Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz…

Nóż mi się w kieszeni otworzył, kiedy to jakiś czas temu oglądnęłam reportaż o człowieku, który nie chodził o własnych siłach, kilka razy w tygodniu wożony jest na dializy,

bo choruje od wielu lat na nerki, ale na pocztę musiał się pofatygować, wynajmując karetkę, aby odebrać przesyłkę, bo listonosz raczył zostawić jedynie awizo. Mimo, że ten pan był w domu jaśnie wielmożny listonosz stwierdził, że przepukliny dostanie targając jeszcze jeden list polecony więcej i już na poczcie wypisał awizo. Dlatego rozumie człowieka, który nie dość, że musi codziennie zmagać się z chorobą, to jeszcze musiał to wynająć  karetkę żeby odebrać list, który powinien mieć dostarczony do domu.

Krew mi też w tyłku zawrzała, bo poczułam się osobiście dotknięta. Też to przerabiałam. Pracowałam do 15.30 ale nasza “wsiowa” poczta była czynna zaledwie do 14.30. I nie mówię tu o wsi, gdzie trzy dni wołami trzeba jechać a później godzinę pod górę, bo woły wymiękły, ale o wsi oddalonej od miasta wojewódzkiego Rzeszów o całe 7 km. Więc aby odebrać przesyłkę musiałam się zwalniać z pracy lub mieć dzień wolny. Jako, że było to za skomplikowane w praktyce, na  adres korespondencyjny podałam adres zamieszkania rodziców. Tam też miały docierać wszystkie przesyłki polecone, ekspresowe, ekonomiczne, priorytetowe i wszelkie inne udogodnienia poczty polskiej. W związku z tym, że obydwoje rodzice byli już na emeryturze więc zawsze ktoś był w domu. I tu zaczęły się schody. PAN DORĘCZYCIEL zwany popularnie listonoszem przybywał do wrót moich rodziców dzierżąc w dłoni już z wypisane awizo na którym to widniał napis „ADRESATA NIE ZASTANO”  lub „DUŻY FORMAT KOPERTY” i tym podobne brednie. Wsadzał często moim rodzicom lub bratu taki świstek w garść z uśmiechem na twarzy, niezmiernie zadowolony z misternie wykonanego planu. A ja musiałam iść na pocztę w godzinach, gdzie większa część miasta kończyła pracę i każdy chciał wybrać list, odebrać paczkę czy zapłacić za prąd. Co za tym idzie odstać jak łoś bite 50 minut w kolejce do dwóch otwartych okienek, wysłuchać impertynencji pań, które w sprawach obsługi klientów zatrzymały się na epoce późnego Gierka i odebrać upragnioną przesyłkę. Po którymś takim zachowaniu listonosza zaczęłam drążyć dlaczego on tak robi. Skoro rodzice są w domu a koperta nie odbiega rozmiarem od standardu pocztowego…. Moi rodzice nie byli zgrzybiałymi staruszkami, którzy nie mają pojęcia o funkcjonującym świecie, uprzedzali nieboraka, że te przesyłki nie są dla nich, i żeby nie zaczynali prywatnej wojny ale nie wziął sobie nieborak ostrzeżeń do serca.  Za to ja z uporem maniaka  zaczęłam odbierać przesyłki na poczcie żądając zwrotu awiza z wypisanymi bredniami typu „DUŻY FORMAT PRZESYŁKI”. Wywołało to lekki popłoch i konsternację wśród pracujących tam pań i jedna najbardziej odważna powiedziała „bo wie pani listonosz ma ciężką torbę”. Hmmm… No cóż. Czyż nie na tym polega jego praca, że musi targać ciężką torbę i dostarczać przesyłki??

 

Jak skompletowałam wystarczającą ilość kopert wraz z awizami udałam się na Pocztę Główną do osoby, która odpowiadała za listonoszy na osiedlu na którym mieszkali moi rodzice w celu złożenia skargi. Po wyłuszczeniu sprawy pani kierowniczce (do każdej koperty z numerem przesyłki było awizo z komentarzem „”DUŻY FORMAT PRZESYŁKI) i zapytałam pani kierowniczki czy ja płacę za przesyłkę do domu czy za przesyłkę poste restante? I dlaczego mam tracić cenny czas aby odstać w kolejce do okienka pocztowego po coś co powinnam mieć dostarczone do domu? Pani początkowo próbowała mi tłumaczyć zawiłości prawa pocztowego, że jak przesyłka ma za duże gabaryty a nie jest rejestrowana (Tylko dlaczego ktoś kto przyjmuje taką nierejestrowana przesyłkę nie uprzedza, że nie będzie ona dostarczona do domu? Ale to już inny temat…) ble ble ble i pierdylion innych wytłumaczeń dla listonosza, ale jak zobaczyła „normalne” rozmiarowo koperty nie miała już argumentów. Zrobiła kopie awiza i koperty, przeprosiła mnie w imieniu poczty i uznałyśmy sprawę za załatwioną.

Moja przypadkowa rozmowa z listonoszem po tej akcji wyglądała mniej-więcej tak:

-To pani złożyła na mnie skargę

-tak, ja

-ale pani jest ….

-jestem, jak widać

-ale ja miałem nieprzyjemności

-łączę się z panem w bólu, następne przesyłki chcę widzieć w domu a nie na poczcie.

-A my i tak nosimy listy i przesyłki takim jak pani, czyli tym którzy wiedzą co im się należy – tu zarechotał głupawo – nie chce się na tego targać, za  ciężkie do noszenia.

I tu jeśli miałam jakiekolwiek wyrzuty sumienia, że zaszkodziłam listonoszowi w błyskotliwej karierze – natychmiast mnie opuściły.

56 odpowiedzi do “Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz…”

  1. O widzisz, to jest chyba nowa, świecka tradycja. Mam dokładnie ten sam problem gdy jestem w PL. Listonosz jest arogancki. Praktycznie wszystkie przesyłki trzeba odbierać osobiście ponieważ, pan nie korzysta z dzwonka. Mieszkam na parterze.Dla mnie od paru lat, jest to zawód który, stracił szacunek w moich oczach.Pozdrawiam. Amy68

  2. Stara zasada: nie rób drugiemu itd. Wszystko byłoby prostsze, a życie lżejsze, gdybyśmy patrzyli na drugiego człowieka , jak na bliźniego, a nie jak na wroga, któremu trzeba dokopać. Podobne zdarzenia z poczta też mi sie trafiały, a potem mówią, że poczta nierentowna, sami sobie winni, że ludzie i firmy wolą korzystać z firm przewozowych i kurierów.

  3. Wojny z pocztą chyba każdy toczył lub toczy – to instytucja, w której jak się globalnie coś nie zmieni to upadnie z wielkim hukiem. Może zarobki są tak niskie, że listonosz ma w doopie to jak wykonuje swoją pracę – nie wiem…

  4. Ja myślę ,że dużo zależy od charakteru człowieka/listonosza. U mnie w miejscowości fajnego listonosza mamy i idzie się dogadać.'
    Tu masz rację – o swoje trzeba walczyć by nie dać się. Ze mnie życie wykrzesuje pokłady determinacji i czuję ,że coraz twardsza się staję – chociaż wielokrotnie jeszcze wymiękam i wiele prze de mną. Trzymaj się twardo Kobieto – serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. To tylko pozazdrościć – awiza wypisywane na poczcie to powszechna praktyka stosowana w miastach. Ale nie zawsze zgodna z przepisami

  5. Masakra. Co poczta to obyczaj. Na mojego listonosza nic złego nie powiem, bo naprawdę przesympatyczny pan i nawet jak mnie zobaczy gdzieś na ulicy, a ma dla mnie przesyłkę (którą przed chwilą mi awizował, bo nikogo nie było w domu), to da, żebym na pocztę nie biegała. Za to Pocztex to już inna bajka i na samo to hasło nóż w kieszeni (podobnie jak Tobie) się otwiera.

  6. W swoim bloku mieszkam od 1974 roku. W tym czasie miałam 3 listonoszy i na żadnego nie mogę powiedzieć złego słowa. Awiza zdarzały mi się, gdy mojego doręczyciela zastępowano z powodu choroby lub urlopu. Prawdą jednak jest, że od czasu, gdy Poczta Polska ma konkurencję, to poziom jej usług się obniżył, choć powinno przy konkurencji być odwrotnie.

  7. Do Ciebie mogę napisać na maila, więc pośrednictwo listonosza nie będzie potrzebne. Czasami jednak tęsknię za tradycyjnym listem. Mam nadzieję, że pani, która zastąpiła doręczyciela, sprawdzi się w roli listonosza.

  8. Szczesliwie niemiecka poczta JESZCZE donosi przesylki do samych drzwi, nie tylko listy normalne i wieksze gabarytowo, ale nawet paczki. My akurat mieszkamy na parterze, wiec duzo wchodzenia nie maja. Zdarzaja sie awiza, oczywiscie, ale tylko wtedy, kiedy chlop spedza czas z Toyka na spacerach, zamiast warowac i czekac w domu na przesylke.

  9. Czyli to powszechne… Nie ma co zwalać na konkretnego człowieka, tylko po prostu listonosz to (coraz częściej) leniuch. Ciekawy czy przy zmianie warty stary uczy nowego tych “sztuczek”, żeby młody przypadkiem nie zawyżył jakości usług i nie zaczął przykładać się do pracy. Grrr!

  10. Właśnie po naszej poniedziałkowej rozmowie na ten temat spotkało mnie dokładnie coś takiego. Na razie zrobiłam małe przedstawienie na poczcie. Teraz spisuję daty, numery przesyłek i ich gabaryty – jak mi się nazbiera i przeleje, to pójdę na Asnyka i tam zrobię demolkę.

    1. Błachachacha… Dokładnie w tym samym miejscu byłam interweniować . Tylko zbieraj puste koperty i druki awiza, które zostawia Ci listonosz i wtedy masz podstawy do rozpizgaju

      1. Tak , tylko na poczcie trudno utrzymać się na stanowisku bo ciągłe redukcje utrudniają. Tym bardziej się dziwię takim zachowaniom…
        Trafił na świadomego odbiorcę usług …
        To się chwali

  11. Nasza pani listonosz w takim razie jest chyba z innej planety. Podejdzie, pożartuje a jak nas nie ma w domu i jest coś poleconego, to zostawia w sklepiku – bo wie, że nas ciągle gdzieś nosi

  12. Ja też nie mogę narzekać na listonoszów, a w zasadzie na panie listonoszki, natomiast wysłanie coś na poczcie, to jakaś masakra, kolejki na dwie godziny stania, bo na 6 okienek czynne są dwa. Od jakiegoś czasu jak czytam opinie o Poczcie Polskiej, to widać jak bardzo się pogarszają usługi. Coraz mniej pracowników chce pracować na poczcie, że już o listonoszach nie wspomnę, u nas się ciągle zmieniają i ciągle są poszukiwani. No cóż, jaka płaca, taka praca.

    1. Nasze miejscowe listonosze bez zarzutu , ale pocztowa instutucja. . . i nie czepiam się na darmo – teraz wsiowa listonoszka jest OK ale te cwaniaki miastowe,,,,,

  13. Przeczytałam swój poprzedni komentarz i stwierdzam, że chyba się nawet kurierom w głowach poprzewracało, bo łaskę zaczęli robić.
    Poprosiłam by kurier podjechał do pracy zamiast do domu, bo pracuję do 16 i kurier też do 16, to mi powiedział, że to nie jego rewir, a przecież nie kazałam mu jechać do innego miasta!

    1. Bo coraz więcej ludzi kupuje przez internet ale też coraz więcej firm kurierskich powstaje czyli kij ma dwa końce. Takie firmy o których Ty piszesz ma coraz mniejsze prawo bytu

  14. Odkąd odszedł przemiły Pan Listonosz i nastała pani larwa, przesyłki w ogóle nie dochodzą, a mieszkam w samym(!) mieście wojewódzki. Polazłem z mordą na pocztę, ale sprowadzono mnie do parteru, gdyż … wymeldowałem się z tego adresu (czyli od rodziców) i mogę im (poczciarzom) skoczyć obunóż. Jeszcze gorzej mają nasi znajomi mieszkający w zapadłej dziurze na Podlasiu, gdzie nie docierają nawet kurierzy. Ot cywilizacja!

    1. Ło mosz,,,, pani listonoszka jest niemilasta? Już dawno bym zrobiła rewolucję bo dziś nie ma obowiązku MELDUNKOWEGO. Jeśli podaje adres do korespondencji to on obowiązuje i gówno komu do domu jak chata nie jego

  15. A u mnie chodzi baaaardzo miły Pan listonosz 🙂 Zawsze uśmiechnięty i porozmawia chwilę, pożartuje… Kiedyś przyszedł ktoś inny niż zwykle to strasznie się zmartwiłam 😀

  16. u mnie było podobnie, ale tylko do czasu, kiedy znalazłam w skrzynce awizo powtórne (a nigdy nie widziałam pierwszego), straszące mnie, że odeślą przesyłkę… dodam tylko, że to był okres, kiedy byłam na bezrobociu i 24 godziny na dobę siedziałyśmy sobie, we dwie z depresją, w domu …. mało tego, listonosz potrafił dzwonić do mnie domofonem, otwierałam mu drzwi (więc wiedział, że jestem!!), a mimo to, awizo w skrzynce…. wybrałam się na pocztę, zrobiłam awanturę, potem jeszcze napisałam skargę wyżej i ….. raptem listonosz odnalazł drogę pod drzwi …. ale chyba i tak nikt nie przebił innego, który zostawił mi awizo na paczkę, która….. jeszcze nie została wciągnięta w rejestr na mojej poczcie 😀

  17. Na temat Poczty to lepiej teraz nie dyskutować, bo można wylewu dostać…Wychodzi na to, że w całym Kraju tak jest…;o)

  18. A to Polska właśnie i nawet, przepraszam, ale trochę się zaśmiałam z Twoich przygód ze zwalnianiem się z pracy żeby odebrać przesyłkę XD pozdrawiam serdecznie! Też mnie wkurza jak byłam w domu, a w skrzynce awizo hehe

    1. to teraz jest śmieszne i jak widzisz opowiadam to jak anegdotę , ale wtedy doprowadziła mnie do szału 🙂 i to nie jest fair że listonosz zlewa swoje obowiązki

  19. Też miałam różne przeprawy z tą ‘szacowną’ instytucją. Wisienką na torcie była sprawa przesyłki, której nie otrzymałam, a w pocztowych rejestrach stoi, że mi ją dostarczyli. Po różnych reklamacjach, dochodzeniach bez rezultatu, powiedziałam im, że po prostu mnie okradli co nie zmieniło faktu, że nie mam ani kasy ani przesyłki:-(

  20. Sama sobie winna jesteś, a właściwie Twoi rodzice. 🙂 … nie wiesz, że jak donosiciel przynosi przekaz pieniężny należy mu się “końcówka” i bynajmniej nie mam na mysli groszówek… Ty to “za miedzą” gdzieś mieszkasz jak widzę 🙂

    1. Tu akurat w grę wchodziły zwykłe przesyłki w kopertach. Nie doczekał się “końcówek” bo moi rodzice dostawali emeryturę na konto 🙂 Za miedzą tzn w okolicach Rzeszowa??? Jaaaaaaaaa ….

  21. ech listonosz w mojej wsi w ogóle nie nosi mi poczty, listów poleconych, gdyż wie, że nas nie ma a przychodzi w godzinach kiedy normalny człowiek pracuje… wbiega przez furtkę, dobiega do drzwi wpycha świstek i ucieka. bo raz czy dwa natknął się na Erne.
    a wtedy wpycha świstek gdziepopadnie w płocie??nawet nie próbuje nam dostarczyć listu pleconego.

  22. Też to przerabiałam. Ponad to (a jak wiesz, mieszkam w dużym mieście) nasza listonoszka zachowywała się jak wiejski listonosz, naciskając klamkę(!), pchając się do chaty i wołając mnie… po imieniu! Teraz napieprza w drzwi jak gestapowiec. Ręce opadają…

    No, ale w końcu zaczął doręczać do domu?

    1. ojjj, ma szczęście “Twoja” listonoszka, że nie trafiła na mnie bo bym ją się starała nauczyć kultury 🙂 Oczywiście, że doręczał później, ale dopiero po mojej interwencji

  23. Hm, zasłużył sobie. Zachował się bezczelnie. W ogóle nasza poczta to materiał na materiał prasowy. Ale czy to by coś zmieniło? Dostajesz przesyłki teraz do domu? Mam nadzieje, że tak 🙂

  24. Taki problem jak Ty ma chyba wielu Polaków. No cóż listonosz ma już pracę , to po co się będzie starał. Moi rodzice też mieszkają na wsi i jesli nie zauważą listonosza, to mają awizo w skrzynce i tym sposobem wycieczka do miasta gwarantowana. Ponieważ tata jest niepełnosprawny i droga do bramki mu trochę zajmuje, więc kolejni listonosze to wykorzystują, a dodam ,że są to ludzie młodzi, teraz mają 4 z kolei -mniej więcej w tym samym wieku. W tamtym roku już nie wytrzymałam i napisałam dwie skargi , jedną na pocztę gdzie muszą odebrać list , a drugą do zarządu poczty do Krakowa. I tak z Krakowa rodzice dostali przeprosiny i podobno jest gdzieś tam zapisane na ich poczcie, w jaki sposób mają dostarczyć list. Co z tego jak przy okazji, jak się dowiedzieliśmy prze naszą skargę, wymienili listonosza i historia się powtarza z nowym. A na naszej poczcie mamę traktują jako tą gorszą co pisze skargi. No cóż poczta jest nieomylna i nie mamy prawa się na nią skarżyć . Przykre. Na pocieszenie zostało mi to,że teraz mieszkając w Angli, każdy nowy listonosz/ bo też zmieniają im rejony, to CZŁOWIEK i z uśmiechem na ustach zagada do wszystkich i przesyłki dostarczy tak jak powinien. Może w Polsce tez kiedyś tak będzie.Edyta

    1. Jak tylko mogę korzystam z usług innych firm , które się teraz mnożą. Naszej rodzimej instytucji wydaje się, że nadal są jedyni i niezastąpieni 🙂

  25. Nienawidzę Poczty Polskiej i uważam, że zamiast coś zmieniać na lepsze, pogrążają się i idą w złym kierunku. Może zamiast sprzedawać rajstopy w okienku ulepszyliby jakość swoich usług?
    Na Boże Narodzenie wysłałam paczkę pewnej zaprzyjaźnionej rodzince. (nie byłam pewna, czy starsza pani będzie umiała skorzystać z paczkomatu) Nie doszła. W połowie stycznia przyjeżdża pan z Poczty i mówi, że zwrot będzie. Zdziwiłam się, jaki zwrot? Paczka nie została odebrana. Hmm. Dziwne mówię, bo ktoś na nią czekał. No, ale dobra. Stoję i czekam na zwrot. Dał mi paczkę i stoi nadal. Patrzymy na siebie, więc mówię to poproszę zwrot. A on na to: Nie, to pani ma mi kasę zwrócić… Także no. Okazało się, że paczka poszła na inną ulicę, znajoma mówiła, że już kilka razy tak było. Nazwa zupełnie nie podobna, żebyś nie myślała. To pikuś w porównaniu z tym co opisujesz, że wielce szanowni państwo nie przyjadą do człowieka, który do nich dojechać nie może…
    U nas w bloku jak jeszcze mieszkałam, nigdy nie nosił gość paczek na górę, ani przesyłek tylko siup od razu świstek do skrzynki, no po co się trudzić…
    Jak nie muszę to nie korzystam z ich usług a jak odbieram awizo to najpierw muszę coś wypić na wyciszenie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *