Wina leży po ich stronie

 

Dawno nie narzekałam na facetów? No dobra, jakoś ostatnio mam niską tolerancję na irytujący czynnik męski.

 

Uwielbiam czekoladę, uwielbiam ją nad życie. Inne słodycze też kocham. Ale z powodu ich silnie alergizujących właściwości zmuszona jestem do ograniczania. Alergia objawia się silną opuchlizną, szczególnie w okolicach bioder i klatki piersiowej oraz ogólną niemożliwością wbicia się w ciuchy z poprzedniego sezonu. Więc opuchlizna ogólna zagraża mojemu jestestwu. No bo cukier nie taki, bo kardiolog przy kolejnej kontroli i stwierdzonej nadwadze znów paluszkiem pogrozi i tabletki do łykania zaordynuje. Więc cóż. Ograniczam. Ale wiadomo, że nieraz trzeba małymi dawkami się uodparniać. No dobra, poniosło mnie z tymi małymi dawkami. Są i większe porcje, bo ja lubię….ryzyko wystąpienia alergii. Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu. Wtedy do akcji wkraczają moi domownicy, którzy są lepsi od dietetyków. Strażnicy moich kilogramów. Obrońcy z urzędu. Ochroniarze przed wredotą kalorii. Oni. Czyli faceci – domowi dietetycy. Kiedy słyszę „nie jedz tyle tej czekolady” to budzą się we mnie instynkty mordercze. A w sumie to chcę pochłonąć jeszcze trochę, więcej, całą górę czekolady. Moja wada, a może i zaleta(?) – działam pod wpływem chwili, czyli chcę to jem, nie chcę to nie jem. Oczywiście, więcej i częściej „chcę”, mimo, że powinnam się pilnować, walczę, ale to nie jest powód, żeby mi przypominać przy każdym kęsie czegoś słodkiego, że poniosłam sromotną klęskę. Dostaję szału, wściekam się i do życia budzą się inne stosunki społeczne oparte na wzajemnej wrogości. Niemalże jak wendeta.

Coś ze mną jest nie halo, tylko dlatego, że potrafię po otwarciu wsiorbać całą czekoladę? Albo dwie? Że nie mam umiaru? Że dopóki się nie skończy to ja się nie poddam? Że paczka ciastek nie jest w stanie mnie zasłodzić czy zamulić na dłużej niż 5 minut? Jak ja nie znoszę moich facetów w roli dietetyków!!! Jedno jest pewne!! To oni muszą nauczyć się samokontroli i nie zostawiać na wierzchu słodyczy, czekolad, stada krówek czy innych uwielbianych przeze mnie grzesznych i tuczących przysmaków. Bo przecież to ich wina, że ja nie panuję nad odruchami i zjadam tak dużo słodyczy.

106 odpowiedzi do “Wina leży po ich stronie”

  1. Pewnie, ze to musi być ich wina. Przy mnie nie skusiłaś się nawet na pół ciasteczka. Chyba słaba ze mnie kompanka:) A z tą alergią to bardzo proszę nie przesadzać. Chyba, że to ukryta prośba o komplement. Bo figurę masz bardzo w porządku

    1. Tak – wiem, kula jest figurą doskonałą ale nie dążę do doskonałości 🙂 a co do ciasteczka do kawy.,…. mój problem polega na tym, że jak zacznę to nie mogę przestać 🙂

    2. Rozumiem, że spotkałyście się w realu. Zazdroszczę! Nie słodyczy tylko tego, że mogłyście się poznać.Kiedy mam w domu słodycze, to też jem do oporu. Pozdrawiam obie panie o właściwych proporcjach.

  2. Czekolada, czekolada, krówki, ciastka – o nieeeeee! Temu nie można się oprzeć. Faceci tego nie zrozumieją, niektórzy to nawet do ust słodyczy nie biorą. Dziwni jacyś są. Trzeba unikać, bo to podejrzane. xD

  3. Może niedobór magnezu objawia się niepohamowaną skłonnością do czekolady? Ja mam to samo z mężem – z tym, że to ja jestem tym złym gliną :)no i kardiolog 🙂

    1. Kardiolog gra u mnie też pierwsze skrzypce 🙂 ale magnez NIESTETY mam w normie. Próbowałam odkwaszać organizm i też niewiele pomogło

  4. Ktos musi ponosic wine i dlaczego mialabys to byc Ty, skoro i tak cierpisz. Na wilczy apetyt i na te alergie, a przy okazji na niemaniesiewcoubrac.
    Mala podpowiedz: czy w ogole musisz kupowac slodycze? Ja nie kupuje, to i w domu nic mnie nie kusi, a za leniwa jestem, zeby pojsc ponownie do sklepu.

    1. Ulegam pokusie w sklepie a i zdarzało mi się jechać specjalnie po coś słodkiego , no wiesz, że niby mleko się kończy więc tak przy okazji ciasteczka , do koszyka , czekolada, do koszyka…i moja silna wola jest jak … miękka czekolada

  5. To na pewno ich wina, bo przecież nie nasza – biednych, słabych kobiet 😉
    Ja też nie mogę oprzeć się słodyczom więc wiem o czym mowa i łączę się w bólu 😉

    1. A ja bym jeszcze dodała, że większość z nas ma alergię na słodycze – niestety. Starałam się na moim blogu wypisać plusy, plusy, plusy czekolady, ale niestety ten jeden minus jest najważniejszy …. tycie! I pewnie są takie z nas, które maja rewelacyjny metabolizm, ale nie czarujmy dla większości z nas czekolada idzie w boczki. A faceci … jak siwieją to stają się bardziej męscy, jak trochę mięsień piwny im urośnie to przecież nic się nie dzieje, ale jak my kobiety …. to zarówno dla nas jak i dla facetów jest to tragedia!

  6. Bo wielbiciele czekolady tak już mają, cała tabliczka albo wcale. To własnie obserwuje wśród bliskich i znajomych, gdy tylko papierek puszcza i sreberko się rozwija oni już ślinią się na sam widok. Ja to rozumiem, choć za czekoladą w czystej postaci nie przepadam. Mam za to inne grzechy, a co tam żyje się raz…
    Ludzie idealni są nudni i wkurzający 🙂

  7. Jago, u nas też tak kiedyś było.
    Mąż rzucił słodycze jako pierwszy z powodów zdrowotnych,znajoma dietetyk mówiła, kurcze, chyba ci się narażę, że niepohamowany apetyt na słodycze występuje często w sytuacjach stresowych ( wyuczonych), w sytuacjach kiedy chcesz się nagrodzić ( a kto nie miewa takich sytuacji), lub…w sytuacji gdy organizm opanowały…grzyby candida, co jest powszechne np po częstej antybiotykoterapii. Fakt, że antybiotyki to nic innego jak grzyby, wiadomo nie od dziś.I te właśnie ustrojstwa twardo domagają się od nas spożycia cukru.
    Alergia i brak możliwości włożenia ulubionych ubrań to pikuś w porównaniu z tym, co słodycze robią naszej trzustce: problem jest tylko ze słodyczami kupionymi bo te powstają na wstrętnym, wyjałowionym cukrze białym rafinowanym i na obrzydliwej jakości, najtańszym tłuszczu.CO innego jeśli upieczesz domowe ciasto na masełku i dodasz do niego brązowego cukru nierafinowanego… Jedzenie słodyczy powoduje, niestety, niekontrolowany wyrzut insuliny, nagły przypływ energii, który jednak kończy się po około godzinie i zmusza nas do kolejnej rundy łasuchowania.I to właśnie, ta niestabilność energii i uczucie irytacji sprawiło, że zaczęłam się kontrolować. Może masz za mało w diecie dobrego cukru z soków owocowych wyciskanych w domu? Ograniczając budżet na słodycze zaoszczędziłam w dość krótkim czasie kwotę potrzebną na zakup wyciskarki wolnoobrotowej. Piję 1 szklankę soku owocowego i 2 szklanki warzywnego.Czuję sytość, większy poziom energii i czuję, że wyzwoliłam się z węglowodanowej pułapki słodkości ze sklepu.To nie było proste, zaznaczam. W dalszym ciągu robię sobie tzw. dni wolności dietetycznej, tzn. mam jeden dzień w tygodniu, kiedy pozwalam sobie poucztować na słodko.Pozdrawiam cię ciepło.

    1. Nie narażasz się 🙂 bo ja to wszystko wiem. Próbowałam odkwaszać organizm flavonem green, pozbywać się grzybów, ale efekt był krótkotrwały. Soki pije z sokowirówki łączone ze zblendowanymi. Uczucie irytacji osiągam jak zwracają mi uwagę na to, że nie powinnam ale zazwyczaj już nie mam się czym pocieszać bo zjadłam wcześniej więc….

  8. Cóż mogę powiedzieć, możemy się razem zapisać do jakiejś grupy wsparcia. A otwarta czekolada wietrzeje i to nieetyczne tak ją zostawiać…

  9. A ja nie mam zamiaru przepraszać, gdyż ta alergia (bo to jest alergia, prawda?) nie rozróżnia płci! My również cierpimy widząc ptasie mleczko, które leży sobie takie biedne i samotne na stole i mruga do nas zachęcająco (dobrze, że jest ta przegródka, gdyż na chwilę można się opamiętać). Albo taki sernik na zimno i szarlotka. I golonka i piwo i bigos i kartacze i karkówka z grilla! I śledzie w panierce i w occie i smalczyk z jabłkiem i … No dobra przesadziłem. Idę za karę coś zjeść 🙂

  10. Oj to ze mną coś nie tak… nie jem: ciasteczek, czekoladek, lodów i deserków ale mój facet to już inna bajka ten zeżre wszystko co słodkie jak leci! Kurcze czyżby to była moja wina??? Ha, ha, ha… mam wyrzuty sumienia. Pozdrawiam Cię cieplutko!

    1. Ale jak widzisz równowaga w przyrodzie zachowana – nie Ty to facet :))) tak jesteś winna że on wymiata słodycze, bo na pewno zostawiasz na widoku 🙂

  11. Wcięło mój komentarz…nie pamiętam co napisałam, ale moi też tak mają, albo całość, albo wcale. Rozum swoje, serce swoje 🙂

  12. Mogę spokojnie czytać o tej czekoladzie, bo jestem całkowicie odporna. To chyba przyszło w genach, bo moje dziecko (lat 27) też nie ruszy niczego co jest słodkie . Ale…postaw przede mną wiśnie..mogą być zamarznięte…potrafię zeżreć kg na jeden raz…a potem poruszam się z chlupotem w żołądku. Najgorsze, że każdy przynosi mi wiśnie…to i żrę!
    Smacznego:-)

  13. Najprawdziwsza prawda – nie powinno się zostawiać słodyczy na widoku. Jak leży coś pod ręką, to jesz bez udziału myśli, jak jest schowane, to już niekoniecznie sięgniesz. Ja kupione słodycze oddaję mojej drugiej połowie na przechowanie. On gdzieś schowa i czasami wydziela. Od tego momentu jem zdecydowanie mniej słodkości. I dobrze 🙂

  14. Kochana "winna" w tytule. No chyba, że tak ma być 🙂

    ależ jak jesteś uczulona, to nie można. bo będą zastrzyki odczulające 😉 a to bolesne bywa

  15. Przy Twojej alergii czynnik ryzyka jest wysoki. I niestety nie sprzyjają jej słodycze znoszone do domu. Kiedy nie mam ich w domu, to nie jem, prosty i skuteczny sposób. Najgorzej kiedy w domu bywa coś, co lubię. A cukier uzależnia, podobnie jak inne używki. To dlatego po jednej porcji sięgamy po następną i dalej, i dalej.
    Dlatego jeśli odstawiam, to całkowicie. Żadne półśrodki na mnie nie działają.
    pozdrowienia

  16. Mam identycznie, to są najzwyczajniejsze wyrzuty sumienia, gdyby tak nie było, jadłabyś ze spokojem i miłością najwyższą, a tak nie jest, wyrzuty, ukryte naturalnie i to, że ktoś ma rację…Najtrudniej jest przestać, ale jak się już przestanie to i waga spada i zdrowie jakieś takie lepsze. Śmiem twierdzić, z ogromnym bólem i żalem, że ta dziwka (czekolada), niestety zabija… Bardzo powoli, bo ma czas, a my tak średnio ten czas mamy. Ja się opamiętałam i od wielu tygodniu nie jem mojej ukochanej czekolady, nawet nie zaczynam. I wiesz co? Waga jak szalona spadła, a ja humor mam i tak do dupy, hahahh. A tak serio…cukier dodatkowo powoduje depresję, sprawdziłam na sobie! Kto by się spodziewał, a jednak…Także u mnie dni tryumpfu, ale wiem, że i one znikną, kwestia czasu.

  17. – tato, dlaczego cukierki są pakowane w takie szeleszczące papierki?
    – żebyśmy słyszeli, jak mamusia się odchudza…
    dietetycy się znaleźli, a sami pewnie golonką nie pogardzą…. :)))))))

  18. As Isite possessor I believe the content matter here is rattling wonderful , appreciate
    it for your hard work. You should keep it up forever!

    Best of luck.

  19. Powtarzam..Jesteś przeurocza! Wiem,że chyba mnie skasujesz..Ale rzekłem prawdę i tego się nie wstydzę..

  20. Oho, brzmi niepokojąco znajomo. A jesteś pewna, że to alergia, a nie jakaś choroba zakaźna? Bo ja mam chyba podobne objawy… Trzymaj się czekoladoholiczko!

  21. Wheever I like to find out somethingg or desire to read some stimulating article, the web never disappoints me.

    I share these posts with mmy friends annd colleagues and can start a decent exchange over various
    issues,

  22. He he… strażnicy talii niewieściej 🙂 Moi domowi mężczyźni co prawda mnie nie pilnują, za to potrafią wynaleźć każdy schowany słodki "pocieszacz" .. a to tak człowieka denerwuje… no tak denerwuje.

  23. Jaga ja znam te alergie i powiem Ci, że alergikiem nie jestem ale te alergie posiadam !!!
    a na facetów mam killera, bo mnie wkurwia ich lenistwo, robienie z gęby cholewy i cała masa niedoskonałości a maja się za lepszych. uch.

  24. ale się uśmiałam:):): Ach te boczki!!!
    Ach te ciałka!!!
    Jaga jedz czekolady jedz..ja tam mam zawsze w lodówce tabliczke czekolady….więc w razie czego zapraszam:):)i nie ,że nie wspieram Cię w nie jedzeniu…
    Zabraniać?? Ciągle czegoś sobie zabraniać???
    Fajnego dnia zyczę:)

  25. Jaga mam identycznie .
    Jak otworzę opakowanie Rafaello to jem, miele i patrze … Nie ma
    Gdyby nie mdłości myślałabym, że mi je ktoś wyjada?

      1. Różnią nas objawy.
        Najwięcej pochłaniam przy ksiąźkach
        Dzisiaj prz biografii Stinga poszła z grubsza bomboniera.
        No tak, różnica jest w tym że mi tego nikt pod nos nie odkłada jak Tobie??
        Synek poszedł w feet to muszę sobie sama kupować

        1. Nie są potrzebne mi książki do pochłaniania góry słodyczy – potrafię ot tak – czekoladki czy krówki prościej się pochłania bo nie trzeba wydłubywać 🙂

  26. Zmień rodzaj czekolady- ja się nażeram czekoladą taką od 75% czekolady wzwyż i nie puchnę- ba, nawet mi waga systematycznie spada. Nażeram się ciastkami własnej produkcji i też nie puchnę.
    Wysoko kakaowa czekolada jest silnym antyoksydantem i samym zdrowiem. NAJZDROWIEJ JEST ZJADAĆ 2 TABLICZKI TAKIEJ CZEKOLADY TYGODNIOWO. Jak się najesz czekolady to potem zjesz mniej czegoś innego. A przepis na ciastka znajdziesz na moim blogu, pisałam o tym tak jakoś pod koniec roku.
    A do tej czekolady dodawaj garść migdałów dziennie i łyżeczkę cynamonu cejlońskiego do kawy, nim ją zalejesz wrzątkiem. I wypij koniecznie ten “glut” cynamonowy na końcu.
    Jedyny problem z tym moim chudnięciem to fakt, że zgubiłam 10 kg i muszę sobie pokupować nowe ciuchy., bo wszystko na mnie wisi.
    A tak poza tym to mam tarczycę w zaniku z powodu Hashimoto i
    muszę się suplementować euthyroxem żeby żyć względnie normalnie. I jestem z powodu Hashimoto na diecie bezglutenowej, co mi wspaniale ograniczyło dowóz węglowodanów. Jedyny problem- wciąż czytam etykiety w sklepach.

    1. Hmmm… dwie tabliczki powiadasz? No chętnie i to jednorazowo. Nic nie gubię poza kluczykami do auta. Kilogramy nie chcą się zgubić 🙂 Etykiety też czytam.

  27. Kiedyś potrafiłam wdupić całego “Złotego kasztanka”, nawet mi brewka nie pykła. Teraz jednak w końcu (W KOŃCU!!!) udało mi się prawie odstawić cukier i nie cierpieć z tego powodu. Nie dieta, nic z tych rzeczy, po prostu naczytałam się, że po rezygnacji z cukru polepsza się skóra, włosy etc. No to chcę tak 🙂

    1. No dobra – ja też chcę ale …. krówki są taaakie pyszne – szczególnie te ciągnące się … mmmmm….. uuuu…. muuu…. Albo czekolada z orzechami.

      1. Ooo, czekolada z orzechami to jest to! Do krówek jakoś niespecjalnie mnie – nomen omen – ciągnęło, za to bardzo lubię te różnego rodzaju wertersy, twarde mleczne. I takie mało słodkie ciastka typu wuzetka (mało słodka w porównaniu z napoleonem, na przykład), czarny las…

        Dobra, przestaję, bo mi się włącza chciejstwo, a po co mi to? 🙂

  28. Ja już to czytałam i byłam przekonana, że zostawiłam komentarz ale nie… Hmmm.
    U nas jest tak, że ja nie mam najmniejszych szans na całą tabliczkę czy pudełko ciastek. Tomek wyżera nałogowo i dla mnie zostaje 1 kostka (słownie: jedna) w wyprostowanym opakowaniu, żebym myślała, że jest więcej.
    Czy ty możesz sobie wyobrazić mój wkurw?

    1. No to moi faceci nie dożyli by weekendu za taki numer. Mój mąż ma profilaktycznie schowaną czekoladę na czarną godzinę (moją czarną) jak jestem na głodzie i demoluję szafki w poszukiwaniu czegoś do pochłonięcia 🙂

  29. Widzę, że odświeżasz swoje wpisy, bardzo fajny pomysł, ja też o tym kiedyś myślałam 😉

    Ach te słodyce, jak je widze, to kwice 🙂
    Też bardzo je lubię, ale choruję na cukrzycę i niby powinnam ich nie jeść, ale nie potrafię sobie odmówić, zwłaszcza, gdy leżą na stole. Dlatego jem i popełniam zbrodnię z premedytacją, bo potem moje wyniki krwi są złe 🙁 co prawda nie mam alergii i nie puchnę po ich zjedzeniu, ale widzisz inna przypadłość z kolei mnie dyskwalifikuje 😉
    Nic się nie przejmuj, wszak czekolada dostarcza nam wiele szczęścia o czym przeczytałam na internecie:
    ” – Czekolada rzeczywiście poprawia nastrój, powoduje uczucie zadowolenia, rozjaśnia umysł, zwiększa przepływ energii. Magnez reguluje sprawność komórek nerwowych, a cynk i selen zwiększają wydzielanie endorfin – tzw. hormonu szczęścia. Nasz nastrój zależy także w znacznej mierze od poziomu serotoniny w organizmie, a czekolada pobudza jej wydzielanie, sprawiając, że czujemy znaczny przypływ energii i mamy lepszy humor,” a resztę sobie pomińmy 😀

    1. Taaaaak!! I tej wersji będę się trzymać!! Czekolada jest lekiem na całe zło!! Uzupełnia magnez odpowiada za poziom endorfin….

      Gabuniu, nie odświeżam bloga – jestem w trakcie przenoszenia bloga pod nowy adres. Usunęłam stary, ale mi się żal zrobiło i przenoszę wpisy 🙂

  30. Mam znajomych, którzy powiadają że ze słodyczy najbardziej lubią ogórki kiszone i rolmopsy. A dla mnie smak kwaśny może nie istnieć (chyba, że u chińczyka, w sosie słodko-kwaśnym) Czekoladę, czekoladki i inne pochodne kocham. Ciasto u nas nie dotrzymuje do następnego dnia, z tym, że ja mam lepiej, bo mój chłop po prostu podziela moją pasję 😀 Moją dewizą życiową jest to, że słodycze lądują w specjalnej szufladzie w żołądku i nawet jak już nie możesz, to coś słodkiego zawsze możesz. 😉 Póki nie otworzymy/ otworzę czekolady to jest ok, ale nie daj Boże to zrobię, to musi pójść cała, także ja cię rozumiem 😀 No co to za interes zjeść 2 kostki? Zresztą ileż tam tego jest w opakowaniu. 6 na krzyż. No tak czy siak, chciałam słuchaj ostatnio zmądrzeć i padło mi na mózg, bo zakupiłam w sklepie gorzką czekoladę 95% hahaha. Nie miałam pojęcia jak ona smakuje, ale wiesz, w ramach zdrowej żywności dałam najpierw dzieciom. Mam pamiątkę w postaci cudownej serii zdjęć jak z radości ich twarz przepoczwarza się w wykrzyw po czym biegną do toalety i plują 😀 Czemu mi nikt nie powiedział, że taka czekolada to jakbym nasypała sobie do buzi kakao? 😛
    Zrobię jeszcze jedno podejście do 75%, może dziewczynom posmakuje, bo byłoby fajnie (magnez te sprawy), ale na siebie nie liczę. Za stara jestem. Poza tym jak mam okres to ja po prostu MUSZĘ najeść się słodkiego póki mnie nie zamuli tak, że będę mieć dosyć. Wtedy męska część społeczeństwa niech zajmie się sobą. Niech ich okres, nie ich sprawa. O!

    1. Też mam znajomych którzy twierdzą, że ze słodyczy im śledzie najbardziej podchodzą 🙂 ja też mam oddzielny żołądek na słodycze 🙂 Dzieciów rozumie – też wolę mleczną z orzechami jak ping-pongi 🙂 Nie mądrzeje głupiam jak but i żrę na potęgę niezdrową i mleczną

  31. Mam to samo ale z żeberkami w kapuście, kotletami, plackami ziemniaczanymi ale się do tego nie przyznaję głośno bo gdy z czekoladą to brzmi jakoś bardziej elegancko

    1. No widzisz a ja nie gardzę ani tym ani tym … żeberka też mniam mniam i reszta też 🙂 Lubię jeść – cóż nie tylko czekoladą człowiek żyje i nie wie z czego tyje

  32. Przez długie lata mogłam obżerać się bezkarnie czekoladą i innymi słodkościami, ale od pewnego czasu muszę jednak trochę hamować swoje żądze… Na szczęście żądze też troszkę odpuściły, ale na wszelki wypadek suplementuję dietę czekoladą bardzo gorzką (powyżej 70%) zamiast normalnej.
    Jeśli chodzi o facetów, to w kontaktach zawodowych zauważyłam, że bardzo łasi na słodycze, z czekoladą na czele, są informatycy. Na wypadek awarii komputerowych mamy w zapasie dyżurne czekoladki – każdy z informatyków po spożyciu porcji słodyczy od razu lepiej pracuje. Podobno cukier odżywia mózg – widać coś w tym jest… można by z kobiecego zamiłowania do słodyczy ukuć w związku z tym jakąś feministyczną teorię…

  33. cóż… jestem. ale mogę udawać, ze mnie nie ma. i zniknąć. bardzo chętnie wespół z ta nadmiarową czekoladą, bo też lubię i nie znajduję uzasadnionych ograniczeń. nie wiem, czy podobne rozwiązanie Ci służy, ale ja nie będę przy tym gadał, tylko pożrę zapasy.

    1. oooo – też wyjście z sytuacji. Ty prawie jak mój mąż, który twierdzi, że nie lubi słodyczy ale poświęca się dla mnie i zjada…. za mnie

  34. Jasne! Najlepiej zwalić wszystko na niewinne duszyczki i to tylko dlatego, że nie zamurowali łakoci w piwnicznej izbie:))) PS. A tak na marginesie, kto znosi ten cały towar do chaty?

    1. Oj tam – niewinne … Nie ma niewinnych. Każdy ma coś na sumieniu!! Towar zawsze da się jakoś zorganizować – nigdy nie ma winnego dystrybucji … samo się znosi?

  35. Tez mam tak, że jak już otworzę czekoladę to koniec. Przepadłam 😀 i tak biorę sobie jeden rządek i mówię sobie – tyle starczy. Ale potem znowu myślę, że co ja będę sobie żałować. Życie za krótkie żeby sobie odmawiać na każdym kroku 😀

Pozostaw odpowiedź Blueberry Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *