Dlaczego ??

?

Bo zawsze marzyłam o pisaniu pamiętnika, ale jako dziecko z niezdiagnozowanym ADHD zawsze miałam „coś” co mi przeszkadzało. Każdy zeszyt przeznaczony na pisania pamiętnika paliłam, bo….miał jeden lub dwa wpisy. Lubię pisać, ale brakowało mi konsekwencji i systematyczności. Więc jakiś czas temu zaczęłam pisać o otaczającej mnie rzeczywistości a reszta tak przy okazji. Prowadziłam bloga, ale zapanował tam wszechogarniający chaos i poczułam nieodpartą chęć zaczęcia wszystkiego od nowa. To żaden pomysł na życie, żadna ideologia. Nie daję nikomu porad. Piszę o tym co mnie drażni i irytuje. Zazwyczaj wszystko o czym piszę spotkało mnie, albo kogoś z moich znajomych. U mnie nie znajdziesz przepisu na życie, na bycie  mądrzejszym, szczuplejszym, ładniejszym, zdrowszym, lepszym czy  bogatszym. Mądrych porad musisz szukać na innych blogach. Mojego blog nie da się podciągnąć pod żadną kategorię, tak samo jak mnie. Początkowo miałam ochotę pisać jak zaczynałam biegać, ale kogo obchodzi ile litrów potu wylałam i ile przebiegłam. Ale, fakt jest faktem, jak nie mam gdzie wyładować negatywnych emocji to idę biegać. No i ten blog jest to mój ogródek. Sadzę i przesadzam tak jak potrafię. Więc co? Zaczynamy od nowa?

43 odpowiedzi do “Dlaczego ??”

  1. Hejka, jak ja uwielbiam Twój styl pisania i podejście do sprawy odchudzania. Jesteś niezłą motywacją – taką mentalną, a ja uwielbiam się takimi osobami otaczać. Dodałam sobie adres Twojego bloga do ulubionych zakładek i wpadnę tu poczytać 🙂 a teraz niestety Kraków wzywa [tzn. teksty o nim 🙂 ]. Buźka!

  2. Dziękuję !! Nic tak nie łechcze mej babskiej próżności jak takie wpisy i komentarze !! Ja też lubię ludzi pozytywnie zakręconych dlatego uciekłam z portalu dla odchudzających się . To jest teraz u mnie na trzecim planie. Kocham ludzi życie bieganie … Nadwaga ?? jaka nadwaga !!

  3. "zjadła mnie gruba baba" – no to już jest czysty geniusz :)))) przeczytałam wszystko – w pracy mnie zabiją :))) sporo podobnych przemysleń z biegowych poczatków znajduję u Ciebie i napewno zaglądnę tu nieraz 🙂 co do Vitalii niestety tez mam piodbne przemyslenia i rozważam właśnie przejście na bloga – może w końcu dojrzeję 🙂 bieganie wymiata 🙂

  4. Juz po pierwszych linijkach pierwszego wpisu nie moglam sie oderwac:) jestem na poczatku przygody z bieganiem, biegam 4 tydzien. Twoje poczatki poniekad zblizone do moich. Dla swojej mobilizacji zainwestowalam w buty do biegania i zaraz zapisalam sie na 30.08 i dokonalam wplaty wpisowej na 10km. Wie o tym.tylko moj maz i z kazdym km mnie dopinguje:) 14.06 biegne pierwszy raz w zawodach. Slysze od znajomych biegaczy "czas czas czas" a ja powtarzam sobie "dobiec dobiec dobiec" i zmiescic sie w regulaminowym czasie (bo przeciez to zaszczyt wbiec na mete ostatnia-najwieksze brawa). Dziekuje za motywcje i bede wchodzic na prpfil regularnie.

  5. swietne jest bieganie ale niestety nie dla mnie ja mam zespol wylatujacego kolana…chodze szybko i truchtam jak moge ale uwaznie boje sie nie chce poczuc tego bolu 6 raz bo tyle razy mi wylecialo.Super Pamietnik napawa do refleksji.Pozdrawiam NewCarola z vity

  6. Podziwiam samozaparcie. Ja biegać nie mogę, moja nadwaga na to nie pozwala. Zresztą nigdy nie lubiłam. Za to od pewnego czasu wypuszczam się na szybkie marsze. Tak żeby się zmęczyć. Mam nadzieję, że wytrwam jak Ty

  7. Znalazłam cię !!!….będę wpadać…czytać..i zostawiać ślad(y)….pozdrawiam …rydydywax2

  8. Wiele czasu musiało minąć zanim ja sama pojęłam słowo dieta, nadwaga, odchudzanie – kurcze to nie dla mnie. Teraz jem co lubię (w granicach przyzwoitości) kocham słodycze i biegam – uwierz, że to ostatnie co bym lubiła robić. Ale polubiłam biegać, dobrze się z tym czuję i nie zamierzam przestać a jak jeszcze przy okazji schudnę to czemu nie 🙂 powodzenia kobitko 🙂

  9. Aguś mój mąż zawsze powtarza "Nigdy nie za wiele kochanego ciałka". Dasz radę jesteś fantastyczną kobietką. Mi też trochę ciałka przybyło, ale na razie się jeszcze nie przejmuję. Może będziemy razem biegać. 😉

  10. Tyle Iwon(we wszelkich odmianach)skomentowało posta, że jeszcze jeden nie zaszkodzi. Też zostawiam ślad, że mam coraz bliżej do mety czyli przeczytania Twojego bloga w całości.

  11. A propos pamiętnika to przypomniałaś mi moje najlepsze lata. Pisałam pamiętnik od starszych klas podstawówki i przez całe liceum. Wyszło z tego kilka grubych brulionów, które mam do dziś i czasem lubię poczytać. To świetna lektura, szkoda, że Tobie to pisanie nie wyszło, a co do odchudzania to najważniejsze, że znalazłaś jakiś punkt zaczepienia, coś co pozwala Ci pokonywać słabości i odnosić małe zwyciestwa, ktore motywują do dalszej pracy. Na siłę nic zrobić się nie da, tylko depresja może przyjść, ale małymi krokami można osiagnąć wiele i nie jest ważne od czego się zaczyna. Życzę powodzenia;)

  12. ja kiedyś rzetelnie prowadziłam pamiętniki, miałam tych zeszytów multum, potem bloga miałam na moje wypociny i blog pamiętnik, zawsze wrzucałam coś bez ładu i składu 😉

  13. No powiem Ci, że zaczęłaś z grubej rury… zwijająca się witrynka… nie noooo… szacun. A tak w ogóle, to dobrze że wreszcie jesteś 🙂

  14. A zaczynaj, czego nie? Tylko pisz częściej. Nie tłumacz się brakiem weny 🙂 – wena co prawda rzecz święta, podobnie jak wino mszalne, sprawia, że nagle świat staje się milszy. Kwestia tylko ile wina trzeba, by wena się rozpaliła. Jerzy z Inn.Media.Pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *