Noworoczne postanowienia

 
 

Nie znoszę rachunków sumienia i podsumowań w żadnym wydaniu. Ale zatrzymałam się na moment i przez chwilę się zastanowiłam nad tym jaki był dla mnie ten rok.

Był, przede wszystkim, zupełnie inny, niż poprzednie lata. Był pod znakiem żałoby. Jakoś trudno mi się pogodzić z nagłym odejściem bliskiej osoby. Są dni kiedy myślę, że wychodzę na prostą ale są dni pełne beznadziei i uczucia bezsensu.

Nowa data nowa ja?? Nic z tego. Data owszem, nowa, ale ja nie jestem nowa, tylko starsza.

Nie wiem dlaczego ludzie tak radośnie wchodzą w Nowy Rok? Nawet bawiąc się na Sylwestra na wielkich balach intrygował mnie ten fenomen. Skąd ta radość o północy? No i skąd te kretyńskie postanowienia noworoczne. Do łez mnie rozbawiały osoby opowiadające co one to nie narobią…. po Nowym Roku. Taaaa, do trzeciego stycznia a bardziej ambitni do siódmego. Moje postanowienia szlag trafia, w dobrym układzie, tak koło szóstego. Bo co to?? Magia jakaś, czy co? A co ma się zmienić? Sens postanowień jest taki jak odtańczenie walca w rytm „Despacito” czy ” La cintura”  śpiewanego z playbacku. Czyli nijaki. Szybko się kończy. Przynajmniej u mnie. Bo schudnę, bo palić przestanę, bo nauczę się śpiewać, bo porządek na strychu zrobię, bo pedantką się stanę, bo pyskować przestanę, bo chińskiego się nauczę, bo zmądrzeję, bo ple ple ple…przecież nikomu tak naprawdę na tym nie zależy. Bo jak mi zależało na rzuceniu palenia to rzuciłam, będąc nałogowym palaczem całe lata i to w ilościach hurtowych. I czy to ważne czy był to czerwiec czy październik? Grunt, że nie palę od tamtego dnia. Dlaczego? Bo mi zależało. Zresztą już drugi rok z rzędu obserwuję tłumy na siłowni – w styczniu. W lutym zaczyna być mniej ludnie. W marcu normalnie. A już w maju czy w czerwcu na treningu przychodzi tylko kilka osób. Ten dzień naprawdę nie ma jakiejś specjalnej magicznej mocy. Nic się samo nie stanie. No sorry, Świętego Mikołaja też nie ma. Odśpiewanie hymnu z Luisem Fonsi czy Alvaro Soler nadal nie zmieni mojego życia. Skoro czegoś nie chcę robić, nie widzę w tym sensu to żeby skały srały i tak tego nie zrobię. Zresztą od jakiegoś czasu moja strefa komfortu jest moją twierdzą i nie mam zamiaru jej opuszczać, mimo namolnych gadek, jakiś pożal się, psycho-kołczów a często właścicieli blogów lifestylowych,  A jak sama definicja komfortu mówi, że lubię to, co jest mi znane, dobre i lubiane. Jeśli coś zmieniam w swoim życiu, to to tylko dlatego, że chcę, a nie dlatego, że jakiś  moralizator wie wszystko lepiej niż pozostała część świata, no a już na pewno wie lepiej niż ja. A dieta, a wyzwanie a zmiany w życiu….A co to obchodzi konia, że się wóz wywraca? A dla mnie osiągnięciem jest to, żeby nie nabluzgać ludziom, którzy mnie doprowadzają do szału. Od jakiegoś czasu lista takich osobników drastycznie się powiększyła. Staram się jak mogę być miła, ale nie zawsze moja gęba chce ze mną współpracować. I to jest dopiero wyzwanie. Bo na pewno nie postanowienie. Więc dla Wszystkich mnie odwiedzających Najlepsze Życzenia Noworoczne, dużo szczęścia w Nowym Roku, a dla namolnych kołczy i domorosłych psychologów – ja, Jaga radzę, żeby trzymać się ode mnie trzymać z daleka. I tak  nie posłucham, a tylko się wkurzę.

66 odpowiedzi do “Noworoczne postanowienia”

  1. U mnie zmiany rozpoczęłam już od pierwszego poniedziałku stycznia by nie tracić motywacji i czasu ? najpierw zmiany w życiu a później mam nadzieję że przyjdzie czas na bloga ? pozdrawiam cieplutko

  2. coś w tym jest, że jak za dużó, to niekoniecznie dobrze. Ja planowałam blog o ciuchach, a zrobił się o ciuchach, ksiązkach, podróżach,duperelach, z przewagą tych ostatnich. Ale jakoś nie mam na razie siły tego zmieniac. Może kiedyś…

  3. 🙂
    Ja też postanowień Noworocznych żadnych nie mam, bo moje życie jest jak jedno wielkie postanowienie, otóż przetrwać do końca roku, a drugim postanowieniem jest z jak najmniejszą liczbą chorób i przykrych wydarzeń.
    Tamten rok był w miarę spokojny jak na mnie, ten już zaczął sie niewesoło, bo zaliczona wizyta na SORze i półpasiec na koncie 🙁

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. ponieważ wielokrotnie rzucałam palenie to i ten etap mam za sobą, że od stycznia, że od 24 …ble ble ble naiwność.
    choć pewnie niektórym się udało rzucić, chodzą na siłownie do dziś i są na diecie…
    od wielu lat nie mam żadnych postanowień tylko coś muszę…powinnam lub dobrze by było…
    walczę ze sobą w sprawach ważnych w pozostałych szkoda czasu. lepiej robić rzeczy które sprawiają radość 🙂
    spokojnego i mniej głupoli wokół )))))))))))))))

    1. 🙂 Mówisz, że rzucanie palenia jest łatwe, robiłaś to wiele razy? Postanowienia są do dupy, za to marzenia się spełnia 🙂

  5. Skąd taka radość o północy? Z naiwności wrodzonej. Należę do tych, które nic nikomu, w tym sobie nie obiecują. Stąd między innymi jestem uważana za osobę “niewyrywną”, bo zupełnie nie reaguję na jakieś hasła wzywające do pomocy. Jeżeli wiem, że mogę w czymś pomóc- pomogę,ale nigdy nie powiedziałam o tym wcześniej.
    Nic dziwnego, że Ci trudno i smutno, ale to sytuacja na którą nie mamy wpływu, nie da się popertraktować ze śmiercią, pogadać by poszła gdzie indziej.Staraj się przywoływać w pamięci dobre wspólne chwile, ten ostry ból z czasem złagodnieje.Po prostu przyszła kolej byś teraz TY stanęła w pierwszym rzędzie.I musisz dzielnie stać.
    Przytulam i ….niech ten Nowy Rok będzie lepszy od tego co się zakończył.

    1. No widzisz mnie też tłumy nie są w stanie porwać ani ponieść. Mimo, że jestem energiczna, kiedyś byłam wręcz egzaltowana jak nastolatka. Teraz nie chce mi się spierać o pierdolety. Ból faktycznie – łagodnieje – ale wspomnienia jeszcze pieką pod powiekami.
      … też się przytulam…. Dzięki za dobre słowo 🙂

  6. Zgadzam się z Tobą w temacie postanowień. Nie robię ich od dawna, bo i tak nigdy nic z tego nie wychodziło. Lubię sobie pomyśleć o tym, czego bym chciała w nowym roku, ale to życzenia, nie postanowienia. Dobry przykład podalas z paleniem – jak komuś na czymś zależy, to zrobi to, bez względu na termin. Jak potrzebuje wyznaczać sobie datę, to tak naprawdę zmusza się do tej zmiany, nie do końca jej chcąc.

    1. Też już do tych wniosków już doszłam 🙂 dlatego wolę marzyć, bo już wiem, że marzenia się spełnia a nie spełniają się 🙂

  7. A ja wypisałam sobie jeszcze raz moje marzenia, żeby o nich pamiętać i tyle… Bo bez marzeń, nudno byłoby 🙂 Chociaż… jak rok temu postanowiłam zacząć praktykować jogę – to trwa do dziś – więc jednak można…;) Ściskam nowo rocznie

    1. Marzenia i ja mam… |Ale moje marzenia bardzo się różnią od postanowień i planów. Marzenia się spełnia a plany i postanowienia…. ehhh, sama wiesz.

  8. Kurczę, ty powinnaś tym kołczem zostać, bo ludzi znasz jak mało kto. Ja też większych postanowień nie robię, ale że trochę sobie pofolgowałam w święta, to może uda mi się wrócić do tego, żebym to ja kierowała swoim smakiem, a nie smaki rzucały się na mnie i wraz ze słodkościami wpychały do buzi. A moje wyzwanie? Więcej asertywności wobec wszystkich z uwzględnieniem szczególnym bliskich mi osób 🙂

    1. Wcale nie znam ludzi , znam siebie. I to na podstawie swoich doświadczeń i przez swój pryzmat to definiuję:) A kołczem NIGDY W ŻYCIU 🙂 to ja powinnam sobie życzyć mniej asertywności 🙂 ale smaki też mną rządzą. Jem to co one chcą 🙂

      1. Zostań zatem kołczanem. Ameryka Pn., albo inna Azja. Pustkowia z dala od mędrków i im podobnych:))) My w tym roku zostaliśmy w domu, gdyż nie dane nam było jechać do żubrów, a do ludzi sami nie chcieliśmy:)

  9. Postanowienia noworoczne są fajne. Tłumią poczucie winy i dają na kilka dni substytut alkoholu w niewielkiej ilości. Szczerze mówiąc nic sobie nie postanawiam, wolę chlapnąć małe co nieco, bo palić to na razie palę codziennie. W kominku, co mi szczęścia nie daje w ogóle, a nawet szczęście odbiera, bo inni też jarają. Ja drewnem, oni kaloszami i ciętymi oponami.

    A poza tym trafia we mnie z Twojego Jagowego postu, że nowa to jest tylko data, a my coraz mniej nowi, dla równości zaś proporcjonalnie więcej śmigani. I nie myślę tu o seksie. Dobra, nie tylko o seksie 🙂

    1. Nie są fajne – przynajmniej dla mnie 🙂 Drażnią i są frustrujące. W kominku preferuję palenie drzewem, ale moje sąsiedztwo ma inne preferencje. Też lubią opony i inne syfy. Nowy Rok ma to do siebie że pokazuje nam kto jest górą a kto się starzeje

  10. Z nowym rokiem życzę:żebyś język na wodzy trzymała i na ludzi się nie wkurzała. By jak najmniej było beznadziejności, a najwięcej normalności. Buziaki.

  11. Moje podsumowanie i postanowienia już znasz więc wiesz, że je olewam:-)
    To co było, to było. Co mam zrobić, to zrobię nieważne czy 1.stycznia, 13.maja czy w grudniu po południu- każdy moment jest dobry:-) Solera lubię nawet jak śpiewa z playbacku;-) ale ja w ogóle jestem na punkcie Hiszpanii zakręcona tak, że tego…
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

  12. A dlaczego masz komentarze z różnymi datami, już dawno chciałam zapytać. To nowy tekst czy z zeszłego roku, bo to dużo zmienia. Co, to jeszcze nie wiem, ale coś zmienia.
    Ja też sram na to. I też ci życzę dużo szczęścia i żadnych postanowień.

        1. To jest proste… WCHODZISZ w zakładkę na moim blogu SKARGI WNIOSKI ZAŻALENIA i tam jest formularz kontaktowy 🙂 jak by co to odśwież stronę. Jak nie dasz rady to poproś Tamalugę – ona pewnikiem se da radę z tym 🙂 hi hi hi

  13. A ja co roku robię listę postanowień i jestem w nich konsekwentnie niekonsekwentna 😉
    Podpisuję się pod Twoim o bluzganiu, też postaram się hamować…

    1. Doszłam do wniosku, że nie trzeba mi jednego stresu więcej spowodowanego niekonsekwencją . I już mi od tego czasu lepiej 🙂

  14. Ja lubię zmiany i kiedy ciągle coś się nowego i dobrego w moim życiu dzieje, druga sprawa, że przecież jak to w życiu, nie zawsze mi to wychodzi. Ale nie cierpię postanowień noworocznych. To jest dla mnie tak głupie, że aż bolesne. Jak sobie postanowię to czy owo, to zrobię to obojętnie czy w piątek czy w kwietniu. Albo się nie uda wcale. Ale ostatnio dość się udaje. Osobiście bardzo sie cieszę, że udało mi sie odzyskać zdrowie i bardzo dobra formę , dlatego, że wiele zmieniłam w moim życiu. Ale wcale nie na Nowy Rok, tylko dlatego, że chciałam lepiej się czuć. I to jest rzecz, z której bardzo się cieszę i mam zamiar tak trzymać , bo to sie opłaca 🙂
    A Sylwestra nie świętuję od pewnego czasu, bo ja nie znoszę czegoś robić, bo tak robią wszyscy. No i nie bardzo wiem z czego mam się cieszyć? Że jestem o rok starsza? E tam…

  15. Ja mam postanowienia. Ale niekoniecznie noworoczne 😉 Wiem co by wypadało zmienić i staram się jakoś to wprowadzać w życie. Czasem z kilkuletnim opóźnieniem 😀 Według mnie jeśli ktoś coś sobie postanawia tylko dlatego, że akurat jest dobra zabawa i robi to pod wpływem chwili to nic z tego nie wyjdzie.
    Ostatnio przeczytałam taki dobry cytat, że z realizacją postanowień powinno się dać sobie okres próbny w styczniu, zobaczyć, czy to wszystko działa i ewentualnie zacząć od lutego 😉

    W piątek słyszałam też w radiu, że już w lutym 50% ludzi przestaje chodzić na siłownię, a w marcu zostaje ich garstka. No cóż, ja tam jednak jak co roku wierzę, że uda mi się schudnąć te parę kilogramów do lata 😛

    Czemu ludzie tak się cieszą z Nowego Roku? No jak to. Tyle kasy płacą za bale, że po prostu muszą to wykorzystać na maxa. Nawet domówka sporo potrafi kosztować 😉

  16. owszem jakieś postanowienia , pragnienia czy marzenia mam jak każdy ale nie w Nowy Rok . No i niech się cieszą 😉 nawet z balu za dużą kasę nikt im nie broni 🙂 powód do radości jest?? Jeeeest !!

Pozostaw odpowiedź jamaska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *