Włoskie klimaty od kuchni

Wróciłam z krótkiej podróży. To była miła odskocznia. Włochy. Lubię ten kraj. Ale moja miłość i sympatia do tego półwyspu i jego mieszkańców kończy się na częstych, ale krótkich wizytach.

 

Mieszkać tam na stałe?? Nigdy w życiu…Dlaczego? Ano, bo klimat w zimie bardzo wilgotny przez co odczuwalne zimno jest bardziej dokuczliwe niż u nas. Ludzie tam mieszkający to bardzo  specyficzna nacja. Serdeczna, ale pełna ignorancji. Pisałam już o nich. Tych ludzi albo się lubi albo nie. I nie będę się rozpisywać po raz kolejny o ich ignorancji, wadach i zaletach. Mają swoje przywary z których śmieje się cały świat, ale co by o nich nie mówić, to kuchnie mają rewelacyjną. Uwielbiam. Jest genialna. Prosta, kolorowa i pełna aromatycznych przypraw. Ich desery smakują niebiańsko,

tak różnorodnych lodów nigdy nie znajdziemy,

 

 

 

a owoce są pachnące i soczyste. Przez zupełnie inny klimat i inny tryb dnia i trudno się nam, Polakom przestawić. Te rodzinne kolacje jedzone po 20.00 pewnie też mają swój urok. Wymusza to na nich zarówno klimat jak i rytm dnia. Oni jedzą zupełnie inaczej niż my. Dla nich już samo jedzenie to przyjemność i okazja do spotkań ze znajomymi czy rodziną. Nie przeszkadza im  plastikowy czy papierowy „serwis obiadowy.” W naszej mentalności jest głęboko zakorzeniona celebrowania posiłków, na ładnych talerzach, zastawach….Więc jedząc z Włochami możemy spodziewać się długiego, głośnego spotkania a na stole plastikowych jednorazówek. Ich czas to pojęcie względne. I ci nielogiczni, nieprzestrzegający norm i przepisów ludzie, nie zaczną żadnej rozmowy bez kawy. Bary są na każdym rogu.

 

Kawa prawdziwa, smaczna i aromatyczna. Podana dobrze, bez zbędnej otoczki, nastrojowych świeczek czy romantycznych serwetek. Jak bym chciała w Polsce wypić kawę z samego rana to pozostaje mi stacja benzynowa z zielonym słoneczkiem, bo reszta serwowanych trunków jest dla szanującego się miłośnika kawy nie do przyjęcia. Ich bary tętnią życiem od wczesnego rana. Włosi lubią jeść. Lubią zjeść dobrze i dużo. Jedzą wtedy, kiedy my zazwyczaj już wybieramy się w objęcia Morfeusza. Jeśli zobaczymy napis: ristorante, trattoria, pizzeria, osteria, taverne warto odwiedzić taki przybytek.

 

 

 

 

 

No, ale ich śniadania to dla mnie porażka nie do przyjęcia. Bo jak komuś, komu przez całe życie wmawia się, że to najważniejszy posiłek dnia, można zaserwować, cornetto, mizerniutkiego, słodkiego rogalika z  dużą filiżanką kawy z mlekiem? A poproś, człowieku, rano o herbatę…Potraktują to niczym egzotykę w pełnym wydaniu. W najlepszym wypadku zaordynują Ci il medicinale antidolorifico – lek przeciw bólowy. Ale u nich wszystko jest na odwrót. Samo słowo „śniadanie” znaczy po włosku to colazione. Po takim śniadaniu wcale nie głodują a w tak późnym jedzeniu nie widzą nic zdrożnego. W końcu jeśli późnym wieczorem, konsumuje się danie za daniem, popijając winem, po czym idzie się spać, nie ma możliwości, żeby rano czuć głód.  Więc skoro żaden Włoski obywatel nigdy nie idzie spać z pustym żołądkiem, nigdy nigdzie się nie spieszy, to mamy już odpowiedź skąd ten zaszczytny i chwalebny brak wrzodów w narodzie.  A może to obfite jedzenie sprawia, że Ci ludzie są tak beztroscy? Po tak ubogim śniadaniu bardzo szybko poczujemy ssanie w żołądku. No i od czego są makarony? W tej części Europy traktowane są jako wstęp, preludium albo jak nasza zupa. W każdej postaci i najlepiej z sosem pomidorowym. Co by nie mówić o tym narodzie, jak by się nie naśmiewać z ich przywar to  kuchnia jest jedyna w swoim rodzaju. Mimo, iż ich życie zaczyna się po 20.00, mimo, że w zimie wcale nie jest tam ciepło, kuchnię bardzo chętnie przeniosła bym na nasz rodzimy grunt. Smacznego…

 

 

 

 

*zdjęcia pochodzą z moich prywatnych zbiorów

68 Replies to “Włoskie klimaty od kuchni”

  1. O, ja też bym przeniosła. W dodatku była u nas świetna świetna włoska restauracja, a raczej kucharz -Włoch, ale już jej nie ma, a lubiliśmy tam bywać, szkoda.
    No właśnie, tyle pisze się i mówi o szkodliwości kawy – to Włosi musieliby dawno powymierać od picia jej hektolitrów.
    u nas o dobrą kawę trudno, zwłaszcza rano…

    1. Szkoda, bo trudno u nas w kraju o dobrą, włoską kuchnię. Kawa naturalna jest zdrowa i nikomu nie szkodzi, no chyba że do tej kawy wypala się paczkę papierosów :)) No i dietetycy nie polecają kawy rozpuszczalnej.

  2. Włosi są dla mnie zbyt krzykliwi, ale włoska kuchnia to coś w sam raz dla mnie (z wyjątkiem tych pierdzielonych śniadanek). Sery, makarony, owoce – mamuńciu, mogę się w tym kąpać!

  3. Wszystko prawda:), tylko jakoś nie trafiłam na te jednorazówki nigdy… och, zjeśc taka prawdziwą ich pizzę… i kawusia… i takie w punkt tiramisu…

    1. nie masz czego żałować 🙂 że nie jadłaś z plastików. To ich sposób na szybkie nakrycie stołu do kolacji i jeszcze szybsze posprzątanie po….

  4. nie zjadłam lodów we Włoszech…muszę tam wrócić!
    Ja też nie wyobrażam sobie żyć tam na stałe choć moja koleżanka mieszka w Rzymie od ładnych kilku lat i raczej do Polski nie wróci. Ale na krótki wypad jak najbardziej! Te ich pizze mnie zachwyciły, ja do tej pory nie wiedziałam, że można je jeść dosłownie ze wszystkim!

  5. Nigdy nie byłam we Włoszech, ale na pewno chcę. Jedzenie wygląda apetycznie, a te włoskie zaułki, kawiarenki bajecznie.
    Z późnym jedzeniem tutaj jest podobnie, ale śniadania przy tym jedzą obfite;)

  6. Cudne zdjęcia! Świetny wpis. Włochy to akurat kraj, który bardzo chciałbym odwiedzić, dlatego też z chęcią czytam o nim różne informacje. Uwielbiam herbatę, kawy nie piję, zapach jej lubię, a i te pory posiłków, choć smacznych posiłków, to jednak ten czas jest dla mnie nie do przyjęcia. 😉

    1. Na kilka czy kilkanaście dni można się dostosować nawet z tak nieludzkimi porami posiłków:) Włochy są fajne na krótko. Polecam moje wpisy sprzed półtora roku – tam było dużo o Włoskim narodzie 🙂

  7. No i pozytywna zazdrość mnie opanowala Uwielbiam wloski klimat Lubie ich smaki i kolory Bawia mnie jako ludzie no i ten klimat Oj już mi się chce polecieć Super fotografie Pozdrawiam

  8. Ja byłam we Włoszech tylko na weekend i dla mnie te śniadania też są nie do przyjęcia 🙂 Dziwny tryb życia jak dla mnie, już bym się nie rozbudziła po sieście, hehe 🙂 Świetnie, że tyle masz wspaniałych wspomnień!

  9. Zjeździłam już prawie całą Europę, jednak Włochy cały czas omijam (i nie mam pojęcia dla czego…).
    Oglądając Twoje zdjęcia (szczególnie te 'kulinarne') mam wielką ochotę wsiąść w samolot Teraz! natychmiast! i znaleźć się w Rzymie, Neapolu lub Mediolanie 😉

  10. Oj tak, wg mnie takich lodów jak u nich to chyba nigdzie nie ma. Są bezbłędnie obłędne.Jednego u nich nie trawię – ale nie tylko u nich- dań z owocami morza.Nie wiem, morze mam jakąś alergię. Ale makarony na 1500 sposobów uwielbiam.Jadłam u nich młode kartofelki gotowane w….białym winie. A jakie oni robią w domu czekoladki i pralinki! Niestety, odkąd jestem na bezglutenie cudowne dania makaronowe są tylko wspomnieniem.

  11. Nie znam się na gotowaniu, więc i włoskiej kuchni nie potrafiłabym docenić. Twoje zdjęcia pokazują ile tracę. Pozdrawiam.

    1. Nie trzeba się znać na gotowaniu, żeby doceniać smak kuchni włoskiej 🙂 ta kuchnia jest właśnie dla takich, którzy nie znają się 🙂 dania są proste do wykonania

  12. nie przepadam z włochami)))) kraj mają piękny(nie ich zasłucha) aleee zasyfiony!!!, plastiki, śmieci, brudy ten naród, to porażka!! ekologiczna poracha !! wolę skandynawów. Co do jedzenia masz rację. Pora jedzenia nie o przyjęcia dla nas.
    gdybym tak żarła w drzwi chałupy bym nie wlazła, pasty, pizze, ciasta desery …. właśnie kończę moja owsiankę z jabłkiem 😉

    1. Masz rację, mają zasyfione zabytki, piękne ulice pełne śmieci i dopiero od niedawna w Rzymie można znaleźć kosze na śmieci . Same Włochy i Włochów traktuję jak egzotykę i lubię tam jeździć

    1. Katorga nie katorga ale skromniutko. Ale jak byś zjadła taką kolację jak oni jadają to gwarantuję że nie dałabyś rady zjeść nic pożywnego

    1. Klimat baaaaaardzo wilgotny – w zimie nie do zniesienia. Odczuwalna temperatura +12 st w zimowych warunkach jest nie do zniesienia. W lecie wilgotno i gorąco więc klimat plażowo-wakacyjny.

  13. Bardzo lubię jedzonko, a zwłaszcza dobre 😉 Lubię próbować nowych smaków, potraw, zwłaszcza egzotycznych i regionalnych przysmaków, nie zawsze coś stanie się moim ulubionym daniem, ale uważam, że to grzech nie spróbować czegoś czego się nigdy nie jadło i być może już nie będzie ku temu okazji, by popróbować 😉

    Kuchnię włoską lubię, może nie wszystko, ale pizza, sałatki, czy makarony w wielu postaciach mnie urzekły, bardzo też zasmakowały mi suszone pomidory, które mogę zajadać i zajadać, a te Twoje fotki narobiły mi smaka 😉

  14. Ach, już i u nas wycofano się z teorii, że śniadanie najważniejsze. Nie jest i nie było. Nie umiem zmusić zaspanego organizmu, który w ogóle nie trybi gdzie jest, do zjedzenia czegokolwiek.
    A ty teraz byłaś we Włoszech? Że tak powiem, na dniach? Bo wiesz, z twoimi wpisami to nigdy nic nie wiadomo 😀

    1. Odkąd przestałam jadać kolacje (od całych 5 dni ) czyli od powrotu z Włoch wstaje rano głodna i nie ważne o której wstaje a i tak chce mi się jeść. Tak, byłam we Włoszech u siostry kilka dni 🙂 nazywamy to wyprawami kulinarnymi. Nic nie robimy tylko jemy. Kocham włoską kuchnię. Jedynie ich śniadania są bezsensowne

  15. Mają to samo co Grecy
    Jedzą późno i do bólu
    Robiłam jako 18 w greckiej restauracji
    Przytyłam w miesiąc 10 ale jedzenie pychotka
    Zazdraszczam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *