Kobiecy los…

Kobieta, jaka jest, każdy wie i każdy widzi. Nie chcę oceniać, mam ochotę poplotkować.

Tak po babsku i przez swój pryzmat porównywać, plotkować i obgadywać. Nikomu nie daruje. Pod nóż pójdą przywary moich koleżanek, moich znajomych, moich przyjaciółek. A co!! Wolno mi, u siebie jestem. I to nie jak kobieta, ale jak baba. Bo podobno kobiety nie plotkują, to baby plotkują. Baba, kobieta… Jaka to różnica? Ano, zasadnicza. Jeśli mąż mówi do mnie „babo” wiem, że coś jest nie tak, to taki sygnał ostrzegawczy dla mnie. Nawet jeśli pada to z jego ust w żartobliwej formie, włącza mi się lampka kontrolna. Pewnie przegięłam, ba! Jak nic przegięłam. Bo będąc przedstawicielką tej rasy, zdaję sobie sprawę, że taki mit o nas, kobietach funkcjonuje w opinii obiegowej, iż kobiety myślą jedno, mówią drugie a robią trzecie. Mój dorosły Dziecek zwykł mówić, że nikt nie rozumie kobiet, jedynie one same siebie rozumieją i dlatego tak się nienawidzą. I coś w tym jest. Bo niby dlaczego kobieta kobiecie wilkiem? Kobiety walczą między sobą. Do ostatniej kropli krwi. Przegryzają sobie aorty i wypruwają wzajemnie żyły. A nie daj Boże, żeby obok walczących kobiet pojawił się osobnik płci męskiej. Baby wtedy głupieją do cna, jak by ów facet, był ostatnim przedstawicielem płci męskiej i od niego zależało przydłużenie gatunku ludzkiego na Ziemi. Dlaczego mam takie wnioski po obserwacjach? Ano dlatego, że nigdy nie miałam problemów w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi, z facetami też nie. Rozmowa z obcą osobą nie sprawia mi kłopotów. Większość życia obracałam się w towarzystwie facetów. Wcale nie dlatego, że lubiłam, tylko akurat tak mi się życie układało. Już jako dorastająca nastolatka wolałam wyjście z kolegami na piwo niż randkę z jednym z nich… Na rodzinnym osiedlu miałam kolegów a nie sympatie, do których wzdychały moje koleżanki. W rodzinnym domu miałam dwóch braci, teraz w naszym domu też faceci. W pracy 95 procent populacji stanowili mężczyźni. Nie mówię, że praca z nimi to była sielanka, bo nie raz musiałam udowodnić, że jestem kobietą a nie babą, ale pracowało mi się z nimi nieźle. Nie knuli za plecami, nie snuli intryg, nie manipulowali, nie drażnili i nie mieszali tylko po to ,żeby poczuć się lepiej. I każda z nas tam pracujących, wychodziła z tego założenia co ja. Z nimi trzeba było się dogadywać i współpracować. No, ale były i takie którym szkodziła kumulacja dużej ilości penisów na małym metrażu. Dosłownie. Niczym blondynki zachowywały się jak klasyczne idiotki z dowcipów, piszczące, wywracające oczami a co najobrzydliwsze, śliniące się do facetów obnażając przy okazji swe wdzięki i pokazując więcej niż normy zwyczajowe zwykły dopuszczać, szczególnie w takich specyficznych miejscach. Faceci jak to faceci – ci bardziej rezolutni przejrzeli grę od razu i stawały się ofiarą ich niewybrednych docinek, a ci zakompleksieni czuli się zaszczyceni i wyróżnieni. Wykorzystywały swoje koneksje z nieprawego łoża do jak najbardziej prywatnych celów. I niech ktoś (a dokładnie któraś) stanęła na linii ognia, ta już się postarała, żeby przełożony w odpowiedni sposób wziął odwet za „potwarze”. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak złych bab, a przysięgam, że różne widziałam. Począwszy od typu kretynki a’la słodka idiotka, o ja biedna myszka, poprzez mściwe babony, którym nigdy nie udało się dobrze pomyśleć o przedstawicielce swojej płci.

 

 

Wiem ,że solidarność jajników nie istnieje. To mit. Coraz mniej kobiet ma przyjaciółki „od serca.” Bo po co? Kobiety zawsze chcą być lepsze, szczuplejsze, mądrzejsze. Za odrobinę przewagi oczy by sobie wzajemnie wyłupiły. No a w pracy, o względy szefa walczą jak lwice, co mogłam naocznie oglądać przez długi czas. Kobiety stają się wrogami dla innych kobiet. W mniej lub bardziej subtelny sposób udowadniają sobie i innym, że kobiety nie są słodkie, kobiety walczą. Śmieszne? Raczej nie…Zwróćcie uwagę na otaczającą nas rzeczywistość. Każda z nas o coś walczy.  Mimo, że staram się traktować ludzi dobrze, sama złapałam się na tym, że nie raz zachowałam się, nie jak kobieta tylko jak baba. I to baba przez duże B. Wredna i mściwa. Kąśliwa. Kiedy to po zakupach wróciliśmy na parking z wypchanymi siatami zastaliśmy przystawiony samochód tak, że żadną miarą nie dało się wyjechać i to w żadną stronę. I to na tyle sprytnie, bo sprawił to tylko, idiotycznie zaparkowany pojazd. Musieliśmy powiadomić o tej sytuacji ochronę. Ochroniarz przez głośniki wzywał właściciela auta, podając numery rejestracyjne a do mnie powiedział, że to na pewno kobieta. Krew we mnie zawrzała. Jak to?? Przecież ja bym nigdy tak nie zaparkowała auta. Mieląc pod nosem przekleństwa pod adresem ochroniarza czekaliśmy z mężem, aż szanowny właściciel zakończy zakupy bądź usłyszy nawoływania obsługi sklepu. I kto przyszedł po kilku minutach?? Kobieta. Nie przepraszam, słodka idiotka. Kretynka. Baba. Bezmózg. Mimo, że to ja byłam kierowcą, totalnie mnie zignorowała, nie zauważając mojej osoby, radośnie szczebiotała do mojego męża wdzięcząc się i prężąc…A ten wysłuchiwał jej szczebiotu z pobłażliwym uśmiechem. No przepraszam, ale gdyby to był facet, mój mąż na pewno nie byłby tak wyrozumiały. Ostanie słowa które wyszczebiotała słodka idiotka to było „bo wie pan, ja myślałam” wtedy już nie wytrzymałam i przerwałam jej uroczy monolog. Kapiąc jadem wysyczałam, że nie wygląda jak by myślała i jak by myślała to na pewno by nie przystawiła mi auta…I niech zabiera swoje auteczko i siebie, bo już dość czasu zmarnowałam czekając, aż skończy zakupy. Wsiadłam do samochodu i byłam jak gradowa chmura. Ciskająca pioruny i gromy. I to najgorsze, że przyczyną mojego rozjuszenia nie było to, że 15 minut czekałam na możliwość wyjazdu z parkingu, tylko dlatego, że osobisty facet był tak wyrozumiały dla tej baby, która wykorzystała to, że jest kobietą…nie przepraszam, że jest babą. I to niezbyt rozgarniętą. Nie jestem tym typem kobiety, która wychodzi z założenia, że mój mąż to biedny misiaczek, którego może omotać każda baba i muszę go bronić. To realnie patrzący na życie mężczyzna, ale jednak wylazła ze mnie baba i szlag mnie trafił, tak normalnie po babsku, a na łeb zebrała słodka idiotka, której z myśleniem było nie do twarzy. I jeszcze nie raz zdarzyło mi się być babą a nie kobietą. Ale która z nas nie spotkała na swojej drodze baby, która podcięła nam skrzydła zanim zdążyłyśmy je na dobre rozwinąć? Pamiętasz kim były? Jak o nich dziś myślisz? Dla mnie to po prostu baba. Wredna baba. Pamiętam od przedszkola babskie przepychanki, starałam się w nich nie uczestniczyć, bo już wtedy były dla mnie żenujące. Starałam się nie wdzięczyć do facetów, być ponad to, wychodząc całe życie z przekonania, że w końcu to oni mają zabiegać o moje względy a nie ja o nich. I chyba mi się to udało. Nie tak dawno kolega z tego samego osiedla powiedział do wspólnej koleżanki „Jaga to była taka fajna koleżanka, że baliśmy się jej powiedzieć komplement, żeby w pysk nie dostać  (…)” No więc dlaczego kobiety są dla siebie tak mało przychylne? Dlaczego każdej z nas zdarza się mieć babską chęć zamordowania innej przedstawicielki płci żeńskiej tylko dlatego, że jest w czymś lepsza…nie, nie zdarza się? To gratuluję. Ale igiełka zazdrości ukłuje nie raz? Bo z każdej z nas, od czasu do czasu, wyłazi baba. Ale tylko od czasu do czasu. Bo baba nigdy nie powie komplementu innej kobiecie, bo po co? I tak ktoś to zrobi za nią. Baba uważa, że zjadła wszystkie rozumy i wie jak ktoś inny powinien żyć i nie omieszka pouczać innych i wyrażać swoje opinie publicznie, szukając sprzymierzeńców, oczywiście pod postacią innych bab. Nie ważne w jakim jest wieku, bo i tak jej się należy nieomylność. Baba nie ma poczucia humoru, obraża się o wszystko i na wszystkich. Pojęcie ironia dla niej nie istnieje. Baba ma kompleksy i dowartościowuje się depcząc uczucia innych. Baby mają częstego focha, baby są jakieś inne….

82 Replies to “Kobiecy los…”

  1. No oplułam sobie monitor z radości:):):):), celne, trafne i w punkt. I tak z ręką na sercu – nigdy z sibie nie zrobiłaś przysłowiowej blondi w obliczu na przykład srogiej policji? Bo ja tak…

    1. Celowo na pewno nie. Starałam się przynajmniej…ale ostatnio po wypadku miałam wrażenie, że policjant tak mnie traktował. Mam nadzieję że szybko i skutecznie wyprowadziłam go z błędu.

    2. A mnie nawet czasem bawi taka gra:). Chcesz chłopie, idiotki,to masz. Tylko nie narzekaj potem, jak idiotka zrobi cię w … konia.

  2. Z przykrością muszę stwierdzić, że czasem warto umieć zrobić z siebie słodką idiotkę, wyłącznie na potrzeby załatwienia sprawy z facetem. Ale też z przyjemnością stwierdzam, że faceci potrafią być intrygantami. W każdym razie tu gdzie teraz pracuję. Może takie ich zboczenie zawodowe.

    1. Wolę inne sposoby 🙂 niż robić z siebie idiotkę. Raczej w świecie mężczyzn byłam w stanie wszystko załatwić korzystając z samego mózgu.

  3. A mnie zawsze dziwi, że kobiety wykorzystują takie prymitywne metody dla zrobienia kariery, czy zdobycia czegoś tam (nie chodzi mi o incydentalne zachowania tylko o pewną postawę życiową). Nie mają wystarczająco dużo inteligencji, wiedzy, umiejętności? Nie wierzą, że w świecie mężczyzn (tak, tak) mogą dobrze funkcjonować bez epatowania "babskością"? Moja chata z kraja,chociaż takie zachowania są dla mnie obrzydliwe. Jeżeli chodzi o solidarność kobiet, to ona też istnieje, ale… nie wszędzie.
    P.s. Nawiasem mówiąc mężczyźni między sobą też prowadzą wojny o władzę, karierę, zaszczyty nie zawsze fajnymi metodami (wiem o tym z całą pewnością).

    1. 🙂 Bardzo celna uwaga. Po to nam Bozia dała inteligencję często większą niż facetom żeby z niej korzystać. Cycki powinny służyć do innych celów i nie powinny być argumentem w rozmowie.

  4. Kobiety bywają różne, niektóre rodzą sie takie, że zabijesz, a nie zmienisz. Ja czasami bywam zołzą, słodką idiotką nigdy, nawet gdy czegoś nie wiem czy nie umiem, staram się nadrobić, a komplementy koleżankom mówię i nie zazdraszczam 😉 Nie mam z tym problemu. Jedynym ciemiężonym przeze mnie bywa mój mąż, bo jak mi sie nie chce, to sie bezczelnie wyręczam.
    Dziwię sie natomiast facetom, że dają sie nabierać na takie numery czyli, albo lubią mieć u swego boku taką lalunię, albo ich czar faktycznie działa…

    1. Czyli bywasz taka normalna jak każda (no prawie każda, bo są przecież ideały) z nas…. 🙂
      Jak już kiedyś pisałam, faceci są niezupełnie tacy jak my. To co dla nich jest świetne i piękne dla nas zwykłą tandetą czy plastikową lalunią

  5. Baba babie nie równa 😀 Czasami opłaca się grać słodką idiotkę i biedną myszkę 😀 Kobiety potrafią iść do celu po trupach … baby są wredne, zazdrosne, chamskie, (wczasami taka ze mnie wyłazi :P)

  6. Ja tak jak Asia nie mam problemu aby kobiecie powiedzieć komplement, ostatnio nawet na ulicy zupełnie obcej, bo miała piękną sukienkę. Podziękowała i serdecznie się do mnie uśmiechnęła. Nie ma we mnie krzty zazdrości takiej złośliwej. Pozdrawiam Jago. 🙂 .

  7. Różnie to bywa, bo i ludzie są różni. Mnie generalnie mało co rusza i nie bardzo zwracam uwagę na negatywne zachowania innych. Jeśli któraś kobieta ma potrzebę być "wilkiem" dla innych, to tylko świadczy o jej własnych problemach i frustracjach, które w ten sposób z siebie wylewa. Zadowolony z życia człowiek nie czuje takiej potrzeby.

    1. Nie lada sztuka, nie zwracać uwagi na negatywne zachowania innych. Uczę się tego już tak długo, ale nie zawsze mi to wychodzi. Oj…Żebyś wiedziała jakie frustratki w swoim życiu widziałam 🙂

  8. Ha:-) widzę, że doszłaś do tych samych wniosków co ja. Zaprzyjaźnij się ze mną. W sierpniu/wrześniu kawa możliwa, będę wizytować Polańczyk z przejazdem przez Rzeszów. Osiedle Projektantów to daleko od Ciebie?

    1. Pewnie, jestem za,,,, – Osiedle Projektant tzn Krajobrazowa, Widokowa, Panoramiczna, Pejzażowa ? Nie tak daleko… 20 minut samochodem. Ale na kawkę to gdzieś do centrum albo do mnie 🙂

  9. Ja tam bywam babą, ale nie dlatego, że mam coś do kobiet, bo równie silnie obrywa się ode mnie facetom 🙂 Taki już mam charakter. Jestem typem samotnika i dlatego potrafię dobrze obserwować i takie sytuacje jak opisałaś są na porządku dziennym, niestety to lata, wieki zaniedbań, gdy ktoś wmówił kobietom, że muszą być lepsze jedna od drugiej. Teraz pytanie brzmi: Dlaczego większość z nas nie zauważa tego, że nie musimy rywalizować?

  10. Świetny wpis Jago, też nie ukrywam, że jest we mnie coś z Baby, bo taka już chyba nasza natura. Chociaż czasem same ze sobą walczymy, to i tak nieraz to "cóś" z nas wyłazi. Podobno "gdzie diabeł nie może, tam babę pośle", coś w tym jest 🙂

    Pozdrawiam

  11. Przeżyło się trochę na tym świecie, więc od dawna już przywykłem, że prawda to nie jest to co ja widzę, ani to co opisują inni. Prawdy po prostu nie ma. Jest to tylko zlepek różnych zdarzeń rozgrywających się w różnym czasie, różnych środowiskach, i widzianych z różnych punktów widzenia.
    W poprzednim komentarzu (ten o wypadku samochodowym) chciałem doradzić Twoim Czytelnikom jak bronić się przed nieuczciwym sądem, a wyszło na to, że jestem tym co włos dzieli na czworo.
    Teraz więc pójdę dalej. Tak sobie myślę dlaczego, gdy: a/ ktoś zastawi nam samochód na parkingu to od razu myślimy, że to skończony idiota, b/ w pracy ktoś odnosi sukcesy to zaczynamy szukać "drugiego dna", c/ ktoś wygląda niechlujnie i mało inteligentnie, to myślimy, że on taki jest, itd., itp …?
    Aby nie było, że znowu "dzielę włos na czworo" to wyjaśniam, że przytoczone wyżej przykłady dotyczą … mnie. O swojej wpadce jaką przytaczam w p. c/ pisałem w komentarzu u Damy Kameliowej:
    https://damakameliowa.com/2016/06/04/nie-nie-jestem-prostytutka-czyli-polka/
    Myślę, że niezłym sposobem jest powstrzymywanie się od pochopnych ocen, bo zazwyczaj te kolejne są już bardziej trafne. I to by było na tyle, i na tym blogu.
    Pozdrawiam

    1. Ciekawe podejście do tematu "prawdy nie ma." Można i tak. Ale ja swoich racji i swojej prawdy bronię i bronić będę. Tutak chodziło mi o zwykłe codzienne zachowanie i to nie kobiet tylko bab. I ja bywam babą, chociaż nie zawsze się w tej roli lubię. Każdemu zdarza się popełnić jakiś błąd czy za kierownicą czy w życiu codziennym. Ale staram jakoś logicznie wyjść z sytuacji a nie zachowywać się jak słodka idiotka w rui.

  12. Ja zawsze wolałam towarzystwo facetów, choć szczerze powiem, że słowo facet też powinno ulec zmianie. Czasami faceci zachowują się gorzej niż baby. Ale abstrahując od tego faktu. Przyjaźń z kobietą jest jak ciągła konkurencja. A to raczej nie sprzyja dobremu budowaniu relacji. Poza tym po co jest przyjaźń???? Po to, żeby można było się komuś wyżalić, a kobiety bardzo często widzą tylko czubek własnego nosa, więc jak mogą dostrzec problemy innych. Nie lubię też ciągle gadać o kosmetykach, ubiorze, zakupach to mnie nudzi, więc konwersacje tego typu odpadają w zupełności. Dobrze, że są blogi. Cześć, tak jak Ty, porusza bardzo fajnie tematy, odnoszące się do życia, pozwalające rozkręcić szare komórki i trochę pomyśleć nad tym co się czyta, dlatego nie tracę wiary w relacje pomiędzy kobietami!

    1. Masz rację – Większość dzisiejszych facetów to nie faceci – to wybryki natury 🙂 z nimi byś o kosmetykach i ciuchach pogadała prędzej niż ze mną 🙂 No i cieszę się, że Ci się chce myśleć nad tym co ja napiszę – jesteś w gronie nielicznych myślących

  13. Cóż, moje życie jakoś tak się pokierowało że pewnego razu trafiłam do paczki takich typowych "Sebków" z osiedla. Sebki myślały na początku że będę taka jak inne koleżanki z ich "paczki", czyli piwko, drineczek a później łóżeczko jednego kolegi, po to żeby na drugi dzień wylądować u drugiego. Podchody robili na różne sposoby aż w końcu rzuciłam totalnie "odjechany" tekst, typowy dla 17-latki czyli "Ja się nie dupczę, ze mną trzeba chodzić":D Od tego czasu podchody się skończyły a ja stałam się kolegą. Do tego stopnia że kiedy był mecz, zapraszano samych chłopaków i…mnie:D Mama z jednej strony była zadowolona, bo wiedziała że nic mi się nigdy nie stanie, nawet w ciemną noc, bo "moje Sebki" zawsze są w pobliżu a z drugiej strony mówiła że jak będę wszystkich traktować jak kolegów to w życiu sobie męża nie znajdę 😀 Cóż…mój narzeczony wyczaił mnie, kiedy siedziałam z kolegą i piłam piwo…na krawężniku przy drodze 😀 Dziś, mam dosłownie 4 przyjaciółki, które hm… były kiedyś takie jak ja.. takie chłopczyce 😀 Uważam że masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, absolutnie wali mnie to że jakaś lala robi z siebie kretynkę ale wkurza mnie to że opinia później idzie na wszystkie kobiety i później trzeba się napracować żeby pokazać że się nie jest taką jak ta "baba:.

  14. Jaga rewelacja wpis! Powinnaś napisać książkę. Jestem pod wrażeniem. Ps. Ja jestem trochę inną babą, mam rzadko jakiegoś focha. ;)Nie cierpię plotek, szanuje wszystkich i kocham każdą spędzoną jeszcze chwilę. Pozdrawiam i ściskam.

    1. Ojjjj… z tą książką to Cię trochę Iwonko poniosło, piszę, bo lubię. Ale dziękuję za uznanie. Jak widzisz znów wylazła ze mnie baba – piszę tylko jak mnie coś zaintryguje czy wkurzy…Reszta na tym świecie mi się podoba

    1. A ze mnie nieraz wylezie baba…Staram się jej nie wypuszczać ale silniejsza małpa ode mnie. Dlatego aż warto o tym nieraz tu napisać 🙂

  15. Aż chciałoby się podsumować tekstem piosenki:
    "….baby, ach te baby!
    Człek by je łyżkami jadł" 😉
    A tak naprawdę? Jaka ze mnie baba, kiedy nienawidzę chodzić po sklepach? 😉

    Serdeczności przesyłam 🙂

    1. Witam w klubie…Na zakupy z listą zakupów i czas start… Nie przepadam snuć się po galeriach i bezsensownie lampić się w wystawy. Znam ciekawsze formy spędzania wolnego czasu.

  16. Ale jakaś baba Ci na odcisk wlazła 🙂 Ja nie mam szans na romans z szefem, bo to zwykle ksiądz :P, a faceci w kieckach mnie nie pociągają.
    Czasem zazdroszczę "kobieciątkom" umiejętności trzepotania rzęsami, to ułatwia różne sprawy.

    1. To nie baba… to refleksje na całokształtem. Nie zazdrość trzepotania rzęsami – my mamy tą przewagę nad tymi trzepoczącymi, że mamy mózgi i zawahamy się ich użyć. to też ułatwia różne sprawy.

  17. Tak już jest, że zazwyczaj bardziej lubimy te, które są od nas brzydsze, grubsze, mniej interesujące. Wśród przyjaciółek mam jedną niezwykle atrakcyjną, ale ja sama nie jestem "szarą myszką", więc lubię Ja również za to, że tak świetnie wygląda. Czasami dostrzegam zazdrość wśród tym mniej pięknych, a przecież wystarczy zadbać o siebie, pójść na basen, zamiast obgadywać zgrabniejsze wpychając w siebie zbędne kalorie. Z drugiej strony rywalizacja wśród kobiet napędza rynek kosmetyczny i odzieżowy 🙂

  18. nikt nie rozumie kobiet, jedynie one same siebie rozumieją i dlatego tak się nienawidzą. – jakie to celne. Kurde, coś w tym wszystkim jest, ale przygnębiające to straszne….
    dobrze, że nie babapo30.pl 😉 ale kto to tam wie 😉

  19. Co do zachowań mężczyzn względem opisanych bab a'la słodka idiotka itd. od razu przyszła mi na myśl piosenka i zaczęłam nucić pod nosem.. "Baby! Ach te baby! (…)Tęgi chłop, co lekko w ręku łamie sztaby; względem baby jest tak, jak dziecko, całkiem słaby."

    A że baba babie coraz częściej wilkiem, fakt!

  20. Mężczyźni lubią słodkie idiotki, bo wtedy nawet tym mniej inteligentnym zdaje się, że mają pole do popisu. Bezradność kobiet uznają za ich właściwą słabość i natychmiast chcą pomóc. I choć często słodka idiotka robi idiotę z pomagacza, on zdaje się tego nie zauważać:)
    Czy kiedyś zachowałam się jak typowa baba? Zdarzało się:))
    Pozdrawiam:)

    1. Czy naprawdę kobiety siebie tak zawsze i prawdziwie rozumieją? 🙂 Nie raz kompletnie nie rozumiałam czemu zrobiłam lub powiedziałam coś tak, a nie inaczej. A od facetów słyszałam zdanie “jak mam zrozumieć kobietę, skoro ona sama nie wie czego chce i o co jej chodzi?” 😉 Co do baby, to ja z tych co lubią inne, do czasu.. aż moją dobroć przydepczą. Na szczęście znalazło się w okolicy kilka fajnych sztuk, które tę dobroć doceniają i odwzajemniają. Czego i innym kobietom życzę 🙂

  21. Jaguś- na świecie jest taka sama ilość bezmózgich kobiet jak i mężczyzn i myślę,że tym bezmózgim lepiej się żyje, bo z powodu tego defektu mają mniej stresu. Nie mniej nie ma usprawiedliwienia dla kogoś, bez względu na płeć, kto swoim samochodem zastawia wyjazd innemu. Jest po prostu bezmózgowcem.
    A imponowanie płci przeciwnej w drodze eksponowania walorów fizycznych a nie umysłowych chyba ma cały świat istot żywych rozmnażających się płciowo a nie przez pączkowanie- tak nas uwarunkowała natura.

  22. Lubię mówić komplementy innym kobietom – sprawia mi to prawdziwą przyjemność. Widzę jak rozkwitają 🙂 Ostatnio w aptece powiedziałam pani farmaceutce, pięknie wygląda – myślałam, że odfrunie z radości. Doświadczyłam też kobiecego kręgu, gdzie żadna niczego nie udaje, gdzie wszystkie kobiety były sobą. To były jedne z piękniejszych chwil mojego życia. Tylko czasami właśnie zastanawiam się- dlaczego niektóre z kobiet tak mocno się ukrywają przed innymi kobietami, pod grubymi warstwami ” tapet” i udawania kogoś innego. Chyba przestałam się już na to nabierać

    1. Jakoś nie udało mi się usłyszeć od kobiety nic miłego od dawna… Nie lubię prawić komplementów bo na słowa JAKĄ MASZ ŁADNĄ BLUZECZKĘ ktoś mi odpowiada A TAM WCALE NIE STARA SZMATA…. nie bardzo wiem jak się zachować

  23. I ja nie potrafiłam wykorzystać swoich wdzięków, ani wdzięczyć się, że o podrywie nie wspomnę! Zawsze byłam pełna podziwu dla takich kobiet, co to potrafią.
    Oczywiście spotkałam się z kobiecą, przepraszam: babską zawiścią i zwyczajnym chamstwem, ale chyba w tej samej ilości, co z męską. Niemniej…………… coś w tym jest.
    P.S. Zachowaniu na parkingu wcale, ale to wcale się nie dziwię. Dziwię się, że nie dałaś w ryja. XD

    1. Pustakom jest łatwiej bo nawet nie zdają sobie sprawy z tego że są pustakami 🙂 Na parkingu opanowałam się ostatkiem sił 🙂

  24. Witaj Jago 🙂
    Kobieto wspaniała, nie babo 🙂 Usmiałam się tekst czytając, ale właśnie tak jest z tymi babami. I chcąc nie chcąc od czasu do czasu i ja się zamieniam w taką babę, a jakże. Mam jednak nadzieję, ze dzieje się to bardzo rzadko.
    Uściski!

  25. To już staje się nudne, ale znów napisać muszę… uwielbiam Cię czytać <3
    Babą, w mniejszym lub większym stopniu, czasami, chyba bywa każda z nas. Chociaż na chwilę, w czasie spadku nastroju czy tolerancji do świata :))) Ja jestem raczej ,,antyalulnią,, i drażni mnie nadmierne ćwierkanie modulowanym głosikiem, bo często odbieram je jako szczere i udawane. Ja traktuję ludzi tak, ja chcę sama być przez nich traktowana, z szacunkiem i sympatią. Bo ja w sumie lubię ludzi, chociaż są cechy, których w nich nie toleruję i wtedy wyłazi ze mnie wredny, złośliwy jeż ;)))
    Ściskam Cię serdecznie, Agness:)

    1. Złośliwy jeż ??? :))))) Jadowita baba jaka to różnica? Ludzie są rózni i trzeba się z tym pogodzić ale są rzeczy w nas samych do których trudno się przyzwyczaić 🙂

  26. Jest jedno forum, na którym takie kobiety jak Ty są nazywane pogardliwie płateczkiem śniegu. Tym wyjątkowym, co to lepiej dogaduje się z facetami, gardzi innymi kobietami i ich błahymi rozmówkami o lakierach do paznokci, plotkach etc. Zawsze, kiedy czytam to wyrafinowane wyzłośliwianie się na temat płateczków, uśmiecham się pod wąsem. Użytkowniczki forum (roboczo nazwę je “mariolki”) kłuje w dupki, że płateczki widzą ich miałkość, dwulicowość i pustkę w ślicznych główkach.

    Kiedyś mnie zaślepiło i przez moment myślałam, że da się zakumplować z mariolkami. Wcześniej nie miałam takich koleżanek, więc byłam pełna nadziei, że wcale nie są puste i fałszywe. Kiedy się spotkałyśmy na żywo (w kilka dziewczyn), na dzień dobry obgadały pozostałe laski z forum, potem porozbiegały się po całym klubie (a miałyśmy się bawić razem), a po powrocie do domów pokłóciły się na forum. Wyrzygały sobie wszystkie pretensje, aż musiał interweniować admin i się na siebie śmiertelnie poobrażały. Od tego momentu unikam mariolek. I jestem dumna z bycia płateczkiem 😉

  27. Nie wiem dlaczego po przeczytaniu tej notki nuci mi się ‘Jestem kobietą’! Przecież nie znoszę Edyty Górniak!
    Ze mnie też czasem wyłazi ‘baba’:-) To tak… profilaktycznie;-)

  28. Prawie popłakałam się ze śmiechu 😀 To jest absolutnie genialne!
    I fakt, każdej z nas czasem zdarza się być babą, ale… znam takie “baby na co dzień”, oj znam…

  29. Przypomniałaś mi czasy mojego liceum i studiów. W LO chodziłam do klasy, w której chłopaków było kilku, a dziewczyn ponad 20. Na studiach grupa podobna. Działo się… Wszystkie możliwe typy bab widziałam. 😉

  30. A ja mam wyrozumiałość i dystans do baby, bo czasem ta natura odzywa się we mnie.
    Szczególnie, gdy wymuszam na wjeździe, albo popełniam gafy blondynki
    Pukam się wtedy boleśnie w czoło i krzyczę:
    O BABO!!!
    NIE LUBIĘ PLOTKOWAC
    NIGDY DO TEGO SIĘ NIE
    ZNIŻAM
    BO MAM TYLE PASJI DO PRZEGADANIA, że chyba nie starczyłoby mi czasu na ploteczki

  31. A wiesz, że myślę podobnie? Też jakoś więcej czasu w życiu spędzałam z kolegami, też pracowałam z mężczyznami i owszem – relacje z nimi są mniej skomplikowane. Idziesz od punktu A do punktu B. (WCALE niechcący nie nacisnęłam literki G, NIECHCĄCY!)
    Całe szczęście, że mam wokół siebie swój babiniec!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *