Rok po …

Na stoliku nocnym została szklanka wypełniona do połową wodą, nie doczytana książka z zakładką, chyba  gdzieś w połowie, zmięta chusteczka i kilka tabletek przeciwbólowych….

Nikt nie odważył się czegokolwiek przestawić, usunąć, jak by to miało coś zmienić, jak byśmy wiedzieli, że sprzątając rzeczy z Jej pokoju będziemy musieli pożegnać się z Nią na zawsze. To nie tak miało być…Miała skończyć wyszywanie mojego obrusu haftem Richelieu, który ja zaczęłam, ale leżał u mnie 15 lat, bo mi brakło cierpliwości. Obiecała. Miała podać mi przepis na sałatkę, którą zrobiła w czerwcu na imieniny ojca. Obiecała. Miała skończyć sweter na drutach. Obiecała. Miała rzucić palenie. Obiecała.…Obiecała i nie dotrzymała słowa. To zupełnie nie w jej stylu. Zawsze była słowna i tego samego wymagała od innych. Zostawiła tyle niezakończonych spraw, tyle planów, tyle pomysłów. I tyle nie używanych kosmetyków, które miały być „na później.” Teraz już nie ma dla niej żadnego PÓŹNIEJ. Pozostał tylko bolesny ucisk w gardle i  ukradkiem ocierane łzy. Mam pretensje do świata i życia. Do świata, że istnieje nadal, mimo że Jej już nie ma. Do życia, że bezpardonowo toczy się dalej, swoją prędkością, jak by nic się nie stało… to nie jest w porządku. Patrzę z przerażeniem na ojca, którego przez 3 tygodnie ubyło chyba z 10 kg, który jak został sam powiedział, że jedno umiera, drugie przestaje żyć…. teraz obchodzili by 50 rocznicę ślubu… Patrzę na siostrę, która w 3 tygodnie  posiwiała, na braci, którzy zastanawiają się co z nami teraz będzie. jak będziemy funkcjonować bez Niej. Była przecież z nami od zawsze. Nie była aniołem. Była surowym sędzią i krytykiem.  Potrafiła dopiec tak bardzo, że brakowało argumentów, ale była zawsze, gdy była potrzebna jej pomoc.  Dzwoniłam, jechałam…To Ona sklejała rodzinę, Ona trzymała nas w całości. Dlaczego nie mogę płakać? Kto powiedział, że to zawsze ja muszę być twarda? Przecież i tak rozpadłam się na milion kawałków, składam się jak potrafię, ale tak bardzo bym chciała móc się rozkleić. usiąść i płakać płakać, płakać .. Tylko boję się że jak sobie pozwolę na ten luksus, to nigdy nie przestanę. Podobno z czasem będzie mniej boleć. Tylko jaki to ma być czas? I kto powiedział, że mając tyle lat, ile mam, nie wypada mi płakać z tęsknoty za Mamą….

100 odpowiedzi do “Rok po …”

  1. Wypada, wypada, łzy koją żal. Współsmucę się i życzę łagodnego godzenia się z losem. Tylko czy to możliwe?

  2. Przytulam… czytam i płaczę…i myślę o moich dzieciach… żyję, a one ciągle obrażone…A ja czekam , póki życia – a one myślą, że to będzie wiecznie trwało i że „później „może im przejdzie… a przecież kiedyś nastanie chwila , że nie będzie już – później…Patrząc w niebo możemy wierzyć, że Oni tam – ci wszyscy którzy przed nami… czuwają. Nie ma żadnej innej pociechy…

    1. można się obrażać ale szkoda czasu na "nieodzywanie się" Przykre jak widzę ludzi tak zapiekłych w swojej złości. Nic nie trwa wiecznie więc może i ta złość im minie

  3. Płacz, proszę płacz. Płacz pomaga, oczyszcza. Mój Boże, jak to szybko poszło, dopiero co pytałam, co u ciebie. I już. Życie jest nieprzewidywalne. Jaga, jesteście wszyscy, razem dacie radę. ONA by sobie tego życzyła. Przytulam bardzo mocno.

  4. Płacz śmiało, łzy przynoszą ulgę, właśnie niemoc wypłakania się jest najgorsza, knebluje usta, oczy i duszę, płacz naprawdę pomaga…
    Dzisiaj także dostałam taki sms od koleżanki – Odszedł mój największy skarb….ukochana Mamunia.
    I napiszę Co to samo, co jej odpisałam – Przytulam Cię mocno…

  5. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Mojej Mamy nie ma już na tym świecie ponad 8 lat, a ja ciągle nie mogę się z tym pogodzić.
    Już nie płaczę, ale często ogarnia mnie niesamowity smutek i tęsknota.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

  6. Smutno mi Jago..Ale cóż,każdy to musi przeżyć..Ja przeżyłem to już 13 lat temu i do dziś nie mogę się otrząsnąć..No bo przecież:
    "Nie ma jak u Mamy
    cichy kąt,ciepły piec
    nie ma jak u Mamy
    kto nie wierzy,jego rzecz.."
    Jagusia,trzymaj fason,bo mimo to trzeba żyć dalej..Taki los..WSZYSTKICH LUDZI..

  7. Wielokrotnie sięgałam po telefon, by zapytać czemu się nie odzywasz. Powiadają, że "brak wieści dobrym znakiem, bo złe nadlatują ptakiem", ale takiego czarnego ptaszyska się nie spodziewałam. Kiedy moja matka szła na operację, to jakby przeczuwała, że zbliża się koniec, bo ostatnimi słowami jakie do mnie powiedziała było :" nie płacz, łzy osłabiają, a Ty musisz być silna, bo masz dziecko, które Cię potrzebuje". Wypełniłam Jej "ostatnią wolę", byłam silna, ale to nie zmniejsza bólu, tęsknoty i żalu. Jeśli potrafisz to płacz, krzycz, wal w co popadnie. Tak jak inni łączę się w bólu. Obyś znalazła ukojenie. Całusy.

  8. Bardzo mi przykro:( Życzę dużo siły i wytrwałości. Myślę, że w takich chwilach bardzo ważne jest rodzeństwo. Ja jestem jedynaczką i wiem, że gdy to się stanie nikt nie będzie dzielił ze mną bólu.

  9. Nie wiem, czy coś jeszcze ponad to, co Ci już powiedziałam, mogę jeszcze dodać. Nie mam mądrych słów ani dobrych rad, bo takie nie istnieją.

  10. Wypada wszystko. Wypada wspominać i mieć żal. I mieć za złe. I tęsknić. I szaleć z rozpaczy. I nie wiedzieć, co dalej. Nie chcę myśleć, co będzie kiedyś, gdy moja….
    Uściski…

  11. Willow
    Rozumiem co czujesz…Mój Tata nie doczekał narodzin wnuczki, to już 20 lat, a ja płaczę gdy nachodzą mnie wspomnienia…i uśmiecham się gdy widzę coś co by Mu się spodobało. Nie duś uczuć w sobie, wcale nie musisz być silna.Przytulam Cię mocno

  12. Jaguś, przytulam mocno. Tak mi przykro. Czas nie leczy ran, będzie zawsze bolało, ale z czasem inaczej. Teraz wydaje Ci się to niemożliwe, ale znowu będziesz potrafiła się uśmiechać. Trzymaj się jakoś, pomóż Ojcu, bo pewnie bardzo teraz tego potrzebuje.

  13. Wiem. Niecały rok temu straciłam moją najukochańszą mamę. Poszła na drobny zabieg do szpitala na jeden dzień i już niego żywa nie wyszła. Błąd lekarzy… W moim przypadku czas nie leczy ran, tęsknię każdego dnia tak samo mocno. Więc wiem jak się czujesz.

  14. Nie wiem co napisać, wszystko wydaje się bez sensu. Płacz oczyszcza duszę i każdy ma do niego prawo. Bardzo współczuje.

    1. Współczuję.
      Mama nasza odeszła 10 lat temu. Mieszkamy w moim rodzinnym domu, gdzie każdy kąt Ją przypomina.Myślę nieraz, że to Ona pomogła mi przetrwać trudny czas, czuję Jej życzliwą pomoc co dnia. I cieszę się tym. I Tobie życzę ukojenia, zrozumiesz z czasem, co mam na myśli. Nasze Matki ciągle są przy nas.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  15. Ja mysle, ze ten bol nigdy nie ustanie. Czlowiek zyje dalej normalnie, bo nie ma innego wyjscia, ale zyje nieposklejany, niekompletny, w srodku porozrywany.

  16. Przeczytałam raz jeszcze… ja nawet dzisiaj zastanawiam sie, patrząc na zdjęcie, jakby wyglądało życie nas wszystkich, gdyby żyły mama i teściowa, nie dowiemy się…
    Ja straciłam mamę 13 lat temu, mąż 26.
    Przytulam nadal mocno:-)

  17. Oczywiście, że wypada. W kazdym wieku. Mama zawsze jest kimś ważnym, nawet, gdy już jej nie ma…A ból chyba trwać będzie wiecznie, może w bardziej akceptowalnych formach, ale jednak będzie

  18. Bzdura z tym czasem… Niczego nie załatwia, nie goi żadnych ran. Jak można przestać tęsknić za kimś, kogo się kocha? Po 16 latach wciąż płaczę na wspomnienie Teściowej, dziadków, cioteczek…

      1. A ten rok, który upłynął jak z bicza strzelił, to tak krótko, tak mało, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Jakbyś wczoraj siedziała u mnie na wersalce i opowiadała o chorobie mamy, jakbym wczoraj spotkała A. Cz. i J. J. przed kaplicą… To jest nic dla żarłocznej żałoby, która pożera czas bez umiaru i nie odpuszcza.

  19. Dziś też jestem rok po, właściwie już 1,5 roku po. Czy jest łatwiej? Być może – moja chorowała i to w taki sposób, który oddalał ją od świata, pogarszał kontakt, stawiał ścianę pomiędzy. Organizm był tak wyniszczony, że odejście musiało być ulgą. Więc w tym sensie jest lepiej.

    Nie napiszę nic mądrego ani głębokiego. Po prostu w milczeniu wesprę.

    1. Moja mama odeszła kilkanaście dni po diagnozie, była bardzo energiczną osobą – nie spodziewał się nikt, że to będzie tak szybko….

  20. Trudno mi napisać „płacz”, bo sama z reguły nie płaczę…trudno mi napisać pozwól sobie na chwilę słabości,bo sama zawsze te muszę być tą,która jest „twarda”…mogę napisać,że mogę poniekąd wyobrazić sobie Twój ból i wirtualnie Cię pozdrawiam i życzę nadzieji na lepsze jutro…jedno jest pewne…na zawsze zostanie w Waszej pamięci.

  21. Moja mama żyje ale niechce mnie znać bo mam inne poglady na życe i zazdroszcze Ci waszych relacji ja nigdy takich nie miałam.

  22. Matki brakuje całe życie! Nawet mimo, że się już jest babcią!
    Po roku zajrzałam dopiero do drobiazgów, które pozostawiła!
    Jeszcze teraz mam łzy w oczach jak o niej myślę!!!
    Bardzo Cię rozumiem!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

  23. Jaga… przytulam w rocznicę.
    Piękny tekst… miałam takie ciarki jak go czytałam… wrócił ten czas, gdy również niespodziewanie odeszła moja mama. Tylko że ja nie mam rodzeństwa 🙁 A wypłakać się trzeba…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *