Męski świat, którego nigdy nie zrozumie cz. 2

…chociaż się staram jak mogę, żeby to zrozumieć a wszyscy znajomi mężczyźni i wszechświat świadkiem.  – część dalsza detronizacji męskiej prostoty….

 

 

Facet się nie obraża – facet nie ma nic do powiedzenia.

Czyli taka zemsta w stylu męskim. „Ty se gadaj a ja nie mam nic do powiedzenia.”  Zauważyli, że kobiety gorzej znoszą milczenie i podczas zmowy milczenia kobietom mięknie serce i szybko przystają na ich warunki, więc po kłótni, która powinna oczyścić atmosferę milkną na długie godziny nie zdając sobie sprawy, że to nawet o milimetr nie posunie sprawy do przodu, ale skoro nie będziemy mówić o problemie to pewnikiem problemu nie będzie… Gdy facet jest zły, lub zwyczajnie nie w sosie najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić to ciągłe dopytywać go o co chodzi. A jak to nie poskutkuje to szantażować go. To piękny początek wojny domowej. Czyli kto tu jest prosty jak budowa pantofelka?

Facet nie choruje – facet walczy o życie i od razu umiera.

W razie kataru należy rozważyć wezwanie księdza w celu udzielenia Ostatniego Namaszczenia.

Choremu facetowi należy zapodać jedzenie, picie, oczywiście pół apteki leków, najlepiej wszystko w zasięgu chorych kończyn, bo facet nie ma siły się ruszyć. Grzanym piwkiem też nie wzgardzi, bo przecież najskuteczniejsze są naturalne metody leczenia. No i należy zastanowić się, czy nie wezwać, jeśli nie pogotowia, to przynajmniej na razie, lekarskiej wizyty domowej, bo termometr wskazuje całe 36,9 a w porywach 37 st. I gówno z tego, że Tobie przy katarze przyplątało się zapalenie oskrzeli, zrobiłaś po pracy zakupy, ugotowałaś obiad na dwa dni, rozwiesiłaś pranie, poskładałaś umyte gary ze zmywarki, ale facet cierpi tak, jak nikt nie cierpiał do tej pory. Acha i nie zapomnij o pilocie do TV, bo jak umierać na katar to w godnych warunkach, rzecz jasna. I kto tu jest prosty?

Facet nie pracuje – facet popełnia bohaterskie czyny

Bo jaka jest różnica między pracą  faceta a pracą kobiet??

-Dlaczego kobieta ma tyle roboty w domu?

-Śpi w nocy to jej się zbiera

Ten szowinistyczny dowcip zawsze mnie wkurzał, ale coś w tym jest. Kobieta idąc wieczorem umyć zęby, tak przy okazji, czyści lustro i myje mydelniczkę dezynfekuje kibelek a faceci żyją w przekonaniu, że mają w domu, takie  samoczyszczące się modele. Kobieta pierze, sprząta, gotuje, ale przecież to normalne – ona to ma w kontrakcje małżeńskim. Faceci po wykonywaniu swojej pracy są bohaterami – bo jak nie być bohaterem w swoim domu skoro po kilku godzinach potu – żywopłot ścięty – to nic, że takie rzeczy robi się  raz w sezonie.

 

Facet nie zapomina – facet ma wybiórczą pamięć.

Wiem, że nasza pamięć do dat, rocznic, urodzin jest przerażająco-zatrważająca, ale oni dla odmiany nie pamiętają nawet o własnych urodzinach. Ale za to jaki był wynik meczu w siatkówce czy piłce ręcznej w 1998 jakoś im się nie udaje zapomnieć. A jak najlepiej zapamiętać datę urodzin ukochanej kobiety?? Wystarczy tylko raz o niej zapomnieć….

Faceci nie plotkują – faceci wymieniają poglądy.

A kto pierwsze zauważa, że kobieta ma niewydepilowane nogi i kto pierwsze się z tym dzieli z kolegami? Kto zauważa tandetny makijaż koleżanki z biura i informuje o tym wszystkich wyrażając swoją opinię na forum publicznym??

 

Facet nie gubi drogi – facet przemierza nieznane.

Zapytać o drogę to wstyd, hańba i zniewaga naruszająca męskie EGO!! Fakt, że skubani rodzą się ze zdolnością czytania map, zapamiętywania dróg po pierwszej jeździe i to co nas kobiety doprowadza do szału, a czasami wręcz wqrwia, to właśnie te ich umysły ścisłe. Nie uważam się za kompletnego ignoranta w dziedzinie matematyki, ale nie sprawia mi przyjemności liczenie w pamięci czy rozwiązywanie zadań matematycznych co im przychodzi, ot tak, bez wysiłku. To są właśnie posiadacze umysłów ścisłych.

 

Faceci nie są zagadkowi i tajemniczy – faceci to popierdolone istoty

I to bardziej niż kobiety. W zasadzie po kobietach wiadomo czego można się spodziewać. Jeszcze nie spotkałam kobiety, której zachcianki były by spełnione, która była by spełniona i zadowolona a żeby i tak zostawiła by faceta. A faceci są nie do rozszyfrowania i przy nich  ENIGMA czy inny koder czy szyfrator to dziecinnie prosta zabawka. Widywałam związki na pozór idealne, i nieważne było czy kobieta miała 10 kg nadwagi czy dobrze gotowała, czy była inteligentna. Jak facetowi odbiło to od, wydawało się ideału, po prostu poszedł w tak zwane pizdu. I to wcale nie poszukał sobie młodszej, lepszej, ładniejszej, szczuplejszej….Ot tak, po prostu, bez żadnych znaków ostrzegawczych spakował się i poszedł. A jak zobaczyłam go z „nowym nabytkiem” to zastanawiałam się skąd wykopał takiego paskudnika kaszalota?? Bo był nieszczęśliwy?? Bo drogi do raju bram szukał?? To mógł do cholery, przygód szukać na dzikiej wyprawie w Peru albo mógł pojechać do amazońskiej dżungli się spełniać. Czyli nie ideału poszukują,  bo  możesz być, w oczach całego świata całkowicie idealna, a on i tak cię może zostawić.

 

Facet nie jest ignorantem – facet ma wszystko w dupie.

Spróbuj się dodzwonić do jakiegoś zaprzyjaźnionego faceta.… Łatwiej napisać list, wysłać go ekonomicznym niepoleconym moją ulubiona Pocztą Polską, a odpowiedź byłaby w szybsza niż prawdopodobieństwo dodzwonienia się do faceta. A na późniejsze zarzuty

„-dlaczego nie odbierałeś” – usłyszałam:

„-jak bardzo będziesz coś chciała to zadzwonisz jeszcze raz”.

My oczami rozbujanej wyobraźni widzimy od razu sto powodów dla których ktoś próbuje się do nas dodzwonić….Ale nie, nie facet, bo on nie ma potrzeby odbierania telefonu.

O jak fajnie mieć wszystko w dupie. Nie wierzycie?? Wyobraźcie sobie, że jesteście facetem…Rozpiera was testosteron. Macie owłosioną klatę i jaja…. Spróbujcie raz, jeden jedyny raz mieć wszystko gdzieś a sukces gwarantowany.

Może to i racja co powiedziała Helen Rowland

„Zaiste, kobiecie wystarczy znać dobrze jednego mężczyznę, by rozumieć wszystkich, a mężczyzna może znać wszystkie kobiety i nie rozumieć żadnej z nich.”

FACECI TO … (hmmm, tu można się uaktywnić, dać upust inwencji twórczej i wstawić odpowiednie słowo!)

Niezależnie od wieku, rasy, zawodu czy wyznania. Z moich długoletnich obserwacji stworzyłam własny szkic faceta.

Nie jest to mój domowy przykład,  bo wiadomo, że każda z nas lepiej widzi na odległość.  Aktualnie żaden ze znanych mi facetów nie doprowadził mnie do stanu  totalnego wqrwu, ot, tak, to moje wnioski i konkluzje z wyrachowaniem i na zimno, ale mimo faceci to oszołomy i tak ich kochamy. Wszystkie te sytuacje są przerysowane i nie ma się co oburzać, bo prawda jest taka, że tyle samo (jak nie więcej) można powiedzieć o nas, kobietach.

 

110 odpowiedzi do “Męski świat, którego nigdy nie zrozumie cz. 2”

  1. Nie no, weź! Popłakałem się ze śmiechu! "Facet nie choruje..", co ty wróżką jesteś? Ja jak mam 36,7 to już leżę i odpływam w gorączce..
    🙂

    1. Bo faceci mają niższy próg bólowy – nie jestem wróżką – raczej czarownicą – wiesz ….różnica jakieś 25 lat :)))

    2. O przepraszam, czarownicą, to jestem ja! 😉 A tak poza tym , to z większością Twoich wywodów się zgadzam, subtelne różnice między męskimi egzemplarzami tylko potwierdzają, że faceci są jeśli nie tacy sami, to bardzo, ale to bardzo do siebie podobni. Pozdrawiam 🙂

  2. Brawo, brawo, brawo! Uchwyciłaś samo sedno, taki katechizm każda kobieta powinna przestudiować przed ślubem, w szkole tego uczyć powinni. Jak dla mnie wpis miesiąca! Pozdrawiam:-)

  3. Ubawiłam się czytając 🙂 Prawda jak w mordę strzeli 🙂 I to nie moją, bo mojej mi szkoda 😉 Chłopy to jakiś nieudany odłam w ewolucji człowieczej, a że przez przypadek trafili na żeński wariant to jako tako wyszli na ludzi, ale długa droga jeszcze przed nimi 😉

  4. Uuuu ja jestem facetem ale to co przedstawiłaś to do mnie nie pasuje , ale znam takie osoby… Ja to jestem trochę inny – no ale to chyba z powodu takiej osobowości 😉

  5. Bardzo dowcipny i zabawny post o mężczyznach. Trafna obserwacja, ale i tak przebija miłość do płci odmiennej. Czy zauważyłaś, że to my same rozpieściłyśmy panów wyręczając we wszystkich pracach, niestety.

  6. Hahaha. próbowałam te wszystkie kwestie rozkminiac wiele, wiele lat. Doszłam do wniosku, że ich życie jest zdecydowanie łatwiejsze. Mają mniej poprany mózg i dobrze by było zacząć funkcjonować tak jak oni właśnie. latami uczyłam się "zamykać moje chore myśli i uczucia" i poedchodzić do życia PROŚCIEJ. I powiem Ci, że w wielu kwestiach mi się udało. Ty wiesz jak fajnie? Ty wiesz ile ja godzin oszczędziłam na niemyśleniu? Jaka jestem spokojniejsza? 😀
    Ale z tymi mapami to mnie też nadal szlag trafia. Ja muszę mieć mapę google i mapę zwykłą do tego. I gębę oczywiście, która zapyta o drogę. Ja nie wiem jak oni to robią, że od razu wiedzą jak jechać i JADĄ. Szlag by to. No szlag.

  7. Z chorobami facetów są dwa model – pierwszy opisałaś. Jest jeszcze drugi, który za żadne skarby nie przyzna się do słabości, a choroby w szczególności. I do lekarza za żadne skarby nie pójdzie.
    A pytać o drogę? To dyshonor przecież 🙂

    1. Zgadzam się, mój facet właśnie taki jest, czyli nic nigdy mu nie jest, choćby się ledwo ruszał. To też wkurzające, jak wypchnąć do lekarza go za nic nie można, bo "wszyscy to konowały" i tylko mu zaszkodzą.

    1. No mojego bym nie oddała w najlepsze – a jeszcze bym połamała te które by się wyciągnęły po niego, ale 3/4 męskiej populacji pasuje do mojego opisu

  8. Facet i choroba= najgorszy czas w życiu kobiety. Kochanieeee podaj mi herbatkę. Kochanieeee podaj mi chusteczki. Kochanieee przełącz na kanał x, leci mój ulubiony film. Kochanieee umieram!
    A kochanie ma 39 stopni gorączki, dreszcze, katar po pas, zawroty głowy, biegnie do pracy, potem po zakupy, wraca gotuje obiad, sprząta i przy dobrych wiatrach ma jakieś pół godziny na odpoczynek. Aspiryno, moja przyjaciółko… 🙂

  9. 'Ty se gadaj a ja nie mam nic do powiedzenia' ostatnio rozmawiam z kolegą, który mnie uczył obsługi pewnego sprzętu i mu mówię: jest progres! robię postępy! On patrzy na mnie i mówi: jaka ty złakniona pochwał jesteś. Więc ja mu na to: no bo byś mnie pochwalił. A on: Aneczko, jak ja nic nie mówię, to znaczy, że chwalę… Ręce mi opadły. Uznał, że skoro na mnie nie krzyczy, to jest dobrze 🙂

  10. No fajnie się czytało, nie powiem, a i zdjęcia dobrane. Oj napracowałaś się Kochana przy tym tekście, dlatego szacun wielki.

  11. Przyznajmy się bez bicia w piersi, że synów nie uczymy gotować, prać swoich rzeczy, zmywać łazienki… A po ślubie wychodzimy z własnej skóry, by mu dogodzić, podstawić pod nos… Facet jest inteligentny i szybko uczy się wygody.

    1. Nie przyznaję się – mój mąż to potrafi, więc dlaczego potomek płci męskiej ma tego nie umieć? Ja też jestem inteligentna i lubię wygody :)))

  12. Że też jeszcze nie wymarliśmy. Wtedy dopiero zabraknie wam tematów do pogaduszek. Ale celności Ci odmówić nie można 🙂 Jaja jak berety :)Pozdrawiam Jerzy

    1. Ależ Frau Be…Jest trzystu procentowym facetem. I owszem, jest dobry i fajny. I jest też facetem. No i to nie są złe słowa, to sama prawda!!

  13. W takim razie mój facet jest jakiś inny, bo i pomaga w domu i nienawidzi cichych dni itd. Szczęściara ze mnie. 🙂

  14. Ale to trafione, no 😀 Czasami facet nie milczy – on się zawiesza. Udaje, że zabrany jest właśnie czymś innym, nie mniej ważnym, ale za chwilunię, za momencik mi odpowie… Gówno prawda; liczy, że zapomnę i zmienię temat 😀

    1. taaa, ale my nie takie, żeby zapomnieć, więc jak by coś to znów zaczniemy drążyć temat. Żeby nie myśleli że można nas zbyć

  15. no więc doszłam do paskudnego wniosku…że w 80 procentach jestem facetem. Tylko nie jestem paskudna.

  16. Teraz tym bardziej powinnam poszukać tego bociana…Tyle, że bociany chyba tyle nie żyją…;o)

  17. przytłoczony tymi niewątpliwymi zaletami chyba zalegnę przed TV bez mierzenia temperatury, żeby nie stracić alibi. kto nie lubi być chwalony… a, że przewrotnie, to już inna bajka.

          1. znaczy – teraz mam siebie sam chwalić? już tyle zalet wymieniłaś, że aż mi wstyd (opcja „skromność” mi się włączyła).

            1. najwyraźniej mam wybiórczą pamięć i przemierzam nieznane… no przecież nie będę udawał, że przed wyjściem z domu sprawdzam, czy biustonosz mam dopasowany kolorystycznie do smartfona…
              rozgryzłaś mnie tak, że tylko czekam aż mnie przeżujesz i wyplujesz.

              1. Oj, nie przeżuwam i nie wypluwam bo to nieelegancko. Zazwyczaj nie przeżuwam, łykam w całości nie gryząc i jakoś do tej pory się nie udławiłam.

                1. miło spotkać elegancką kobietę, co to nie przeżuwa i nie pluje.
                  łykanie w całości to chyba też nie jest szczyt elegancji.
                  (nie życzę smacznego, bo się udławisz w trakcie połykania)

                  1. toż dopiero skończyłam pisać , że się nigdy do tej pory nie udławiłam, więc nie wiem dlaczego to się ma zmienić 🙂 Łykanie w całości jest bardziej eleganckie niż żucie. Ale w sumie faceci jako ofiary są mało smaczni pod każdą postacią .

                    1. sugerujesz, że chętniej łykasz niewiasty?
                      a zadławić się można od życzenia – nie od przełykania, w którym (jak się chwaliłaś wcześniej) wprawę masz – czytałem i to ze zrozumieniem. chyba…

  18. Kochana, wciąż zastanawiam się, który z twoich facetów cię tak wkurzył. Chciałam mu podziękować za te jakże celne opisy męskich zachowań. Gdyby nie ten Sprawca pewnie by ich nie było

    1. Eee, tam Iwonko, to długoletnie przemyślenia i wnioski długoletnich obserwacji. Celne opisy, bo pewnie jestem bystrym obserwatorem rzeczywistości.

  19. Ktoś chyba jest cięty na facetów ha ha I skąd ja to znam, to pastwienie się nad nimi 😉 W dupie mają, traktują siebie dosłownie, robią co chcą bo same im na to dajemy przyzwolenie, jak generują kasę to rządzą (sorry, takie są fakty), nie rodzą dzieci więc zawsze mają ważne sprawy poza domem, unikają obowiązków domowych, nie panikują jak dziecko ma gorączkę bo patrzą na świat przez różowe okulary itd itd ale… To tacy sami ludzie jak kobiety, zakompleksieni, sfrustrowani, z małym poczuciem pewności siebie, często udający bohaterów itp.. A do tego penis, ciągle mają z nim jakieś przeboje he he więc ogólnie przesrane żyć z takim niesfornym mięśniem 😉 Z tegoż powodu wykazuje się ostatnio litością i tolrrancjądo samców w ogólnym pojęciu ale obiadówjuż pod nos nie stawiam bo szybko w tyłku się przewraca o czym niedawno dostałam szansę się przekonać he he 😉

  20. Ciekawie jest z tymi chorobami, bo u mnie w rodzinie tata nie chorował nigdy, a mama zawsze. Chociaż to on przechodził zawały, wylewy i operacje jelit, a u mamy lekarzom nie udało się odkryć żadnej choroby. Ale znam wielu facetów, którzy leżą płasko i walczą o życie. Ja mam stosunek do chorób po ojcu – mogę iść o własnych siłach, to znaczy, że jestem zdrowy.

  21. Oj tam, na wszystkie męskie bolączki i umieranie od kataru zaradzi kolonoskopia. Albo chociaż pospolita lewatywa. Od razu wyzdrowieje – na samą myśl o takiej metodzie leczenia 😉

    Nieodbieranie też mnie wnerwia. Za to skutecznie oduczyłam swojego, że należą mu się stending owejszyn za umycie po sobie talerza 😉

    1. Mój mąż twierdzi, że faceci nie przystają do zlewu bo mają za duże stopy 🙂 dlatego mamy zlew narożny i zmywarkę

  22. Przecież to jest inny gatunek biologiczny., nie posiada pokoju dziecinnego gotowego w każdej chwili na przyjęcie nowego lokatora. A za ich zachowanie w życiu jesteśmy winne my- kobiety. Wpierw rozbestwiają ich mamuńcie traktując jak niedorozwinięte istoty, które niczego przecież nie potrafią w domu zrobić, a potem naiwne żony.
    A moja córka, jeszcze nim oficjalnie wyszła za mąż wychowała sobie męża- ani on, ani ona nie potrafili gotować, więc gotowali obiady na zmianę i każde miało własna książkę kucharską. Jak czegoś nie wiedzieli to każde dzwoniło do swojej mamy. Jedno było ze 500 km od własnej mamy, drugie 1200. Gdy na świat w kilka lat potem przyszło dziecko to od pierwszego dnia, po przeszkoleniu w klinice położniczej , mój zięć synka kapał, przewijał i robił to samo co każda mama. To on usypiał dziecko, nie ona. Ona po prostu postawiła sprawę jasno- oboje pracują zawodowo, więc muszą dzielić się obowiązkami. Potem urodził się drugi synuś, córka pracowała zaledwie 600km od miejsca zamieszkania i musiała tam być co 2 tygodnie na 2, 3 dni, więc zięć zostawał z dziećmi sam (obaj byli żłobkowiczami) i dawał sobie radę.
    Kochane moje- jestem ponad 50 lat w małżeństwie i wiem, że to my, kobiety popełniamy błędy w ocenie możliwości i zdolności facetów i za ten błąd płacimy. Więc apeluję do wszystkich młodszych stażem- wychowujcie swych synów na takich facetów jakich chciałybyście mieć mężów.
    I jeszcze coś – nigdy nie jest za późno na wychowanie sobie męża- przecież wszyscy uczymy się nowych rzeczy do samego końca życia.
    Miłego;)

    1. Ja z moim mężem też od początku mamy taki układ. Jak się urodził pierworodny to on się go odważył pierwszy przebrać…. Moja matka była zbulwersowana jak jej zięć poszedł przebierać 6 dniowe dziecko bo ja dopiero sobie usiadłam. Jej argument „BO JEMU SIĘ TRZĘSĄ RĘCE” Nie mogłam nie odpowiedzieć że to też moje pierwsze dziecko i jego też . I ja też potrafię tyle co on… Mi też się trzęsą. No i dochodziło do tarć z rodzicielką i teściową na tym tle, bo nie tak mnie mama wychowywała (chahchacha ) Wg mnie oboje mieliśmy takie same prawa i obowiązki. I chyba dzięki temu że żyliśmy przez pierwsze lata z dala od „doradców” to udało się nam przetrwać bez szwanku

      1. Bo tak naprawdę najlepiej jest dla „Młodych” gdy zaraz po ślubie są daleko od własnych domów rodzinnych, w jakimś sensie zawieszeni na sobie wzajemnie, bez troskliwych swych mam.

  23. Czytając dzisiaj ten tekst, miałam świadomość, że pierwszy raz poznawałam go wcześniej. Jednak nie znalazłam swojego komentarza z roku 2015. Nie jest prawdą, że wszystkie kobiety są gotowe na role jakie im społeczeństwo przypisuje, dlatego uważam , że w dziwacznych zachowaniach jest remis. Ukłony.

  24. Lubię facetów. Z ich wadami. Chociaż na ideał trafilam nie za pierwszym razem. Owszem, umiera kiedy ma 37 gorączki, ale poza tym egzemplarzem bez zarzutu.. Może dlatego, że ja też jestem z lekka szalona:) bo czy normalny przeciętny facet zgodziłby się na 5 psów i 8 kotów?

    1. Ja też lubię facetów … Przecież ten tekst jest dowodem mojej sympatii do nich 🙂 gdybym ich nie lubiła nie napisałabym słowa

  25. Hejka! Tam myślę sobie że i my możemy mieć muchy w nosie a czemu nie… świat się nie zawali a zobaczymy jak to jest z perspektywy faceta. Co nas przed tym hamuje? Fajnie by było… chyba?
    Wolna wola 😉
    Pozdrawiam ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *