Agresywny bieżnik ??

Rzecz miała się na pograniczu powrotu zimy. Biegacz ze mnie nijaki. Biegam, bo lubię. Gorzej z chęciami. Nie znam też gadżetów niezbędnych ponoć, przy truchtaniu. Nigdy nie zastanawiałam się co to takiego, agresywny bieżnik, aż do dnia kiedy to wyszłam pobiegać.

 

 

Do niedawna  śniegu u nas było przez całą zimę jak na lekarstwo i w lodówce więcej ubierałby niż w ogródku. Wyszłam wyżyć się biegając po wsi…A tu jak na złość wpadłam w poślizg kilkakrotnie, ratując się przed upadkiem, machając w powietrzu łapkami niczym świeży pisklak wyrzucony z gniazda i uczący się latać. Ze skutkiem mizernym. Przed upadkiem się wybroniłam, ale latać nadal nie potrafię. Musiało to wyglądać groteskowo, bo przypadkowy przechodzień zagadnął „CO ŚLISKO??”  A nie, psze pana, tak se macham parzydełkami w nadziei odfrunięcia w siną dal wraz z gołębiami.

Po powrocie zagoniłam do pracy wujka google. I co wyczytałam? A no, że szanujący się biegacz powinien mieć buty zarówno na lato jak i na zimę. Co prawda nie jestem szanujący się biegacz, ale po ostatnich ślizgających doświadczeniach wiem, że nie jest to wcale chwyt marketingowy. Biegacz ze mnie mizerny, rekreacyjny nie sportowy, ale wiedza na ten temat się przyda. Tym bardziej, że w mojej kolekcji butów biegających są takie do biegania po asfalcie i takie do biegania poza, ale takich do bieganie po śniegu-brak. A tu trzeba się jakoś wgryźć w śnieg,

żeby znów nie wyglądać jak początkujący fruwacz. Niemniej jednak o moim braku profesjonalizmu świadczy fakt, że każdorazowe głośne wymówienie samej nazwy „AGRESYWNY BIEŻNIK” wywołuje uśmiech na mojej pyzatej gębie i dźwięk wymawianych słów potęguje moją wesołość. Jakoś mi nijak to określenie nie pasuje do butów. Mój mąż patrząc na moje poszukiwania w czeluściach Internetu zapytał o powód mej wesołości. Odparłam:

– Szukam agresywnego bieżnika – rechocząc jak zawsze przy tej okoliczności

– Że co szukasz ?? – zapytał powątpiewając w mój zdrowy rozsądek

– No butów, z agresywnym bieżnikiem – znów zarechotałam – bo łańcuchy na buty do biegania po śniegu jeszcze mniej mnie przekonują. W dwóch zdaniach streściłam moje wyczyny na śniegu…

Na co Duży ze stoickim spokojem i radosnym uśmiechem na papie,  odparł:

– Agresywny to jest twój język. Może się nim wspomóż…

 

27 odpowiedzi do “Agresywny bieżnik ??”

  1. Masz rację Moniko w 100 % – mimo ze cudem uniknęłam agresywnego upadku nie powstrzymam się przed śmiechem słysząc ta sformułowanie 🙂 Brzmi zabawnie

  2. Rozumiem błyskotliwe riposty Twojego syna, bo Twoja krew, ale jak widać Duży może śmiało twierdzić, że tę umiejętność złośliwego komentowania Twoich wypowiedzi, wyczynów, młody ma po nim, bo poczucie humoru cała trójka ma bardzo podobne. Zazdroszczę, bo ja i mój syn jesteśmy pod tym względem jak zenit i nadir.

  3. Co Ty masz z ta data u siebie na blogu? Jest 5 marca, godzina 6.56, a u Ciebie w komentarzach luty 2015, sierpien 2016. To jakis starszy post?
    A w ogole to Ty biegasz???

  4. Pierwszy raz słyszę (no ale ja nie biegam) i też mnie nazwa rozśmiesza.
    Jestem ciekawa jak wyglądają takie buty do biegania, bo wizytowe już pokazałaś ;D

  5. Sie człowiek cały czas uczy nowych rzeczy 😉 Nie słyszałam wcześniej tego określenia, ale ja namiętnie nienawidzę wysiłku fizycznego we wszelakiej formie, zatem i biegania też. Zresztą bieganie po moim mieście to (według mnie) robienie niedźwiedziej przysługi własnemu organizmowi, ze szczególnym uwzględnieniem płuc.

  6. z takimi butami chodzi się do stomatologa, czy do szewca?
    nawet wybór szczoteczki do czyszczenia nie wydaje się oczywisty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *