Petent/urzędnik

„Podwładny powinien

Przed obliczem przełożonego

Mieć wygląd lichy i durnowaty,

Tak by nie peszył jego

Swoim pojmowaniem spraw istoty.”

– zarządzenie cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 roku.

 

Nie bez kozery napisałam, że powinno się  takowe obwieszczenia w niektórych urzędach wieszać na drzwiach wejściowych, aby petent wiedział co go czeka tuż za nimi.

 

Czyli wracając do urzędników … W urzędach w  mieście wojewódzkim jest jakiś ład, harmonia, wchodzący tam petent nie czuje się na wstępie jak intruz czy namolny natręt. Panie są miłe i nawet uśmiechnięte, służą pomocą. Nawet w znienawidzonym przez wszystkich ZUS-ie można jakoś dojść do porozumienia z pracującymi tak urzędnikami. Ale to w mieście. Niestety ze względu na status wieśniaka (przepraszam – mieszkańca wsi) część spraw muszę załatwiać w Urzędzie Gminy. I tu zaczynają się schody. Na drzwiach tego urzędu powinno być w/w motto. Generalnie na zwykłe, grzecznościowe „DZIEŃ DOBRY” nie ma nikt w zwyczaju odpowiadać, więc już czuję się jak idiotka. No nic nie poradzę – tak mnie mama wychowała, kładąc do łba za młodu, że kulturalni ludzie witają się wchodząc przykładowo do obiektu użyteczności publicznej. Pracujący tu urzędnicy patrzyli na mnie jak na przygłupa i mieli miny, które bez mała mówiły „A my się niby to znamy ?” Wchodzę załatwić sprawę do jednego z wydziałów. Po raz kolejny mówię „DZIEŃ DOBRY”, odburkuje mi jedna osoba odwrócona zadkiem w moim kierunku. Druga konsumuje śniadanie (bo se taką porę na załatwianie spraw wybrałam) kolejna burczy w moim kierunku „Słucham” – wyłuszczam cel mojej wizyty. Pani stwierdza, że takie zaświadczenie wyda, ale muszę napisać podanie. Już na sam dźwięk słowa PODANIE wygięło mi nadgarstki w drugą stronę. Zapytałam znacząco – SŁUCHAM ??? Na co pani rzuciła mi pół kartki na ladę i powiedziała „WYPEŁNIĆ” . No dobra wypełnić to wypełnić. Wypełniłam swoimi danymi i pokornie oddaje karteczkę używając magicznego zwrotu „PROSZĘ”. Pani nawet odpowiedziała „DZIĘKUJĘ”, ale słowo to miało wydźwięk zakończonej wizyty. Ponieważ zaświadczenie o które się starałam jest wydawane w gminie masowo, więc pani zapewne miała wzór odpowiedniego dokumentu. Wpisanie mojego imienia i nazwiska o raz przyciśnięcie klawisza „ENTER” zajęło by pani pewnie całą minutę cennego czasu. Ale nie, pani tonem nie znoszącym sprzeciwu, kazała mi iść sobie. Nie zareagowałam na czytelny sygnał zakończonej wizyty a paniusia widząc moją determinację po raz kolejny powtórzyła „Dziękuję”, nadal nie reagowałam licząc że pani się opamięta i wyda mi nieszczęsne zaświadczenie od razu. Pani widząc mój ośli upór wcale nie świadczący to tym, że nie zrozumiałam tak prostych słów jak DZIĘKUJĘ z podtekstem NA DZIŚ TYLE burknęła „PROSZĘ ZACZEKAĆ NA KORYTARZU – ZAWOŁAM”. Miałam jeszcze zapytać dlaczego nie może od razu mi wydrukować owego zaświadczenie, ale zamknęłam dziób na kłódkę.

Wyszłam i zaczęłam mierzyć czas wydruku owego świstka. Drukarka drukuje w kolorze 20 stron na minutę, ale tutaj potrwało to zdecydowanie dłużej. Już zastanawiałam się czy urzędniczka ryje w kamieniu te dwa zdania, ale w końcu czas oczekiwania poświęciłam na podziwianie budynku. Jedna z bogatszych gmin na w województwie a sam budynek urzędu – pożal się człowieku i Panie Boże. Brudne drzwi, biurka-stoliki znajdujące się na korytarzu wyglądały jak z demobilu po szkole, której uczniowie już dawno zapomnieli, że do szkoły kiedyś chadzali. Wystrój urzędu piwniczno-garażowy z ciemnawymi korytarzami – późny Gierek, zresztą większość pań z tego urzędu zatrzymała się w rozwoju na tej właśnie epoce. Petent w pokoju a pani zajada sałatkę, siorbiąc herbatkę ze szklanki na spodku. Moja cierpliwość topniała wprost proporcjonalnie do wydłużającego się czasu oczekiwania, ale jak mawiają, cierpliwy i kamień ugotuje. Po niespełna 20 minutach oczekiwania zostałam poproszona ponownie do pokoju szumnie zwanego WYDZIAŁEM. Dostałam zaświadczenie w formie danych osobowych i jednego zdania potwierdzonego pieczęcią okrągłą i mogłam wyjść z tego przybytku zwanego Urzędem Gminy. Nie chce mi się komentować zachowania pracujących tam ludzi. Ryba wszakże psuje się od głowy. Ktoś im kiedyś pozwolił tak traktować ludzi. Ale skoro sam wójt pozwalał na niestosowne zachowanie swoich urzędników i nie widział nic zdrożnego w chamskim zachowaniu sołtysa, tłumacząc mi, że to „tylko” funkcja społeczna, to czego można oczekiwać od reszty ekipy?

21 odpowiedzi do “Petent/urzędnik”

  1. Moze ona musiala po te pieczatke zejsc do jakichs lochow albo labiryntu i dlatego jej tyle zeszlo? 😉 Pozdrawiam!

  2. Droga Jago- wiadomo, że większość urzędników, to ludzie z polecenia, a nie wykwalifikowani, bo odpowiednio wykształceni ludzie(szczególnie mocno to widać właśnie w urzędach wsi i małych miasteczek). Z drugiej strony Ty nie krytykujesz jej fachowości tylko brak kultury, a to raczej powinno wynosić się z domu, chociaż na stanowiskach, gdzie ma się do czynienia z petentem, pracodawca powinien poziom kinder sztuby sprawdzać. Wydawanie dokumentu trwało tyle, bo może pani nie umiała obsługiwać komputera(tylko ta, co
    jadła lub ta co umiała odpowiedzieć na dzień dobry). Życzę, żebyś jak najmniej musiała chodzić po urzędach, przychodniach i innych stresujących miejscach.

  3. W urzędzie gminy chyba nigdy nie byłam, ale od czasów gdy bywałam w urzędach ileś lat temu, to teraz jednak się trochę zmieniło, przynajmniej tam, gdzie trafiam.
    Ale w razie odpukam w niemalowane, bo jak przyjdzie mi coś załatwić, to dopiero się zdziwię…

  4. Jago …u mnie w teatrze nad komputerem wisi to carskie obwieszczenie od lat 20 tu )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))ale ono dotyczy podwładnych nie petentów )))))))
    ech lubię „uczyć” ludzi zawsze i wszędzie, mam taki gen i bym uczyła W TYM TWOIM URZĘDZIE wchodząc i wychodząc kilka razy w ciągu pięciu minut! i mówiąc dzień dobry ))))) jest szansa, że panie by zaskoczyły o co chodzi a jeśli nie to do skutku. Poza tym jak pan taki kram, mam nadzieje, że wczoraj wyraziłaś swoje zdanie na wyborach ))))) VON z takim wójtem !! Von z takim sołtysem i z takimi urzędniczkami )))

  5. Hahaha!
    Uwielbiam cię…
    Oj spotkałam ja takie pancie urzędniczki. Niestety na ich zachowanie wpływa też nasza bierna postawa. A to z kolei wynika z tego, że gdzieś tam cały czas błędnie zakładamy, że załatwienie naszej sprawy zależy od babska żrącego sałatkę. A przecież ona jest zwykłym pracownikiem (obrażonym, że musi pracować, ale to już jej problem) i jedyne co może zrobić to złośliwie opóźnić coś, co i tak zrobić musi.

  6. Powinnas nosic na piersiach tabliczke z napisem: Urzednik jest od dopieszczania petenta jak dupa do srania, bo to petent placi urzednikowi pensje i urzednik ma o tym pamietac w kazdej minucie zycia.

  7. Uwierz mi, takie zachowanie wykazują Panie nie tylko w Urzędzie Gminy, ale też w Urzędzie Miasta. Jeśli ma Cię to pocieszyć, to mnie zwykle odsyłają po kogoś dorosłego i kiedy pokazuję im mój dowód osobisty to kręcą głową z niedowierzaniem, że mam tyle lat, a czasami wręcz sprawdzają, czy jest on prawdziwy. Ręce opadają.

    1. To tylko się cieszyć że tak młodziutko wyglądasz :)) a tak to poważnie to powinny iść na kilka lekcji taktu i dobrego wychowania

  8. Na samą myśl o załatwianiu jakiejś urzędowej sprawy skacze mi ciśnienie, dostaję rozstroju nerwowego i muszę zażyć valium:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *