Przodotył czy tyłoprzód

Mam bliską koleżankę. Koleżanka ma zupełnie inne podejście do ludzi niż ja, no,  jest bardzo dobrym człowiekiem. A dobrzy ludzie mają to do siebie, że dają się wykorzystywać. Każdy z nas ma swoją wytrzymałość, taką czarną skrzynkę, otchłań, czarną dziurę, w którą chowa swój nadmiar złości do świata.

Dlatego, dobrze jak od czasu do czasu mamy możliwość tą skrzynkę opróżnić. I tak, moja koleżanka, postanowiła wyrzucić ten żal i nadmiar pretensji do ludzi, świata i życia. Zadzwoniła z pytaniem czy może przyjechać leczyć doła w naszym domowym zaciszu. Przyjechała. Mimo, iż miała u nas zagwarantowany wikt, napitek i nocleg przywiozła ze sobą dwie pizze wielkości średniego koła młyńskiego każda oraz mimo niemalże całkowitej abstynencji, przytargała flaszkę o pojemności 750 ml. Faceci profilaktycznie zniknęli w czeluściach domu, a my umościłyśmy się wygodnie w fotelach, zaczynając wieczorne żale kobiet, przeplatane sporymi kawałkami pizzy. Na stole, honorowe miejsce zajmowała okazała flaszka zacnego trunku, rodem z kraju Europy Północnej a obok kieliszki. Przesiedziałyśmy pół nocy, zeżarłyśmy obie pizze. Kiedy wreszcie „dojrzałyśmy” do unicestwienia alkoholu, twierdząc zgodnie, że skoro zagrycha została zjedzona należałoby zacząć pić. Mimo późnej pory zauważyłam, że moja koleżanka gapi się w jeden punkt. Zapytałam o powód jej zawieszenia się. Koleżanka nadal gapiła się w ten sam punkt. Tupałam, machałam rękami, podskakiwałam niczym zabawka ze sprężynkami w kończynach. Na próżno. System. Exe nie odpowiadał. Podniosłam przeżarty zad, aby zawiesić wzrok na tym samym. I co ujrzałam? Moja koleżanka gapiła się na kota. Domowego. Czarnego. Jak wygląda czarny kot każdy wie. Jak wygląda czarny kot na ciemnej kanapie, też każdy widział a jeśli nie, to każdy może sobie wyobrazić tzn. wystarczy zamknąć oczy w ciemnym pomieszczeniu i szybko je otworzyć. No i co widać??

Kot siedział na ciemno brązowej kanapie. Teoretycznie nic nadzwyczajnego w domu, gdzie futer jest pod dostatkiem. Sięgnęłam po kieliszki w celu ich napełnienia, ale koleżanka nadal była w stanie totalnego zwieszenia. Nie dziwiłabym się gdybyśmy szkło opróżniły, ale fakty mówiły same za siebie: butelka wódki miała jeszcze nie zerwaną akcyzę, więc stan upojenia alkoholowego nie wchodził w rachubę i nijak nie mogłam dociec przyczyny dziwnego zachowania psiapsióły. NIE ZACZĘŁYŚMY JESZCZE PIĆ ALKOHOLU!! Wreszcie system zaczął współpracować. Moja koleżanka, widząc moje poczynania z kieliszkami powiedziała grobowym tonem nie znoszącym sprzeciwu:

 

– Nie mogę już pić alkoholu…. – widząc mój wzrok błądzący za rozumem kontynuowała swoje wywody

– Bo nie widzę  już gdzie ten kot ma tył a gdzie przód…..

No i popite. I wypite. A zaraz z rana stwierdziła, że pójdzie z reklamacją do sklepu monopolowego, bo tak nie mogą wyglądać dwie kobiety, które spędziły noc z dużą flaszką wódki.

 

Fakt!! Nie mogą!!

 

112 odpowiedzi do “Przodotył czy tyłoprzód”

  1. A nie moglas jakos wygrzebac kota z ciemnosci i pokazac, gdzie ma nos, a gdzie ogon? Albo latarka poswiecic? Ale i wodka w tych czasach jakas trefna, wiec nie wiem.

  2. Nie dziwię się wcale, wczoraj mijałam czarnego kota i gdy na mnie spojrzał, zapomniałam dokąd idę…
    A może też ten alkohol przez szkło już działa? Trzeba to opatentować!

        1. Kochany fakt… jak nie śpi na człowieku to śpi na poduszce człowieka 🙂 i jeszcze zdziwiony że człowiek do tej poduszki rości sobie prawa

  3. Raz w życiu piłam wódke , która okazała się być wodą, i to wcale nie było takie złe :). A koty bywają dziwne, to przecież wiadomo.

  4. Z alkoholem działającym na odległość jeszcze się nie spotkałam, ale jak widać, działanie może mieć ciekawe. 🙂

  5. Bardzo ciekawy post. Przeczytałem z zainteresowaniem. Powiem ci, potrafisz człowieka zachęcić 🙂

    Nawet nie wiem jak skomentować 😉 Jedyne co mi przychodzi do głowy to, że widziałem ostatnio wpis na fb:
    "Jeśli widzisz czarnego kota, który przechodzi przez drogę to oznacza, że…
    gdzieś idzie."

    Zostając u czarnego kota stwierdzę, że udowodniłaś, że wcale nie przynosi pecha, ponieważ twoja psiapsiółka to szczęściara jest.
    Dobrze jest mieć kogoś, komu się można wypłakać na ramieniu.

    1. Nawet ma z kim patrzeć na flaszkę przez całą noc !! 🙂 mam czarnego kota od zawsze – tego mam od 10 lat i chwalę sobie ten kolor

  6. Boska opowieść! Uśmiałam się! A takie "pijawki" jak Wy to przynoszą wielkie straty polskiemu mono-przemysłowi! Przynajmniej trzeba było akcyzę oderwać!

  7. Hmmm, ja jak mam flaszkę na oku to też mi się myli początek z końcem. Ale żeby nie rozpoznać kota? Znaczy gdzie kot się zaczyna a gdzie kończy? Bywa, ale wtedy flaszka musi być pusta, a nie ruszona. Ot i różnica.

    1. Domniemuję, że męskie to będzie wpadanie w głupawkę PO wodzie ognistej. Co zresztą najczęściej się zdarza. Tyle że facecka (facetowska?) głupawka to siłowe sporty, przy których Kac Vegas jest niewinną zabawą dziecka z pluszakiem. Pewnie dlatego Bozia stworzyła i kobietę i mężczyznę, a wóda powstała później, niejako przy okazji wyrównywania szans. I nie wyszło to Bozi. Jak wiele innych rzeczy 🙂 Pozdrawiam!

  8. kot składa się z mruczenia i służy do głaskania – po co mu jakiś "przód"?
    ważne, żeby był i to już powinno wystarczyć bez względu na spożycie "białego wina"

  9. Hmm…pomyślałam, że to mogłabym być ja. Niby kot, jaki jest, każdy widzi…ale ja o kotach mało wiem. Jakoś tak z kotem mi nie po drodze. A co do flaszki…to byłabym pijana po potarciu etykiety. (jestem wyjątkowo tania jako gość).

    1. Koty są w porządku 🙂 trzeba je tylko głaskać i nie zastanawiać się gdzie ma przód a gdzie tył. Nie była byś zagrożeniem dla moich nalewek ?? 🙂

  10. Aż mi się przypomniał skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju, ten z rodzicami, którzy odwiedzają synka w Wielkim Mieście. Tam też był kot. "Gdzie to ma wlot, gdzie to ma wylot? Człowiek chciałby się czasem do pyszczka przytulić i mógłby się strasznie oszukać", czy jakoś tak ;D

  11. No powiem Ci, że odróżnienie przodu od tyłu czarnego kota na ciemnej kanapie to może być nie lada wyczyn. Szczególnie jeśli ten kot zamknie oczy. Wie każdy, kto próbował takiemu czarnuszkowi zdjęcia robić. :))

    1. No własnie o tym pisałam 🙂 dobrze, że rozumiesz co autor miał na myśli – mając czarnucha to nie problem często po zmroku mylić przód z tyłem 🙂

  12. A jak właściwie te dwie kobiety rano wyglądały?Bo jeśli nie miały kaca czy innej takiej anomalii to faktycznie, trzeba udać się z reklamacją.Czarny kot na prawie czarnym to rzeczywiście problem wzrokowy, a może dodatkowo był uprzejmy zwinąć się w kłębek?
    Wtedy to już kwadratura koła.;))
    Miłego;)

  13. Też ostatnio wpadłam w czarne czeluście załamania – co od razu przypłaciłam grypą. Masz rację – każdemu kiedyś czara goryczy się przepełni. Z czeluści juz wyszłam, z grypy jeszcze nie.

  14. Ja miałam coś napisać, ale z głowy mi wyleciało, bo siedzę w ciemnym pokoju, zamykam oczy i szybko otwieram żeby twojego kota zobaczyć.
    P.S. Piłam tylko wodę i kawę z rana.
    P.S. Taki pub jest w Międzyzdrojach, „Czarny Kot”. W latach PRL-u to była pierwsza kawiarnia.
    W sumie średnio to się ma do tematu, ale ja już nic nie widzę tylko jakieś plamki białe. Także eksperyment wyszedł tak sobie. W sumie nie wyszedł bo kota nie widziałam. Za to teraz widzę go wszędzie.
    Może za szybko otwieram oczy albo za wolno zamykam. Czy też na odwrót.

    1. Czarne koty są wszędzie jak widać. Skoro piłaś od rana tylko kawę i wodę to może z głodu bredzisz ? Eksperyment z otwieraniem i zamykaniem oczu nie powiódł się:) ale spoko, butelka została, dlatego wymyślam zdobienia (patrz poprzedni mój wpis)

  15. to dramat jest, kiedy przód kota się marnuje, bo wtedy tył głupieje i nie wiadomo, czy ma merdać, czy jeszcze nie. szkoda, że nie udało się tego ustalić, albo chociaż aproksymować, żeby zakończyć jakąś dezynfekcją. niechby szczątkową.

    1. Nie dało się 🙂 dezynfekcja wodą i mydłem. Jak po nieudanym grzybobraniu… I już. A kot nie jest od merdania tylko od głaskania i mruczenia.

  16. W sumie jak czasami widzę co wyrabia mój osobisty kot to też się zastanawiam, gdzie on ma łeb, a gdzie ogon. W sumie dobrze, że ta koleżanka miała tylko takie rozkminy, a nie piszczała na widok białych myszek, których właściwie nie było

  17. Marnotrawstwo i tyle. Pełną flaszkę zostawić, no wiesz co. Nie podejrzewałam cię o to. Jak pizza jest to i wódeczka być musi. Ale na litość, nie we flaszce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *