Walentynkowe przemyślenia

 

Wszędzie widnieją czerwone serduszka,

wyznania miłosne i te wszystkie Walentynkowe ochy i achy. Mój mąż patrząc na jedną z super inteligentnych reklam z nieukrywanym żalem powiedział :

–  A ty nic dla mnie nie robisz…

– Jak to nic nie robię, hmmm, milczę…… czasami

Na to z troską w głosie mąż

– Ty nawet jak milczysz to ja się zastanawiam co kombinujesz….

36 Replies to “Walentynkowe przemyślenia”

  1. Facetom to trudno dogodzić. A mój to i tak od zawsze “olewa” Walentynki, więc nie mam problemu. Nie pamięta ani o swoich urodzinach/imieninach (obchodzi tego samego dnia) o moich też często zapomina, pamięta tylko o naszych rocznicach ślubu. Ciekawa jestem dlaczego?

  2. Faceta nie mam więc i w Walentynki nikt o mnie pamiętać nie będzie. Jeżeli nie odpowiada facetowi gadanie ani milczenie, to śpiewajcie. Pozdrawiam.

    1. No z tym śpiewaniem to tak nie bardzo bo jak zaczynam śpiewać to mój mąż wychodzi przez dom – zapytany dlaczego twierdzi “żeby sąsiedzi nie myśleli że Cię biję”

  3. U mnie to samo:
    – O czym myślisz?, pyta szanowny pan mąż.
    – O niczym.
    – Nie wierzę, ty zawsze o czymś myślisz.
    (Tu ma rację, zwykle tak jest)
    – Ale teraz naprawdę nie myślę o niczym…
    – Jasne, już się boję, Na pewno coś kombinujesz…
    I weź tu pogadaj 😉 A to, że milczę nie wystarczy?
    Ja myślę, że może Twój mąż oczekuje jakiegoś tandeciarskiego prezenciku co? Serducho, czekoladka, balonik? Jak sądzisz?

  4. milczeć trzeba “umić”, bo inaczej, to sie milczy znacząco, a to nie zawsze jest dobre. czasami, to juz lepiej nawet nakrzyczeć, jak tak milczeć znacząco, bo to do stresu prowadzi, albo innych palpitacji.

Pozostaw odpowiedź wojtek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *