wpisy (sorki że tak późno) i wiesz co pieprz to – bądź ponadto jak mawia mój syn.
    Wiesz ja po 6 latach od śmierci mamy znalazłam (chyba) swój kawałek "podłogi" pod Zamościem. Chujom z rodziny nic nie powiedziałam, pakuję się i spieprzam od nich…Na groby żeby odwiedzić naszych rodziców będzie mnie stać kupić nocleg w hotelu. Też Ci może się coś takiego przydać, taki oddech – pomyśl nad tym…

    1. Ja to wszystko wie w teorii. Gorzej z praktyką. Zaczęłam patrzeć na nich i być, jak to zwykł mawiać Twój syn, "ponad to"…Mój mąż mawia "nie nakręcaj się – szkoda zdrowia" Oddech i azyl mam w swoim domu. Nie chcę dla kilku osób zostawiać całego mojego życia i uciekać. Najchętniej bym własnie te osoby wysłała w kosmos….

  15. Jakoś mi nie żal tej całej księżniczki. Niestety za lenistwo i brak doceniania wysiłków innych w każdej bajce się płaci i to najwyższą cenę. Życzę jej jednak dla równowagi, żeby pobudka pobudziła ją również do pewnego usamodzielnienia. Bo dzieci niedługo wyjdą z gniazda i zostanie zupełnie sama.

    1. Leniwy jest każdy z nas – ale nie każdy ma ostentacyjnie w dupie starania się innych na swoją rzecz:) A ja jej życzę żeby wreszcie dostała to samo co daje innym. I będzie sprawiedliwie – jak na bajkę przystało

  16. O rany! Mam nadzieję że to nie w Twoim osobistym otoczeniu. Ja, niestety, mam taką księżniczkę w rodzinie ale dosyć szybko oprzytomniałam i ją po prostu olałam. Niech ponosi koszty swojej bezmyślności i zwalania całej roboty na innych. Ma problemy, oj ma ale z głodu nie umiera. Musi się czegoś nauczyć bo całe 44 lata poszły się….Ciekawe kiedy wreszcie do niej dotrze że świat nie powstał na jej żądanie i ma być bez przerwy za to wdzięczny.

    1. niestety, w moim…. koszty póki co ponoszą wszyscy wokół bo ona ma gdzieś wszystko i wszystkich. Widzę, że że Ty też możesz napisać bajkę o księżniczce :(((

  17. Taką księżniczką to nic, tylko na raczce wywieźć 🙂 Mam nadzieję, że wszystkim wokół wkrótce spadną klapki z oczu. Trzymaj się!

  18. Nie lubię takich księżniczek. Ja wiele lat ciężko harowałam na to co teraz mam, a ….książęta nabijali się!Nie mieli szacunku do nikogo i niczego. Gdzie była kasa tam było ich pełno. Ja pozostałam kopciuszkiem, ale jestem dumna z tego. Do wszystkiego doszłam małymi kroczkami z Mężem. Pozdrawiam Jaga.

    1. Ale takie typy widzą tylko finalny efekt, nie widzą lat pracy i umiejętności organizowania się. Widzą tylko czubek własnego nosa

  19. Nie lubię takich śpiących (księżniczek), a jeszcze bardziej sierotek Marysiek, który ciągle płaczą i oczekują od innych pomocy, zamiast wziąć los w swoje ręce.
    Kwintesencja tego jest krótka – siedzisz w domu zamiast zapier….ć jak inni, nie dziw się, że nie stać cię na przysłowiową kromkę chleba. Z próżnego ani Salomon nie naleje.
    Choć to dwie różne bajki, łączy je jedno – pazerność na czyjeś, bez wkładu własnego wysiłku. Tępić,tępić… 😉

    1. tak – a ta początkowo po przebudzeniu kreowała się na sierotkę Marysię. Teraz zaczyna działać mi coraz bardziej niekorzystnie na system nerwowy

  20. Tak, niby ludzie którzy za dużo nie myślą o życiu i nie zawracają sobie głowy empatią mają lepiej, mówimy, że są zdrowsi, ale mam wrażenie, że każdy ma tego swego mola i oni też. Ich denerwują rzeczy, na które my siłą rzeczy nie zwrócili byśmy uwagi. Księżniczkę może nie spać z powodu faktu, że ta małpa z naprzeciwko kupiła sobie lepszy samochód, albo że kupiła sobie taką samą sukienkę (na szczęście wygląda w niej gorzej). I tym podobne 🙂

    1. To nie ten typ – ta ma w d… wszystko i wszystkich . Nieraz mam wrażenie że nie jest zupełnie normalna bo taka wyzuta i wyprana z emocji

  21. Lekko piszesz 🙂 Ja tam jestem zdania, że każdy może żyć jak chce, dopóki nikogo nie krzywdzi. Zastanawia mnie tylko, co się stało nagle, że tytułowej królewnie nagle coś przestało się podobać. 🙂 Może to przegapiłam?

    1. Dzięki… Ona skrzywdziła już niejedną osobę i robi to nadal. Królewnie urwało się podtykanie pod nos i dlatego się ocknęła …

    1. Uprzykrza, i to nie tylko mi. I obawiam się, że jeszcze nie raz będzie moją tytułową bohaterką i to wcale nie pozytywną

  22. Ta bajka to ma wielu bohaterów, prawda? Bo takich księżniczek nie brakuje. Ile to takich, co żyją i myślą, że pieniądze spadają z nieba…A potem pierwsi ustawiają się w kolejce, co im się należy i dlaczego tak mało. Ech…

    1. eeeeeee, w kolejce ?? ona z plebsem się bratać nie będzie. ona tylko z pretensjami i roszczeniami, że dary chcą jej dawać tak późno

  23. Życie, to nie bajka i czym prędzej sobie to każdy z żyjacych uświadomi, nie zmarnuje go sobie ani innym. Takie jest moje zdanie, w oparciu o główną zasadę: ceń życie i szanuj nie tylko siebie, ale przede wszystkim drugiego człowieka. Również, znam wielu tego rodzaju (księżniczek i księciuniów) pasożytów, którzy całe swoje życie żerują na dobroci serca i na zaufaniu naiwnego człowieka, za co w czasie jako podziękę za otrzymane dobro – odpłacają najobrzydliwszym złem i nieustającymi pretensjami, bo przecież komu jak komu ale im to sie po prostu wszystko należy… "a jak nie, to mnie jeszcze popamietasz…" Tego rodzaju groźby, też bardzo często słyszałam – kiedy, przestałam być nazbyt dobra a szczególnie naiwna względem tego rodzaju "księżniczek i księciuniów" pasożytów. I na koniec dodam, że potrafią dać się ogromnie boleśnie we znaki kiedy przestanie im dopisywać beztroska sielanka, a zacznie im dawać w kosć szara codzienność. Dużo można by pisać w tym temacie, który tak bajecznie a zarazem bardzo poważnie ujęłaś. Zaciekawiłaś mnie swoim niezwykłym pisaniem i tak szczególną tematyka życia każdego z nas, jako żyjących na ziemi ludzi… Moc serdeczności Jagusiu

    1. Bardzo dziękuję za te słowa. Teoretycznie już to wszystko wiem, szkoda, że prawdy o innym człowieku dowiadujemy się tak późno. Miło mi , moje wpisy to niejako spełnienie marzeń o pisaniu pamiętnika stąd osobisty charakter wpisów

    1. Wniosków do dziś nie potrafię wyciągnąć. I nie wiem jaki morał…. Królewska para tyrała ponad siły żeby pomagać innym. Chore. Królewska para za wszelką cenę chciała ratować małżeństwo księcia. Poczuwała się do obowiązku ?? nie wiem i już się nie dowiem.

  24. Zdaje się, że wiem, o jakiej księżniczce mowa. Podobnej parze książęcej zawdzięczam w dużej mierze swoją obecną sytuację życiową. A król… cóż, nadal żyje i robi dobrze darmozjadom.

    1. tak , wiesz…. no ale pidny nie zastrzeliłam kiedy była ku temu okazja. ale wiesz co? darmozjadom jest łatwiej , lepiej , przyjemniej ?

  25. chyba najgorsza w tym wszystkim jest ta fuckin’ roszczeniowość: “jestem, istnieję, więc mi się należy”… miłość, dutki i co tam jeszcze, cały katalog można by napisać…
    p.jzns 🙂

    1. A no właśnie. I teraz księżniczka zdziwiona że ktoś (to znaczy ja) śmiał jej powiedzieć że księzniczka z niej żadna tylko podły typ… A przypomnienie o zasługach królowej i króla wywołało niekontrolowaną agresję .

  26. Przecież to ewidentna wina starej królowej i króla. Skoro się “książątka” uparły, by być razem i stworzyć rodzinę, to jedynym zadaniem rodziców obojga, było uświadomienie im, że na wszystkie swe potrzeby będą musieli zarobić sami. Po prostu źle zrobili rodzice podtykając im pieniądze, zamiast natychmiast zadbać o ich “otrzeźwienie” nie udzielając pomocy finansowej czy też rzeczowej.
    Wychodząc za mąż dobrze wiedziałam, że na wszystko musimy zarobić sami i nikt nam nigdy nie pomagał – ani w zdobyciu mieszkania ani czegokolwiek innego potrzebnego do życia.
    Przy opiece nad dzieckiem też nie miałam ani godziny pomocy.
    Zadaniem rodziców jest zapewnienie dziecku takiego wykształcenia by znalazło pracę, nauczenie go by umiało odnaleźć się w dorosłym i samodzielnym życiu. Pomóc można, ale tylko w sytuacjach “podbramkowych”, gdy wydarzy się jakaś choroba czy też niezawiniona utrata pracy. I to powinna być pomoc doraźna a nie stała.
    Nie wiem dlaczego królowa i król mają pretensję do “książątek”, skoro sami przyzwyczaili ich do stałej pomocy.
    My zapewniliśmy córce wykształcenie (naprawdę dobre) i gdy uznała, że może już funkcjonować samodzielnie wyprowadziła się z domu. Jedyne czego potrzebowała to czasem jakichś porad z zakresu prowadzeniu domu, więc często telefonowała. Ślub i wesele organizowali sobie sami, mieszkanie też. A teraz nazywa się, że ja jej pomagam, a tak naprawdę to ona pomaga mnie prosząc bym czasami coś ugotowała dzieciom – przynajmniej czuję się potrzebna.

    1. Król i królowa nie mają pretensji do nikogo bo nie żyją. Ale jak żyli to taką mieli naturę że chcieli łagodzić całokształt a nie dolewać oliwy. Nie mieli odwagi na radykalne cięcia. Ale los był złośliwy i zrobił to za nich po ich odejściu.

  27. Nadal aktualne, obok mnie wśród znajomych tez szykuje się taka para, za chwilę jego matka będzie dorabiać do emerytury już na dwoje…

  28. Też mam taką księżniczkę w rodzinie, którą samotnie matka wychowała. Matka zadłużyła się na tysiąc sposobów, bo księżniczce zamarzyło się wielkie wesele w najdroższej sukni ślubnej, jaka była dostępna. Po roku był jeszcze huczniejszy rozwód, bo księżniczka była już z innym w ciąży,( a matka dalej spłaca tamto wesele)
    Teraz wszyscy troje siedzą na garnuszku matki, która co chwilę ląduje w szpitalu, ale dzięki systematycznym wpływom z PZU za ten szpital , księżniczka kupiła sobie nowy samochodzik.
    Niby jest dziecko, które ma już prawie rok – ale jakoś mnie tam ani z wizytą nie ciągnie, a do hołubienia kopii pyskatej i dalej roszczeniowej księżniczki tym bardziej. Jak tu się przełamać pytam – no jak???

  29. Samozwańcza księżniczka ma to do siebie, że nie może spać spokojnie. Wcześniej czy później nastąpi kres…Powinno się jej współczuć, bo biedna jest…

    1. nie taka samozwańcza… ja bym dawno jej pokazała gdzie jej miejsce ale nie wolno było zbuka w dupę kopnąć .. a i tak zaczęło śmierdzieć

  30. a teraz to ja to widzę zupełnie inaczej. teraz to ja znam taką “księżniczkę” osobiście…wkurwia mnie janiewiemco ale o tym mówię głośno. i w dodatku nigdy więcej jej u siebie nie ugoszczę, bo jest chamstwem podszyta i nawet być wdzięczna nie potrafi i nie potrafi się matoł jeden zachować przyzwoicie. ja sobie głowy zawracać dziewuchą granatem od pługa oderwaną nie zamierzam.

    1. witam w klubie. Też powiedziałam to głośno – jak żyła królewska para to tylko wywoływali u mnie poczucie winy że naruszam domowy mir…. Teraz mi to lata – mogę mówić co mi się podoba. Właśnie ten brak wdzięczności za ponad 15 lat poświęceń i wyrzeczeń mnie do szału doprowadza więc naprawdę rozumiem

  31. Co zrobić tacy są ludzie, jednym wygodniej tak żyć bez świadomości, a innym nie chce sie wysilać. Niektorzy całe życie tak sobie układają wygodnie i bezpiecznie. Znam takich. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    1. Osobiście bym księzniczkę w łęb palnęła ale świadoma jestem tego że naruszę nietykalność osobistą jej książęcej mości nie ruszam gówna

  32. Wyżej pojawiały się już prośby o życzliwe kopniaki. Chętnie dołożę też swoją, bo aż mnie stópka zaswędziała przy czytaniu. Nie żałuj, zasuń z laczka i ode mnie.

  33. Oj, aż się nóż w kieszeni otwiera… Cwaniactwo, brak szacunku i chamstwo wobec innych… Ludzie bez świadomości człowieczej, ktos ich nie wychował, albo wychował na takich właśnie… To złożone … Współczuć tylko…

  34. Nie tylko Ty znasz taka książęcą parę. Moja gdy się obudzi, będzie jeszcze bardziej wściekła od Twojej. Nie daj się, ja też próbuję, chociaż z marnym skutkiem. Uściski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *